Podwyżki rachunków za ogrzewanie pewne. Część spółdzielni zwleka z odkręceniem ciepła

Sezon grzewczy dla części Polaków już się rozpoczął, inni wciąż mają zimne kaloryfery. A wkrótce pierwsze prawdziwie chłodne dni. Ci, którzy nadal czekają na napełnienie grzejników wodą, słyszą od zarządców wspólnot, że jeszcze nie czas, bo przedwczesne grzanie odbije się w rachunkach.

grzejnik kaloryfer ogrzewaniePodwyżki rachunków za ogrzewanie pewne. Część spółdzielni zwleka z odkręceniem ciepła
Źródło zdjęć: © Pixabay
Przemysław Ciszak

Kiedy zaczną grzać grzejniki? To pytanie co roku zadają sobie Polacy po wakacjach. Kilka chłodniejszych dni pod koniec sierpnia i na początku września skłoniło już część zarządców do odkręcenia ogrzewania. Ale nie wszystkich.

I choć ostatnie dni przyniosły falę ciepła, to są i tacy, którzy na przełomie sierpnia i września zdążyli już porządnie zmarznąć w mieszkaniach. Ci z utęsknieniem czekają na inaugurację sezonu grzewczego.

- Od sierpniowego załamania pogody przez kilkanaście dni miałam w mieszkaniu po prostu zimno. Oczywiście zawsze można się cieplej ubrać, ale to, że pranie schnie po 2-3 dni, to już nie jest, moim zdaniem, normalne - mówi nam pani Aneta, mieszkanka Dolnego Mokotowa.

rozmowa z Agatą Śmieją i Rafałem Kręciszem

W jej budynku wciąż nie grzeją, choć sprawa zimnych kaloryferów rozpala sąsiadów. - Na sąsiedzkiej grupie na Facebooku ten temat mocno żyje, współlokatorzy mają podobne obserwacje. O lodowatych mieszkaniach, zwłaszcza w nocy, pisali także mieszkańcy innych budynków - relacjonuje nasza rozmówczyni.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w współdzieli mieszkaniowej Energetyka, do której należy blok pani Anety, jeszcze nie czas na ciepłe grzejniki. Na sezon grzewczy trzeba poczekać, bo zwykle zaczyna się on w październiku. Ale mieszkańcy osiedla Siedlce usłyszeli również inną argumentację.

Zwłoka z odkręceniem kurków przez rachunki

- Część z sąsiadów kontaktowała się ze spółdzielnią i otrzymała odpowiedź, że ogrzewanie zostanie włączone dopiero za jakiś czas, bo potem ludzie narzekają na wysokie rachunki. Mamy czekać do początku października albo do chwili, kiedy temperatura w nocy zbliży się do zera - zaznacza w rozmowie z money.pl pani Aneta.

Podobną relację przekazuje inna mieszkanka Siedlec, pani Halina, która także usłyszała, że wciąż jest dostatecznie ciepło i nie ma powodu, by uruchamiać grzejniki. - Włączenie to koszt. Mieszkańcy przeczekują więc pierwsze chłody - mówi pani Anna.

- Grzejniki w budynkach są włączane faktycznie zgodnie z wolą odbiorców: albo automatycznie, na przykład gdy temperatura w nocy spadnie poniżej 12 stopni, albo za decyzją administratora lub właściciela budynku - mówi money.pl wiceprezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie Bogusław Regulski.

A co z argumentem o oszczędności? - W ten sposób w pewnym stopniu można wpływać na wysokość opłat za ciepło, bo ważnym elementem kosztów ogrzewania jest bowiem zużycie ciepła - wyjaśnia wiceprezes IGCP.

Będzie drożej

Jednak nawet tego typu działania nie sprawią, że uda się uniknąć wyższych opłat za ogrzewanie. - To trzeba jasno powiedzieć, będzie drożej - przyznaje Bogusław Regulski. Powód? Rekordowe ceny uprawnień do emisji CO2 i rosnące ceny paliw.

- Patrząc po kosztach produkcji, ten wzrost wynosi nawet 35 procent – wylicza Regulski. A o ile więcej zapłacą mieszkańcy? To już nie tak łatwe do oszacowania.

- Skokowy wzrost odczują w pierwszej kolejności bezpośredni odbiorcy ciepła. To oni pierwsi zostaną skonfrontowani z podwyżką cen. Mieszkańcy domów wielorodzinnych również dostaną wyższy rachunek, ale ta podwyżka rozłoży się na dłuższy okres. Wysokość opłat za ciepło będzie jednak zależeć od tego, w jaki sposób dany administrator rozliczy rok, co uwzględni w opłacie i jakie będzie zużycie ciepła – tłumaczy Regulski.

Rekordowe ceny uprawnień do emisji CO2

Jak podkreśla wiceprezes IGCP, koszt produkcji ciepła w ostatnim czasie drastycznie wzrósł. To efekt potężnego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2, ale za chwilę także wyższych cen paliw na światowych rynkach.

- Taryfy dla ciepła są ustalane na 12 miesięcy na podstawie kosztów planowanych. Obowiązujące jeszcze taryfy zatwierdzane były, gdy koszty uprawnień do emisji oscylowały w okolicach 25 euro. Obecnie przekraczają już poziom 50 euro. To w końcu musi przełożyć się na rachunki Kowalskiego – zauważa.

Wybrane dla Ciebie
Dosadny głos z Rady Polityki Pieniężnej o Glapińskim. "Jest tchórzem"
Dosadny głos z Rady Polityki Pieniężnej o Glapińskim. "Jest tchórzem"
Grenlandia za cła? Kreślą scenariusze dla globalnej gospodarki
Grenlandia za cła? Kreślą scenariusze dla globalnej gospodarki
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna