Były kanclerz Niemiec Olaf Scholz przyznał podczas piątkowych zeznań przed komisją parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, że uzależnienie niemieckiej gospodarki od rosyjskich dostaw energii przez wiele lat było błędną decyzją. Komisja bada okoliczności powstania gazociągu Nord Stream oraz polityczne kulisy współpracy energetycznej z Rosją.
Scholz podkreślił, że jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę opowiadał się za tworzeniem terminali LNG na niemieckim wybrzeżu, aby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne. –
Szybkie uniezależnienie się Niemiec od rosyjskiego gazu po 2022 r. było możliwe m.in. dzięki terminalom w Brunsbüttel, Stade i Wilhelmshaven – powiedział.
WIDEOTrzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1
Konsekwencje dla polityki energetycznej
Scholz przypomniał, że rozbudowa infrastruktury LNG miała umożliwić dywersyfikację dostaw i ograniczyć ryzyko nadmiernej zależności od jednego kierunku. To dzięki tym inwestycjom Niemcy mogły szybciej reagować po 2022 r.
Nord Stream 2 nigdy nie został uruchomiony. Jego budowa zakończyła się w 2021 r., ale projektowi nie przyznano certyfikatu. Niemcy, właśnie za rządów Scholza, wstrzymały proces zatwierdzania projektu tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r.
Później oba gazociągi, Nord Stream 1 i 2, zostały poważnie uszkodzone w wyniku eksplozji.
Źródło: PAP