Trump oswaja Putina. Rachunek zapłaci Europa i Ukraina

Donald Trump stopniowo przywraca Rosję do gry. Amerykanie już kupują rosyjski diesel, odpuszczają sankcje, a nawet rozmawiają o powrocie rosyjskiego gazu do Europy. – Putin liczy, że wystarczy jeszcze wytrzymać rok albo dwa, a Europa będzie zmuszona ustąpić – ostrzega w rozmowie z money.pl prof. Władimir Ponomariow.

Władimir Putin i Donald TrumpWładimir Putin i Donald Trump
Źródło zdjęć: © Getty Images, Pexels.com | Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Przemysław Ciszak

Jeszcze niedawno polityka Zachodu wobec Rosji wydawała się spójna, opierała się na izolacji gospodarczej Kremla, ograniczaniu jego dochodów z eksportu surowców oraz presji sankcyjnej. Donald Trump, po raz kolejny nie oglądając się na sojusze, zmienia narrację. W swoim stylu negocjuje z Moskwą zakończenie wojny w Ukrainie ponad głowami wszystkich, a równolegle otwiera perspektywę powrotu do współpracy gospodarczej.

W ciągu zaledwie kilku tygodni amerykański prezydent pokazał, że robienie doraźnych interesów z Moskwą jest akceptowane, jednocześnie wzmacniając nacisk na Ukrainę, by ta ograniczyła uderzenia w rosyjską infrastrukturę energetyczną. Od europejskich sojuszników oczekuje bardziej powściągliwej retoryki wobec Moskwy.

Wszystko to dzieje się, choć Putin nie rezygnuje ze swoich zasadniczych żądań wobec Ukrainy ani nie zaprzestał działań militarnych, a wręcz je wzmaga.

Putin dostarcza Amerykanom diesel. Pierwsze tankowce już płyną

Punktem zwrotnym była decyzja o zakupie rosyjskiego diesla. 9 października Trump ogłosił porozumienie z Putinem dotyczące dostaw ponad 300 tys. ton rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Układ ten wywołał oburzenie po obu stronach Atlantyku. O łamanie amerykańskich norm prawnych Trumpa oskarżyli nawet republikanie.

Prezydent USA odstąpił także od stosowania części nowych sankcji i ceł przewidzianych w tzw. Graham Act, które sam kilka tygodni wcześniej podpisał. Cel był jednak bardzo partykularny – obniżenie rekordowo wysokich cen diesla w USA jeszcze przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Pierwszy tankowiec przewożący 40 tys. ton rosyjskiego diesla wypłynął z portu Primorsk w kierunku Nowego Jorku w połowie października. Według danych żeglugowych ma dotrzeć do USA 7 listopada. Otoczenie Trumpa z miejsca zaś przystąpiło do akcji, aby ostrą krytykę zamienić w "genialną strategię" prezydenta USA.

Dwaj negocjatorzy Trumpa Steve Witkoff i Jared Kushner tłumaczyli przedstawicielom Ukrainy, iż porozumienie paliwowe ma zachęcić Putina do powrotu do negocjacji pokojowych.

Waszyngton miał pokazać Kremlowi, że współpraca gospodarcza z USA jest możliwa, zanim Rosja zgodzi się na polityczne ustępstwa. Problem w tym, że dla Moskwy to sygnał, że może zacząć odzyskiwać dostęp do zachodnich rynków, nie kończąc wojny.

Jak stwierdził w rozmowie z money.pl dr Szymon Kardaś, analityk Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, dzięki temu dealowi Putin zyskał przeświadczenie o słabości Zachodu i poczucie, że zasada "business as usual" to tylko kwestia czasu i odpowiednich nacisków.

Kreml już mówi o kolejnych interesach

Rosja szybko wykorzystała porozumienie paliwowe do promowania szerszej współpracy gospodarczej. W połowie października Kiriłł Dmitrijew, dyrektor Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RFPI), oświadczył, że umowa dotycząca diesla może otworzyć drogę do kolejnych wspólnych projektów. Dwa dni później mówił już o rozmowach dotyczących m.in. energetyki, LNG, Arktyki i centrów danych.

