Oto co Polacy mówią o umowie z krajami Mercosur. Czy jest się czego obawiać?
W mediach społecznościowych odsetek komentarzy niechętnych umowie UE-Mercosur wynosi aż 78 proc. - wynika z analizy kolektywu Res Futura. Z kolei najnowszy sondaż Ibris pokazuje, że obawy w tym względzie ma 63 proc. ankietowanych Polaków. Rządzący przekonują jednak, że na finale prac nad umową udało się wprowadzić do niej korzystne dla Polski zapisy.
W piątek w Warszawie ruszył protest rolników, sprzeciwiających się umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Wydarzenie rozpoczęło się o godz. 11 przed Pałacem Kultury i Nauki, protestujący przejdą pod Sejm, a potem pod Kancelarię Premiera.
Główne obawy rolników związane są z faktem, że umowa UE z krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia, Urugwaj) ustanawia preferencje celne dla niektórych produktów rolnych z tych krajów, takich jak: wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol. Państwa UE formalnie zgodziły się na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosuru. Zastrzeżenia do porozumienia zgłaszają przede wszystkim Polska, Francja i częściowo Włochy. Ostatecznie jednak Rzym zagłosował "za", a przeciw były: Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria. Belgia wstrzymała się od głosu. To jednak nie wystarczyło, by uzbierać mniejszość blokującą.
Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało
Komentarze w sieci
Na prośbę money.pl kolektyw analityczny Res Futura przeanalizował, jak sprawa umowy handlowej UE-Mercosur była postrzegana i komentowana w polskich mediach społecznościowych w okresie od 8 grudnia 2025 r. do 8 stycznia 2026 r. Analizie poddano łącznie ponad 207 tys. wzmianek o Mercosur na takich platformach, jak Facebook, TikTok, X (dawny Twitter) oraz na portalach internetowych.
Z analizy wynika, że 78 proc. komentarzy było wobec umowy krytycznych. Dominują obawy, że umowa doprowadzi do upadku polskich gospodarstw rodzinnych ze względu na napływ tańszej żywności z Ameryki Południowej. Wskazywana jest też różnica w regulacjach i standardach produkcji żywności między UE a krajami Mercosur (szczególnie dotyczących pestycydów, antybiotyków i dobrostanu zwierząt). Pojawiają się też komentarze bardziej emocjonalne, jak choćby oskarżenia kierowane wobec UE i polskich władz o działanie na szkodę Polski i podporządkowanie się interesom Niemiec. Brakuje też zaufania co do przygotowywanych przez UE instrumentów, mających chronić europejskich rolników.
Jeśli chodzi o komentarze pozytywne (12 proc.), to tu wskazywane są m.in. korzyści gospodarcze (zyski dla przemysłu maszynowego, chemicznego, motoryzacyjnego i przetwórstwa spożywczego w Polsce), otwarcie południowoamerykańskich rynków na polskich eksporterów czy zwiększenie niezależności UE względem Chin czy Rosji.
Nowy sondaż
Do analizy Res Futury za chwilę wrócimy. Najpierw spójrzmy jednak na najnowszy sondaż Ibris z początku stycznia, wykonany na zlecenie szeroko pojętej branży mięsnej (występującej pod brandem "Polityka Rolna"). Wynika z niego, że z twierdzeniem "obawiam się żywności z Mercosur" zgadza się 63 proc. ankietowanych, a nie zgadza się z nim niemal co trzeci badany. Blisko 90 proc. ankietowanych uważa, że żywność importowana z Mercosur powinna być produkowana według standardów europejskich. Podobny odsetek uważa, że polski rząd powinien chronić interesy polskich rolników w związku z umową z Mercosur.
Realny problem czy "straszak"
Politycy obozu rządzącego są w rozdarciu. Z jednej strony Polska należy do grupy krajów mających poważne obiekcje do umowy z Mercosur, a politycy - zwłaszcza z KO i PSL - przypominają, że jeszcze za czasów PiS dokument był negocjowany i ówczesny rząd niespecjalnie dostrzegał zagrożenia, o których mówi się dzisiaj. Z drugiej strony słyszymy zapewnienia, że projekt umowy w obecnym kształcie jest dla nas korzystny.
- To jest dobra umowa, MSZ twierdzi, że na ostatniej prostej mocno podszlifowano zapisy na naszą korzyść - twierdzi polityk KO. Chodzi m.in. o wprowadzone, także pod naciskiem Polski, tzw. klauzule ochronne stosowane w sytuacji, w której tzw. wrażliwe produkty w UE (wołowina, drób, nabiał, cukier, etanol) stanieją o 5 proc. Wówczas możliwe będzie ograniczenie lub czasowe wyłączenie importu określonych produktów do UE.
Z kolei jeden z posłów PSL przekonuje w rozmowie z nami, że polscy rolnicy nie mają się czego obawiać. - Mercosur to taki straszak dla rolników, podobnie jak samo wejście Polski do UE, którym straszono w roku 2003 i 2004 - twierdzi. W jego ocenie ustalony kontyngent importu wołowiny z Mercosur, odpowiadający 1,5 proc. całkowitej europejskiej produkcji, nie zagrozi naszemu rolnictwu.
