"To pułapka". Kallas: martwią nas doniesienia o naciskach USA na Ukrainę
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przyznała w czwartek, że doniesienia o naciskach ze strony USA na Ukrainę, żeby ta zrzekła się terytoriów na rzecz Rosji są niepokojące. - Rosja chce przy stole negocjacyjnym zdobyć te terytoria, których nie udało się jej podbić militarnie - oceniła Kallas.
- To ewidentnie błędne podejście. Jest to oczywiście typowa rosyjska taktyka negocjacyjna – domagają się czegoś, co nigdy nie należało do nich, i właśnie dlatego zwracamy uwagę, że jest to pułapka, w którą nie powinniśmy wpadać - powiedziała Kallas. Szefowa unijnej dyplomacji uczestniczy w czwartek w odbywającym się pod Paryżem spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw G7.
Kallas skomentowała w ten sposób słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że prezydent USA Donald Trump naciska na Kijów, by zrzekł się terytoriów na rzecz Rosji.
Zełenski powiedział w środę w wywiadzie dla Reutersa, że USA uzależniają udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa od tego, czy w ramach negocjacji pokojowych Kijów odda Rosji cały Donbas.
Szefowa unijnej dyplomacji podkreśliła w czwartek, że do zakończenia wojny i trwałego pokoju uda się doprowadzić, jeśli UE wspólnie z Amerykanami będzie wywierać większą presję na Rosję.
Rosja wspiera Iran przeciw USA
W piątek do spotkania szefów MSZ państw G7 dołączy sekretarz stanu USA Marco Rubio. Kallas przyznała, że będzie chciała poruszyć m.in. kwestię pomocy wywiadowczej jakiej Rosja udziela Iranowi, aby ten mógł atakować i zabijać Amerykanów. Przypomniała, że Rosja wspiera teraz Iran również dronami, dzięki czemu Teheran może atakować sąsiednie kraje, a także amerykańskie bazy wojskowe.
- Te wojny są więc ze sobą bardzo powiązane. Jeśli więc Ameryka chce, aby wojna na Bliskim Wschodzie się skończyła, a Iran przestał ją atakować, powinna również wywrzeć presję na Rosję, aby ta nie była w stanie pomagać Iranowi - oceniła Kallas.