Proces ruszył 18 sierpnia i jest kolejnym etapem postępowania wszczętego w 2023 roku przez 29 amerykańskich stanów. Zarzucają one koncernowi liczne naruszenia federalnych i stanowych przepisów o ochronie dzieci, a w obecnej sprawie dodatkowe roszczenia zgłaszają Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey.
Jak podaje "Rzeczpospolita", kary w tym postępowaniu mogą wynieść nawet 1,4 bln dolarów, przy giełdowej wycenie Mety na poziomie około 1,5 bln dolarów.
Lista żądanych zmian
Pieniądze to jednak tylko część sprawy. Stany chcą przede wszystkim przebudowy samych platform - ograniczenia licznika polubień, nieskończonego przewijania i automatycznego odtwarzania krótkich filmów. Te mechanizmy określają jako "algorytmy rekomendacji manipulujące dopaminą".
WIDEONiemiec ma za darmo, Polak płaci. Ujawnia sekret rynku
Pozywający domagają się także wprowadzenia weryfikacji rodzicielskiej dla nastoletnich użytkowników, usunięcia wielu filtrów graficznych zmieniających wygląd na zdjęciach oraz zakazu zakładania kilku kont przez jedną osobę. Zniknąć mają również Instagram Stories.
Zdaniem przedstawicieli władz wszystkie te funkcje służą jednemu celowi: utrzymaniu użytkowników - w tym dzieci i nastolatków - na platformach możliwie najczęściej i najdłużej. Wskazują też na częste powiadomienia mające skłaniać młodych do powrotu do aplikacji i przekonują, że firma "wykorzystała" ich, by powiększyć bazę użytkowników i rozwinąć działalność.
Koncern zarzuty odrzuca. "Zdecydowanie nie zgadzamy się z tymi zarzutami i jesteśmy przekonani, że dowody potwierdzą nasze wieloletnie zaangażowanie we wspieranie młodych ludzi" - przekazała rzeczniczka firmy w oświadczeniu.
Pełnomocnik Mety, Paul Schmidt, powiedział, że "nie ma wątpliwości", iż niektórzy użytkownicy sieci społecznościowych zmagają się z problemami, jednak badania wykazały brak bezpośredniego związku między korzystaniem z platform przez nastolatków a pogorszeniem się ich samopoczucia.
Schmidt dodał, że Zuckerberg dążył do ulepszania usług, a nie do czynienia ich niebezpiecznymi. "(W Mecie) nie wierzą, że będą mieli sukces, jeśli ludzie nie będą zadowoleni z ich usług" – zaznaczył adwokat.
Precedens z Nowego Meksyku
Sprawę rozpatruje Yvonne Gonzalez Rogers, główna sędzia federalna w Kalifornii. Orzekała w głośnym procesie Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi, a przez blisko dwie dekady zbudowała reputację opartą na przenikliwości i bezpośredniości.
Meta ma już za sobą przegraną w podobnej sprawie. Sędzia Bryan Biedscheid w Nowym Meksyku nałożył na firmę grzywnę w łącznej wysokości 942 mln dolarów i nakazał zmiany zbliżone do tych, o które walczą teraz kolejne stany.
Wyrok przewiduje usunięcie liczby polubień dla użytkowników poniżej 18. roku życia na Instagramie i Facebooku, zakaz przesyłania i odbierania nagości przez nastolatków oraz ograniczenie powiadomień push do określonych godzin. Sędzia uznał przy tym Metę za "uciążliwość publiczną" - porównywalną z fabryką zanieczyszczającą powietrze i wywołującą "szkodliwe skutki" dla całej populacji. Koncern zapowiedział odwołanie.
Zmiany mogą objąć całe USA
Orzeczenie z Nowego Meksyku obowiązuje wyłącznie w tym stanie. Inaczej byłoby przy przegranej w obecnym procesie - stany biorące w nim udział reprezentują niemal dwie trzecie populacji kraju, więc korekty musiałyby objąć platformy w całych Stanach Zjednoczonych.
Byłaby to zmiana fundamentalna. Licznik polubień towarzyszy firmie od początków, gdy działała jeszcze wyłącznie jako Facebook, i stał się podstawowym sposobem, w jaki użytkownicy reagują na treści w sieci.
Coraz częściej postrzega się go jednak jako mechanizm podsycający negatywne emocje wśród młodych. Wielu z nich zakłada zresztą po kilka kont, by lajkować własne wpisy - licząc zarówno na większe zaangażowanie innych, jak i na poprawę poczucia własnej wartości.