W podobnym tonie wypowiada się rozmówca z Polski 2050. Umowę UE-Mercosur określa jako "bezwzględnie dobrą" - do tego stopnia, że… krytykuje w tym względzie Donalda Tuska.
Tusk, zamiast troszczyć się o przedsiębiorców, którzy na niego zagłosują, troszczy się o rolników, którzy i tak na niego w większości nie głosują - przekonuje polityk Polski 2050.
Przeciwna umowie jest Konfederacja. - Słyszałem zapewnienia od członków koalicji rządzącej, że ta umowa będzie wchodziła powoli, że to wszystko potrwa z 10 lat. Marne to pocieszenie, bo za 10 lat de facto nie będzie polskiego rolnictwa. Produkty z Mercosur, choć oczywiście są już na rynku europejskim, to są objęte cłami. A kiedy tych ceł nie będzie, bo umowa UE-Mercosur wejdzie w życie, to te tanie produkty słabej jakości nas zaleją - przekonuje Wojciech Machulski, rzecznik ugrupowania.
Branża ostrzega, ekonomiści niuansują
Przedstawicielom branży mięsnej raczej bliżej w tym przypadku do poglądów wyrażanych przez Konfederację. - W przypadku wołowiny ilości produktów sprowadzanych z Mercosur na preferencyjnych warunkach może są faktycznie śladowe w skali europejskiej. Ale w przypadku wołowiny jakości premium, takiej jak rostbef, polędwica czy antrykot, produkujemy jej w UE ok. 700 tys. ton rocznie w UE, te 1,5 proc. (kontyngentu - red.) jest fikcją, gdyż stanowi to 15 proc. rynku i ma kolosalne znaczenie - przekonuje w rozmowie z money.pl Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, inicjatywy promującej "odpowiedzialną i ekologiczną produkcję wołowiny w Polsce".
- Nie boimy się, że ta wołowina przyjedzie do Polski. Już dziś przyjeżdża do UE 200 tys. ton wołowiny z Mercosur, ale dziś chronią nas cła na tę wołowinę. A wołowina z obniżonym cłem będzie dla nas konkurencją na rynku europejskim, gdzie sprzedajemy większość naszej produkcji - dodaje.
Ekonomiści zwracają uwagę na pewne niuanse. "Uważamy, że choć umowa o wolnym handlu pomiędzy UE a krajami Mercosur jest sumarycznie korzystna dla unijnej gospodarki, to jest ona na ogół niekorzystna dla unijnego sektora rolno-spożywczego" - wskazywali eksperci banku Credit Agricole w "Agromapie" z grudnia 2024 r. Jednocześnie dostrzegali oni ograniczone korzyści dla sektora rolno-spożywczego związane z dostępem do tańszych surowców paszowych czy zwiększenia możliwości eksportu do krajów Mercosur, w szczególności napojów alkoholowych oraz słodyczy.
Dochodzi jeszcze argument dotyczący bezpieczeństwa żywnościowego. W obecnej sytuacji geopolitycznej czasami lepiej zapłacić trochę więcej za żywność, ale mieć ją u siebie - podkreśla w rozmowie z nami Jakub Olipra, ekonomista banku Credit Agricole.
Z drugiej strony pojawią się argumenty, że rolnictwo z punktu widzenia PKB nie ma wielkiego znaczenia, a umowa jest korzystna dla przemysłu, tymczasem Polska jest jednym z najbardziej uprzemysłowionych krajów UE.
"Od 2004 roku wartość dodana polskiego przetwórstwa przemysłowego (bez przemysłu spożywczego) potroiła się w ujęciu realnym. Dla porównania branża rolno-spożywcza urosła o 37 proc. Polska jest więc gospodarką nie tylko uprzemysłowioną, ale też bardzo gwałtownie uprzemysławiającą się. Skoro więc umowa z Mercosur jest korzystna dla przemysłu, to Polska - jako kraj o prężnie rozwijającym się przemyśle - tym bardziej powinna ją podpisać " - pisze na platformie X główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju Marcin Zieliński.
Mercosur a polityka - kto wg internautów zawinił, a kto się zasłużył
Wracając do analizy Res Futura i komentarzy w sieci, ciekawie wygląda też to, kogo internauci aktywni w mediach społecznościowych postrzegają jako "obrońców polskiego rolnictwa". Najwięcej wskazań (21,6 proc.) ma Anna Bryłka, europosłanka Konfederacji. Zaraz za nią znalazł się prezydent Karol Nawrocki (19,3 proc.) i szeroko pojęte środowisko "Ruch Narodowy/Konfederacja" (16,4 proc.). Dopiero na czwartym miejscu znajduje się przedstawiciel koalicji rządzącej - to lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (9,8 proc.).
Internauci wskazują też osoby i środowiska ich zdaniem odpowiedzialne za zagrożenia wynikające z umowy z Mercosur. Najczęściej wskazywane jest Prawo i Sprawiedliwość (24,1 proc.), były premier Mateusz Morawiecki (16,5 proc.), była premier Beata Szydło (12,4 proc.) oraz były unijny komisarz ds. rolnictwa z PiS Janusz Wojciechowski (11,2 proc.). Dopiero za nimi znaleźli się kolejno: Koalicja Obywatelska i Donald Tusk (odpowiednio: 7,9 proc. oraz 6,3 proc. wskazań).
Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl