Trump zarabia na Europie krocie. Uzależniamy się od LNG z USA

Europa kupuje dziś od USA ponad trzy razy więcej skroplonego gazu niż przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Wojna z Iranem dodatkowo podbiła ceny, a amerykańscy eksporterzy korzystają z obu kryzysów. Do 2028 r. udział surowca z USA w imporcie UE może sięgnąć aż 80 proc. – Wyrwaliśmy się z jednej zależności, teraz wchodzimy w inny monopol – ocenia dr Przemysław Zaleski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.

Donald Trump
Donald Trump
Źródło zdjęć: © Getty Images, Pexels, Pixabay.com | Getty Images, Pexels
Przemysław Ciszak

Amerykanie umacniają swoją pozycję jako eksporterzy skroplonego gazu ziemnego (LNG). To właśnie USA zyskały najwięcej na polityce Europy odchodzenia od rosyjskich dostaw gazu.

Od 2021 do 2025 r. europejski import amerykańskiego gazu wzrósł ponad trzykrotnie i dziś stanowi około 60–62 proc. wszystkich dostaw LNG do UE (udział USA w całkowitym imporcie gazu do UE – gazociągi i LNG łącznie – to około 30 proc.). Według prognoz Institute for Energy Economics and Financial Analysis (IEEFA) udział amerykańskiego surowca może sięgnąć aż 80 proc.

– Patrząc na dynamikę wzrostu dostaw z USA do UE, widzimy, że wyrwaliśmy się z jednej zależności, a teraz wchodzimy w inny monopol. To niebezpieczny kierunek. Konieczna jest większa dywersyfikacja. Gaz i ropa stały się nie tyle surowcami gospodarczymi, ile narzędziami geopolitycznymi również w rękach USA – ocenia dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego z Fundacji Pułaskiego i Politechniki Wrocławskiej.


WIDEO
"Dobry prognostyk". Wiceszefowa MON mówi o Forcie Trump w Polsce

Jak dodaje, obawy te głośno wyartykułował niedawno unijny komisarz ds. energii Dan Jorgensen, który stwierdził, że "ryzykujemy zastąpienie jednego uzależnienia drugim".

Amerykanie zwiększają eksport LNG do Europy

Według najnowszych danych opublikowanych na początku listopada przez Reutersa, całkowity eksport amerykańskiego LNG osiągnął drugi najwyższy miesięczny poziom w historii. Eksport do Europy zwiększył się natomiast z 5,91 mln ton we wrześniu do 6,89 mln ton w październiku.

To oznacza wzrost importu gazu z tego kierunku o blisko milion ton LNG miesiąc do miesiąca. Skąd taka skala? Główny powód to impulsywne zakupy państw UE starających się jeszcze przed zimą zapełnić magazyny, których poziom – według Gas Infrastructure Europe – to 74,6 proc. (stan na listopad 2026 r.). Europa wchodzi w sezon grzewczy z wyjątkowo niskim poziomem zapasów gazu, co zwiększa zapotrzebowanie na dostawy LNG, w tym ze Stanów Zjednoczonych.

Jeszcze przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskich ataków na Iran, pod koniec lutego 2026 r., gaz na europejskim rynku TTF kosztował około 32 euro za MWh. W październiku średnia cena sięgnęła już ponad 85 euro za MWh. Oznacza to wzrost o około 165 proc.

Rosnące ceny gazu w Europie zwiększyły atrakcyjność tego rynku dla amerykańskich eksporterów LNG. Jednocześnie problemy z dostawami z Kataru i zakłócenia transportu przez cieśninę Ormuz zaostrzyły konkurencję między Europą a Azją o dostępne ładunki skroplonego gazu.

Tak USA zyskały na odcinaniu Rosji

USA stały się głównym beneficjentem odchodzenia Europy od gazu z Rosji. Od momentu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę udział Rosji w całkowitym imporcie gazu do UE zmniejszył się z 45 proc. w 2021 r. do 12 proc. w 2025 r.

Dodatkowo rozporządzenie REPowerEU, przyjęte 26 stycznia 2026 r., ustanowiło stopniowe wycofanie importu zarówno rosyjskiego LNG, jak i gazu rurociągowego.

Rozwijając infrastrukturę morską, UE radykalnie zmieniła swoją politykę importową, zwiększając udział dostaw LNG. Potrzebowała też nowego dostawcy. USA, które w ostatnich latach inwestują w ten sektor, jako kluczowy sojusznik były oczywistym wyborem.

Przed rosyjską inwazją na Ukrainę (w lutym 2022 r.) Europa sprowadzała mniej niż 30 mld m sześc. amerykańskiego gazu rocznie w postaci LNG, a już cztery lata później jest to blisko 100 mld m sześc. A można się spodziewać, że ten import będzie dalej rósł.

