Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|

To będzie wyjątkowo droga zima. Rachunki za ogrzewanie uderzą nas po kieszeni

571
Podziel się:

Mieszkańcy wspólnoty mieszkaniowej w Jastrowiu dowiedzieli się niedawno, że od grudnia ich rachunki za ogrzewanie wzrosną aż o 300 procent. Teraz informacje o podwyżkach dostają kolejne spółdzielnie i wspólnoty. Niestety, zdaniem ekspertów koszty ogrzewania mieszkań będą dalej rosły. Powodem jest nie tylko wzrost cen gazu i energii, ale także rekordowy wzrost cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

To będzie wyjątkowo droga zima. Rachunki za ogrzewanie uderzą nas po kieszeni
W niektórych miejscowościach rachunki za ogrzewanie wzrosły w ostatnim czasie o kilkaset procent. Adobe Stock. (Copyright: Miroslav Lukic)

Zakład Energetyki Cieplnej i Usług Komunalnych w Jastrowiu, który podniósł im rachunki, tłumaczy, że musiał to zrobić, bo wzrosły ceny gazu, który jest źródłem ogrzewania mieszkań.

- Po podwyżce, kupujemy go za 44 grosze, to oznacza dla nas wzrost aż o 564 procent - komentuje Grzegorz Białas, prezes Zakładu Energetyki Cieplnej i Usług Komunalnych w Jastrowiu. Martwi się zarazem o płynność przedsiębiorstwa. - Jesteśmy spółką komunalną i bazujemy na niskich marżach. Obawiam się, że z powodu tak wysokiego wzrostu cen gazu wygenerujemy blisko pół miliona straty - dodaje.

Zobacz także: Zero złotych za prąd? To możliwe, minister wyjaśnia

Ceny rosną, bo banki handlują uprawnieniami do emisji

Rachunki za ogrzewanie wzrosły także w Nowym Tomyślu i Grodzisku Wielkopolskim. Mieszkańcy tych miejscowości zapłacą od stycznia blisko 200 proc. więcej za ogrzewanie. Lokalne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej poinformowało, że ta podwyżka również jest spowodowana wzrostem cen gazu.

Przedsiębiorstwo zdecydowało jednocześnie, że, aby nie pogarszać sytuacji mieszkańców na razie rezygnuje z maksymalnej podwyżki ceny ciepła (nie uwzględnia m.in. wzrostu kosztów przesyłu sieciowego ani produkcji nośnika ciepła).

Niestety, zdaniem ekspertów podwyżki za ogrzewanie mieszkań są nieuniknione. Tłumaczą to głównie wzrostem cen m.in. gazu i energii, ale także wzrostem kosztów zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Przypomnijmy, że dziś w Polsce muszą je kupować wszystkie elektrownie węglowe i gazowe, ponieważ ich produkcji towarzyszy duża emisja gazów cieplarnianych.

- Po raz pierwszy od blisko 20 lat doszło do kumulacji wielu negatywnych czynników naraz. Podrożało m.in. paliwo oraz węgiel. Dochodzą do tego coraz większe koszty zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Ich wartość osiągnęła poziom 80 euro za tonę. Taki wskaźnik był przewidywany nie wcześniej niż w 2030 roku. Tymczasem jeszcze w ubiegłym roku te stawki wynosiły 20, 30 euro za tonę. Skokowy wzrost nastąpił więc w ciągu kilku ostatnich miesięcy - wyjaśnia Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Wyższe ceny uprawnień to z kolei m.in. efekt wejścia w życie unijnej dyrektywy MIFID II, która uznała prawa do emisji dwutlenku węgla za instrumenty finansowe. W efekcie w obrót nimi zaangażowały się m.in. banki i fundusze, co dodatkowo podbiło ich cenę. Skutek jest jednak taki, że wszyscy wytwórcy ciepła i energii wykorzystujący m.in. węgiel i gaz płacą wyższe ceny za uprawnienia.

Z tego powodu należy się również spodziewać podwyżek za ogrzewanie od ponad 10 do 30 proc. - To nie jest tak, że przedsiębiorstwa nagle chcą więcej zarobić, muszą jednak pokryć koszty, aby nie utracić płynności finansowej. Podwyżka ciepła systemowego będzie jednak różna w zależności od przedsiębiorstwa i rodzaju wykorzystywanego paliwa. Poza tym nowe taryfy są zatwierdzane i weryfikowane przez prezesa URE - dodaje Jacek Szymczak.