Kolejny sygnał nadszedł 28–29 października. Okazało się, że administracja Trumpa rozważa zniesienie sankcji wobec wspomnianego rosyjskiego państwowego funduszu inwestycyjnego, kierowanego przez Dmitrijewa.

Doradca Putina Jurij Uszakow potwierdził, że rozmowy trwają, choć ich wynik pozostaje niepewny.

Rosyjski przekaz jest prosty. Moskwa jest gotowa do wszelkiej współpracy gospodarczej z Zachodem. – Nasze stanowisko zawsze było otwarte dla zagranicznych partnerów, inwestycji zagranicznych. I wrócą lub nie, to zależy przede wszystkim od nich – mówił dziennikarzom wicepremier Aleksander Novak.

Pytany o rozmowy z Amerykanami zaznaczył jednak, że negocjacje w sprawie powrotu amerykańskich firm naftowych, takich jak ExxonMobil czy Chevron, do rosyjskich projektów nie są jeszcze w toku.

Prof. Władimir Ponomariow, rosyjski opozycjonista i były generał służby państwowej Federacji Rosyjskiej, w rozmowie z money.pl zaznacza, że Putin za sprawą polityki Trumpa wraca do gry. – Putin wierzy, że dzięki temu uda mu się, bez rezygnacji ze swoich celów, wywrzeć nacisk na Europę i osłabić jej wsparcie dla Ukrainy – stwierdza.

Rosyjski gaz znów popłynie? Amerykanie wietrzą interes

USA nie tylko oswajają wizerunek Rosji, ale załatwiają swoje interesy ponad głowami przywódców UE. Jak pisaliśmy w money.pl, na stole pojawiły się propozycje udziału amerykańskich inwestorów w projektach umożliwiających eksport rosyjskiego gazu do Europy.

Jak ujawnił na początku października Reuters, przedstawiciele USA i Rosji rozmawiali o możliwości zaangażowania amerykańskiego inwestora w gazociągi Nord Stream. W rozmowach uczestniczyli m.in. Jared Kushner, zięć Trumpa, i Kiriłł Dmitrijew.

W dyskusjach o przyszłej współpracy gospodarczej pojawia się także scenariusz wznowienia tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, zakończonego 1 stycznia 2025 r.

Sam powrót tych tematów do debaty jest istotny. Unia Europejska podjęła bowiem decyzję o stopniowym zakazie importu rosyjskiego gazu. W przypadku LNG pełny zakaz ma obowiązywać od początku 2027 r., a gazu rurociągowego – od jesieni 2027 r.

– Rosja nie musi dziś odzyskiwać dominującej pozycji na europejskim rynku gazu, żeby ponownie zacząć wykorzystywać go politycznie. Wystarczy, że w warunkach wysokich cen i presji przemysłu na obniżanie kosztów zdoła przekonać część europejskich elit, że nawet ograniczony powrót rosyjskich dostaw jest racjonalnym rozwiązaniem gospodarczym – mówi money.pl Zuzanna Nowak, analityczka ds. bezpieczeństwa energetycznego i dyrektorka wykonawcza Impulse Institute.

Ekspertka wskazuje na ryzyko zmiany sposobu postrzegania Rosji przez europejskich odbiorców surowców.

Szczególnie niebezpieczne byłoby włączenie w ten proces amerykańskiego kapitału, ponieważ mogłoby nadać politycznej zależności od Kremla pozory bezpiecznej transakcji z zachodnim partnerem – ostrzega.

Tę sprawę komentował już dla money.pl dr Kardaś, który podkreślał, że pomysł, aby reaktywować gazociąg, którym może płynąć rosyjski gaz z Rosji do Europy, ma sens tylko wtedy, gdy spojrzymy na interesy bardzo konkretnej grupy osób blisko związanych z Donaldem Trumpem.

– Mówimy o Witkoffie, Kushnerze, najbliższych współpracownikach Trumpa. Chodzi o partykularne zyski i interesy – mówił.

Równolegle pojawiła się też opcja sprzedaży zagranicznych aktywów rosyjskiego Łukoilu, potencjalnie warta około 20 mld dolarów. Wśród zainteresowanych są inwestorzy powiązani biznesowo z rodzinami Kushnera i Witkoffa – pisał "The New York Times".