Unia Europejska podjęła bowiem decyzję o stopniowym zakazie importu rosyjskiego gazu. W przypadku LNG pełny zakaz ma obowiązywać od początku 2027 r., a gazu rurociągowego – od jesieni 2027 r.

Według wyliczeń IEEFA wartość importu (nie zysk netto amerykańskich producentów) gazu z USA do Europy na przestrzeni lat 2022–2025 wyniosła około 131,5 mld euro.

Co więcej, instytut wskazuje, że amerykańskie LNG było przeciętnie najdroższym surowcem tego rodzaju kupowanym przez odbiorców z UE.

– Z tego powodu niezrozumiałe jest dążenie Donalda Trumpa i jego negocjatorów do przywrócenia dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Z punktu widzenia amerykańskich interesów to pomysł kuriozalny i zupełnie nieprzemyślany – ocenia Przemysław Zaleski.

Jak podkreśla, trafnie opisuje to raport dwóch amerykańskich badaczek Anne-Sophie Corbeau i Tatiany Mitorvej z Columbia University, które wprost wskazują, że w ten sposób Waszyngton wsparłby konkurenta dla własnego LNG i utrudnił zdobywanie kontraktów potrzebnych do finansowania rozwoju amerykańskiej infrastruktury terminalowej. – To kanibalizowanie amerykańskiego rynku gazu z surowcem Rosji – podsumowuje dr Zaleski.

Jak pisaliśmy w money.pl, według ustaleń "Wall Street Journal" w negocjacjach pokojowych i dyskusjach o przyszłej współpracy gospodarczej pojawia się scenariusz wznowienia tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, zakończonego 1 stycznia 2025 r. W tle wciąż powraca również temat Nord Stream.

– Trump pomija zdanie głównych zainteresowanych, a więc samych krajów członkowskich UE. Nawet gdyby amerykańskie firmy były udziałowcami infrastruktury do eksportu rosyjskiego gazu, część dochodów wciąż trafiałaby do Rosji i służyła kontynuowaniu działań wojennych w Ukrainie i finansowaniu aktów wrogich Europie. Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym mielibyśmy wrócić do kupowania gazu z Rosji – ocenia analityk.

USA zarobiły również na kryzysie irańskim

Amerykańską pozycję na rynkach wzmocniły oba kryzysy geopolityczne. Wpierw wojna Rosji przeciw Ukrainie, ale również atak USA i Izraela na Iran. Wysokie ceny surowca stworzyły amerykańskim eksporterom okazję do większych przychodów.

Ciągła niepewność dostaw przez kluczowe cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab, ryzyko eskalacji wojny, a przede wszystkim problemy Kataru, czyli drugiego co do wielkości eksportera LNG na świecie, powodują, że podaż surowca jest bardzo ograniczona.

Jak pisaliśmy, Katar szybko nie wróci na rynek LNG. Spółka QatarEnergy do listopada przedłużyła wobec azjatyckich odbiorców długoterminowy stan siły wyższej. Wobec odbiorców europejskich ma on potrwać do grudnia.

W efekcie oba regiony muszą konkurować o pozostały na rynku gaz, w tym ten amerykański. To chwilowo zachwiało wzrostowym trendem. Na początku drugiego kwartału tego roku Amerykanie skierowali bowiem więcej surowca na rynki azjatyckie, które oferowały wyższą cenę (dostawy do Azji wzrosły z około 0,97 mln ton w lutym do 2,71 mln ton w kwietniu, czyli o około 179 proc.).

Jak informował Reuters, w marcu eksport LNG do Europy wyniósł 7,49 mln ton, ale w kwietniu spadł do 6,14 mln ton. We wrześniu trafiło do UE 5,91 mln ton amerykańskiego LNG. Dopiero jesienią eksport na Stary Kontynent ponownie zaczął rosnąć.

Niestety dla UE koszty znacznie wzrosły. Z danych Departamentu Energii USA wynika, że średnia cena wywożonego LNG w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. wyniosła 8,18 dol. za MMBtu. Rok wcześniej było to 7,87 dol. za MMBtu, co oznacza wzrost o ok. 4 proc.

Tymczasem ceny na giełdach w Europie przebiły w ostatnich dniach 100 euro za MWh. We wtorek cena kontraktów na grudniowe dostawy gazu w holenderskim hubie TTF sięgała 97 euro za MWh.

Unijna Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) oszacowała, że konflikt na Bliskim Wschodzie podniósł koszty importu gazu do Europy o 18–33 mld euro, przy założeniu zakupu tej samej ilości surowca.

Wybrane dla Ciebie