Obawia się on jednak, że z powodu podwyżek, niektóre przedsiębiorstwa mogą utracić płynność finansową. - Wbrew powszechnemu przeświadczeniu zakłady energetyki cieplnej nigdy nie były rentowne. W ostatnich latach wskaźniki ich płynności oscylowały poniżej bezpiecznych progów. Można było tak funkcjonować dopóki nie pojawił się drastyczny wzrost wszystkich kosztów - twierdzi.

Jego zdaniem przedsiębiorstwa dostarczające ciepło byłyby również w lepszej kondycji, gdyby w ostatnich latach nie zaniżano sztucznie cen ciepła systemowego, aby chronić konsumentów. - Błędne rozumiano ochronę klienta. W efekcie, w momencie, gdy nie uda się uniknąć podwyżek, a przedsiębiorstwo ciepłownicze straci płynność i nie będzie mogło świadczyć usług, pod znakiem zapytania stanie również bezpieczeństwo dostaw - ostrzega.

Musimy inwestować w odnawialne źródła, aby się uniezależnić

Andrzej Rubczyński, dyrektor ds. Strategii Ciepłownictwa Forum Energii uważa z kolei, że wciąż brakuje poważnej dyskusji na temat rozwoju polskiego ciepłownictwa, a transformacja tego sektora przesuwa się w czasie. Nie ma też żadnego planu działania, który określiłby priorytety dla sektora ciepłownictwa, zaś przedsiębiorstwa ciepłownicze spontaniczne realizują inwestycje we własnym zakresie.

Często ograniczają się np. do przejścia na gazowe źródła, które uważane są za mniej emisyjne. - Tymczasem należy szybko zabrać się za inwestycje w tym segmencie. Zwalczajmy przyczyny, a nie skutki, inaczej nigdy nie wyrwiemy się z błędnego koła - apeluje.

Jego zdaniem polityka energetyczna Polski do 2040 roku jest bardzo zachowawcza. - Zarówno Krajowy Plan na rzecz Energi i Klimatu, jak i Polityka Energetyczna, czyli podstawowe dokumenty są uszyte na inną miarę i nie odpowiadają na dzisiejsze wyzwania rynkowe i klimatyczne - twierdzi.

Dlatego według niego należy zastanowić się nad tym, w którą stronę powinno zmierzać ciepłownictwo. - Tym bardziej, że wyższe ceny m.in. gazu i energii mogą się utrzymywać dłużej. Jeśli taki scenariusz się spełni, to przyspieszenie inwestycji w najbliższych latach musi być bardzo radykalne. Będziemy musieli skoncentrować się na poprawie efektywności energetycznej budynków oraz szybciej inwestować w źródła odnawialne, aby uniezależnić się od paliw kopalnych - dodaje.

Jacek Szymczak twierdzi jednak, że transformacja polskiej energetyki cieplnej przede wszystkim wymaga czasu. - Nie zmienia to faktu, że dla ciepłownictwa systemowego powinny być wcześniej stworzone warunki legislacyjno-prawne, które ułatwiałyby inwestycje w tym segmencie. Tymczasem przepisy krajowe nie nadążają za unijnym prawodawstwem, a czasami nawet wręcz pozostają w tyle w stosunku do rynkowych potrzeb - podsumowuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(571)
Adam
3 miesiące temu
wlasnie dlatego zeby nie miec wysokich rachunkow za ogrzewanie, kupilem kominek. raz wydalem pieniadze- na swietny piec z plaszczem wodnym od kratki.pl i nie musze sie martwic ze bede musial z czegos zrezygnowac zeby oplacic za ogrzewanie.
Polak
4 miesiące temu
Dla nas to pikuś mamy swoje złoża gazu i ropy i jak by nie patrzeć na wypowiedzi piszących to jesteśmy potęgom.
Alicja
5 miesięcy temu
Rachunki strasza juz od jakiegos czasu i to nie tylko ogrzewanie ale wszystko, paliwo, jedzenie, uslugi. Masakra. Ale jesli chodzi o ogrzewanie to ciesze sie ze podwyzka gazu nie pozbawi mnie kasy na zycie bo zdecydowalismy sie na zmiane sposobu ogrzewania na wegiel i piec CO a dodatkowo kominek (wklad z kratki.com) odpalany glownie wiosna i jesienia
Tarantoga
7 miesięcy temu
Jedyne wyjście to wyjście z tego bagna E-kołchozu póki jeszcze skarpetki zostały nam na stopach, bo jeszcze trochę to i tego nie stanie.
zło 10je
7 miesięcy temu
Czy ja dobrze zrozumiałem? Polski rząd sprzedaje pulę do emisji CO2, zarabia na tym $$, rachunki nam rosną bo są limity emisji za które trzeba płacić,po czym wmawia nam,że to wina UE
...
Następna strona