Tracimy udział w Mercosurze na rzecz Chin. "Walczymy o utrzymanie tego, co mamy"
Unia Europejska w ostatnich latach straciła na rzecz Chin około 30 proc. udziału w rynkach państw należących do Mercosuru - powiedziała Luisa Santos, wicedyrektorka ds. międzynarodowych w największym w UE stowarzyszeniu firm Business Europe. Walczymy więc o utrzymanie tego, co już mamy - dodała.
Państwa członkowskie UE w piątek zgodziły się na zawarcie umowy handlowej z państwami Ameryki Południowej tworzącymi blok Mercosur: Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Przeciw temu głosowały: Polska, Francja, Irlandia, Austria i Węgry.
Santos w rozmowie z PAP mówiła o korzyściach, jakie będą płynąć z zawarcia umowy dla Unii.
Przede wszystkim jest to największe porozumienie handlowe kiedykolwiek wynegocjowane przez UE. Mówimy o dostępie do rynku liczącego 750 milionów konsumentów - podkreśliła wicedyrektorka ds. międzynarodowych w Business Europe.
Jak dodała, rynek krajów należących do Mercosuru chroniony jest wysokimi cłami. Producenci towarów przemysłowych takich jak samochody, maszyny czy tekstylia muszą zapłacić stawkę w wysokości 35 proc.
- Dodanie stawki celnej na poziomie 35 proc. do ceny generalnie droższych europejskich towarów oznacza dla nas naprawdę bardzo duży problem ze sprzedawaniem na ten rynek - podkreśliła Santos.
- W efekcie tracimy udział w tym rynku konsekwentnie od 2017 roku na rzecz Chin - zaznaczyła wicedyrektorka. Według niej UE w ostatnich latach straciła około 30 proc. udziału w Mercosurze. - Chiny zyskują w obszarach takich jak pojazdy elektryczne. Chińskie auta są generalnie tańsze, dlatego stawka na poziomie 35 proc. nadal daje im przewagę - oceniła.
"W Moskwie są przerażeni". Emocje w Rosji po ataku USA na Wenezuelę
- Chodzi więc nie tylko o uzyskanie większego dostępu do tego rynku, ale także o jego utrzymanie. Jeśli nie podpiszemy tej umowy, to obawiam się, że będziemy tracić coraz dalej i więcej - stwierdziła wicedyrektorka z Business Europe.
Według niej porozumienie będzie też korzystne dla sektora rolno-spożywczego ze względu na długą historię relacji tych krajów z Europą. - Tradycyjnie wielu Europejczyków tam jeździło, w tym Portugalczycy, Hiszpanie, Włosi. Są to więc rynki, które bardzo chętnie konsumują niektóre europejskie produkty, takie jak sery, wino, oliwę z oliwek - powiedziała Santos.
Jak podkreśliła, obecnie produkty z unijnych rynków w żaden sposób nie są chronione, co oznacza, że pod europejskim szyldem sprzedawane są produkty wytworzone lokalnie. - Umowa zapewni, że europejskie pochodzenie będzie naprawdę chronione. A to da nam również przewagę, której dzisiaj nie mamy - dodała Santos. Lokalne produkty będą musiały zostać oznaczone, dzięki czemu lokalni konsumenci będą więc wiedzieć, kiedy naprawdę kupują produkty europejskie.
Santos zwróciła też uwagę, że podobne wątpliwości rolników budziła obowiązująca od 2017 r. umowa CETA z Kanadą. - Obawy dotyczące zalewu kanadyjskiego importu ostatecznie się nie spełniły. Wręcz przeciwnie, eksportujemy do Kanady znacznie więcej, niż importujemy - zaznaczyła.
Wicedyrektorka dodała, że zawarcie umowy handlowej z Mercosurem ma wymiar nie tylko gospodarczy.
- Mamy już wiele inwestycji w tych krajach, które musimy chronić. Umowa da naszym firmom większą pewność i przewidywalność. Wszyscy widzimy, co się dzieje, mało kogo obchodzą już dzisiaj międzynarodowe zasady. Umowa będzie więc dla nas sposobem na utrzymanie tych zasad w relacjach z niektórymi z najważniejszych partnerów handlowych - przekonywała Santos.