Temat ten stale powraca, bo Rosji na nim zależy. Według "New York Timesa" Putin osobiście poruszył sprawę transakcji podczas spotkania z Witkoffem i Kushnerem na Kremlu 5 września 2026 r. Co istotne dla Europy, wśród aktywów są nie tylko stacje w stanie New Jersey, ale też rafinerie w Rumunii, Bułgarii i Holandii.

Ukraina ma ograniczyć ataki, Europejczycy złagodzić retorykę

Normalizacja kontaktów z Rosją nie ogranicza się jednak do gospodarki. Zarówno Trump, jak i amerykańscy negocjatorzy naciskali na Ukrainę, by ograniczyła ataki na rosyjskie rafinerie i infrastrukturę energetyczną. Takie uderzenia osłabiają możliwości produkcji paliw w Rosji, ale wg Trumpa pośrednio wpływają na ilość surowca na rynkach.

Jak tłumaczyliśmy w money.pl, ukraińskie ataki mają pewien wpływ na sytuację, ale nie tak istotny jak skutki wojny z Iranem wywołanej atakami USA i Izraela. To ten czynnik ma największy wpływ na podaż ropy naftowej i jej pochodnych na rynki oraz cenę surowców.

Działania administracji USA mają jednak skupiać uwagę na Ukrainie. Dodatkowo mają temperować Europejczyków, którzy wsparli Ukrainę i zaostrzyli swoje stanowisko wobec Rosji po wolcie paliwowej Trumpa. Jak ujawnił Reuters, Pentagon w ostatnich tygodniach miał zwracać się do państw NATO, w tym Litwy, Łotwy i Estonii, aby złagodziły publiczną retorykę dotyczącą zagrożenia ze strony Rosji.

Według źródeł agencji Reutersa, Elbridge Colby, jeden z najważniejszych przedstawicieli Pentagonu odpowiedzialnych za politykę obronną, przekonywał europejskich sojuszników, że nie należy dodatkowo "prowokować" Moskwy ostrymi wypowiedziami. Pentagon nie potwierdził tych doniesień, odmawiając komentowania prywatnych rozmów z sojusznikami.

Putin liczy, że Europa pierwsza ustąpi

Dlaczego Kreml miałby rezygnować ze swoich żądań, skoro Waszyngton już oferuje mu tak wiele? Zdaniem prof. Ponomariowa, Putin dostrzegł w polityce Trumpa zmianę, która wykracza daleko poza bieżące negocjacje pokojowe.

– Putin widzi, że zmienia się polityka Stanów Zjednoczonych wobec Europy. Niezależnie od ekstrawaganckich zachowań Donalda Trumpa rozumie, że te zmiany mają charakter długoterminowy – mówi rosyjski opozycjonista.

W jego ocenie rosyjski przywódca obserwuje zmęczenie Europy kosztami wojny i liczy na osłabienie determinacji Zachodu.

Uważa, że wystarczy jeszcze wytrzymać kilka miesięcy, może rok albo dwa lata, a Europa będzie zmuszona ustąpić. To jeden z głównych powodów, dla których nie zmienia swoich warunków – tłumaczy Ponomariow.

Dodatkowym elementem jest trudna sytuacja energetyczna UE na progu zimy, którą Rosja za sprawą działań USA może chcieć wykorzystać do własnych celów. Zuzanna Nowak wprost ostrzega, że Europa mimo dywersyfikacji dostaw nadal pozostaje podatna na cenowe szoki gazowe. W warunkach wysokich cen i presji ze strony przemysłu propozycja powrotu rosyjskiego surowca przy aprobacie i protekcji USA mogłaby ponownie zyskać zwolenników.

– Doniesienia o rozmowach amerykańsko-rosyjskich wokół Nord Stream pokazują dodatkowo ryzyko, że europejskie bezpieczeństwo energetyczne stanie się przedmiotem porozumień gospodarczych negocjowanych ponad głowami Europejczyków – wskazuje analityczka.

Stany Zjednoczone kolejnymi decyzjami i propozycjami pokazują, że izolacja Rosji jest odwracalna. Efekt? Putin wciąż prowadzi brutalną wojnę, a jednocześnie stopniowo odzyskuje status partnera, z którym można rozmawiać o wielkich interesach. Także tych dotyczących przyszłości Europy.

Wybrane dla Ciebie