Spór o kamery przy śmietnikach. Mieszkaniec wygrał ze spółdzielnią
Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że montaż kamer w osiedlowych altanach śmietnikowych nie spełnia warunku niezbędności z RODO. Spółdzielnia chciała w ten sposób wymusić prawidłową segregację odpadów i ograniczać koszty dla mieszkańców.
Spór wywołał monitoring w altanach śmietnikowych w jednej ze spółdzielni mieszkaniowych. Zarząd zdecydował się na taki krok, bo miał problem z egzekwowaniem obowiązku segregacji odpadów. "Rzeczpospolita" podaje, że przeciwko rozwiązaniu zaprotestował jeden z mieszkańców, który zaklejał kamery, a potem - wobec braku reakcje - złożył skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Kamery przy śmietnikach. NSA zdecydował
Spółdzielnia zamontowała kamery wskutek inicjatyw oddolnych mieszkańców, którzy na walnych zebraniach członków zgłaszali wnioski w tym zakresie. Na organ nałożono dodatkowe opłaty z tytułu niesegregowania odpadów.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie przyjął argumentów spółdzielni. Wsparł mieszkańca i nakazał nie tylko usunięcie danych osobowych skarżącego, ale też wstrzymanie nagrywania czynności wyrzucania śmieci przez mieszkańców. Spółdzielnia tłumaczyła, że kamery miały pomóc w weryfikacji prawidłowej segregacji śmieci, a w efekcie obniżyć opłaty za lokale.
Produkuje w Polsce. Ogrywa chińskie podróbki
Wojewódzki sąd administracyjny przyznał rację spółdzielni, ale mieszkaniec się nie poddał. Było warto, gdyż odmienne stanowisko w sprawie zajął Naczelny Sąd Administracyjny. NSA podkreślił, że głównym celem przetwarzania danych było pilnowanie segregacji śmieci, a nie np. bezpieczeństwo. Sąd uznał, że spółdzielnia rzeczywiście miała prawnie uzasadniony interes, ale nie wykazała, że monitoring był niezbędny.
Naczelny Sąd Administracyjny stanął jednak na stanowisku, iż dla osiągnięcia celu w postaci egzekwowania segregacji odpadów, nie jest niezbędne przetwarzanie danych osobowych w drodze rejestracji obrazu z altan śmietnikowych - wyrok NSA z 14 stycznia.
NSA zwrócił uwagę na inne sposoby egzekwowania selektywnej zbiórki, m.in. worki przypisane do konkretnych lokali. Według sądu wolność człowieka ma w tej sprawie pierwszeństwo przed interesem ekonomicznym wspólnoty.
Wyrok NSA dowodzi, że wolność człowieka jest nadrzędna wobec interesów, jakie w tego typu sprawie są realizowane przez spółdzielnię lub inne organy zarządzające wspólnotami mieszkaniowymi.
źródło: NSA, rp.pl