Seul potwierdził. To był atak z zewnątrz na ich statek

Pożar na pokładzie południowokoreańskiego statku towarowego HMM Namu w Cieśninie Ormuz był skutkiem uderzeń z zewnątrz - poinformowało MSZ Korei Południowej. Władze w Seulu podkreślają, że na razie nie wskazują sprawcy, choć incydent zwiększa presję na rozmowy o bezpieczeństwie morskim z USA.

Jeden kontenerowiec to odpowiednik nawet 200 pociągówPołudniowokoreański statek towarowy HMM Namu został zaatakowany w Cieśninie Ormuz (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Lic. CC0, Pixabay
Przemysław Ciszak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

4 maja dwa niezidentyfikowane obiekty powietrzne uderzyły w rufę jednostki w odstępie ok. minuty, gdy statek stał po stronie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Informacje o wynikach wspólnego śledztwa, wskazują m.in. na krater w kadłubie o szerokości ok. 5 m i głębokości do 7 m - pisze Bloomberg.

Na tym etapie nie snujemy żadnych domysłów co do tego, kto jest odpowiedzialny za atak - powiedział rzecznik południowokoreańskiego MSZ Park Il podczas niedzielnego briefingu.

Dodał też, że - uważa się, że przyczyna pożaru nie ma związku z wnętrzem statku - a śledczy nie rozstrzygają, czy obiekty były dronami czy pociskami.

Yanosik buduje ekosystem. Nie wszystko pod jedną nazwą

Ustalenia pojawiają się przed rozmowami w Pentagonie: minister obrony Ahn Gyu-back przyleciał w poniedziałek do Waszyngtonu na spotkanie z sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem.

W agendzie mają być m.in. przekazanie kontroli operacyjnej na czas wojny, współpraca przy okrętach podwodnych o napędzie atomowym oraz działania na rzecz swobody żeglugi i ochrony szlaków żeglugowych w rejonie Cieśniny Ormuz, w warunkach utrzymujących się zakłóceń.

Źródło: Bloomberg

Wybrane dla Ciebie