Nowe molo mierzy 720 metrów długości przy szerokości 4,2 metra. Dla porównania sopocki obiekt ma 511,5 metra, więc różnica przekracza 200 metrów na korzyść niemieckiej konstrukcji.
Prerow otwarto jesienią 2024 roku, ale jego podstawowa funkcja nie jest turystyczna. Molo służy przede wszystkim jako przystań dla okrętów ratunkowych, a na jego końcu, na usypanej sztucznie wyspie, urządzono port.
Jachty tylko w wyjątkowych sytuacjach
Prywatne łodzie mogą tam cumować, ale na ściśle określonych zasadach. Port dysponuje ponad 30 miejscami, a postój nie może przekroczyć 24 godzin - opisuje "Rzeczpospolita".
WIDEOPrezydent uderza w Sejm. Czarzasty: nie będzie tak, panie prezydencie
Zatrzymać się wolno wyłącznie w szczególnych okolicznościach - przy złej pogodzie, braku paliwa, przemęczeniu załogi lub chorobie któregoś z pasażerów. Cumowanie jest przy tym płatne. Z samego mola korzystać mogą oczywiście również piesi.
Inwestycję zleciły władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie, a nadzór nad budową sprawowała tamtejsza Agencja Rolnictwa i Środowiska. Koszt przekroczył 46 mln euro, a trwałość konstrukcji obliczono na 50 lat, czyli do kolejnego remontu.
Sztormy opóźniły budowę
Prace ruszyły w sierpniu 2022 roku. Nowy obiekt zastąpił port Darßer, wzniesiony w 1962 roku na potrzeby wojska - stary port zamknięto ostatecznie i rozebrano w październiku 2023 roku.
Jak przypomina "Rz", budowa miała zakończyć się jeszcze pod koniec 2023 roku, ale plany pokrzyżowały przeszkody, przede wszystkim gwałtowne zimowe sztormy. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, jak daleko w morze wysunięto molo, a zwłaszcza port na jego końcu. Jeden ze sztormów, w październiku 2023 roku, stał się dla konstrukcji sprawdzianem wytrzymałości, który zdała.