Rosja zarabia na kryzysie i problemach Europy. Najwyższe wpływy z LNG od lat

Rosja zarabia na eksporcie LNG najwięcej od stycznia 2023 r. To efekt paraliżu dostaw surowca z Zatoki Perskiej oraz ostatnich pilnych zakupów Europy, która wchodzi w okres zimowy z najniższymi zapasami. – Putinowi pomaga czynnik kryzysowy – ocenia dr Szymon Kardaś, analityk think tanku European Council on Foreign Relations.

Rosja świetnie zarabia na LNG Rosja świetnie zarabia na LNG
Źródło zdjęć: © Getty Images, Unsplash.com | Getty Images, Julua Taubitz, Unsplash
Przemysław Ciszak

Ceny gazu na europejskiej giełdzie raz po raz uderzają w niewidziane od lat maksima. W ciągu poprzednich 4 sesji ceny błękitnego paliwa wzrosły o niemal 14 proc., aby w poniedziałek sięgnąć 97,64 euro za MWh, najwyższego poziomu od grudnia 2022 r.

– Przy tak drastycznych zwyżkach zarabia każdy eksporter gazu, który jest w stanie dostarczyć surowiec na rynek, siłą rzeczy Rosja również – przypomina w rozmowie z money.pl Agata Łoskot-Strachota, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich.

Jak dodaje, LNG jest surowcem pożądanym, a konkurencja na rynku bardzo duża. W efekcie cena rośnie, a rosyjski surowiec bez trudu znajduje chętnych.

Według najnowszego fińskiego raportu Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA) z października tego roku rosyjskie przychody z eksportu LNG wzrosły (we wrześniu) o 68 proc. miesiąc do miesiąca, do 75 mln euro dziennie. Tym samym przewyższyły wpływy z eksportu gazu rurociągowego (71 mln euro).

Łącznie eksport LNG w tym czasie wygenerował około 2,25 mld euro przychodów, a gaz rurociągowy 2,13 mld euro.

Putinowi pomaga czynnik kryzysowy

Na wzrostach cen LNG zyskują przede wszystkim rosyjskie firmy, jak Novatek, kontrolujący projekt Jamał LNG i rozwijający Arctic LNG 2 czy Gazprom, posiadający instalacje skraplania gazu na Sachalinie i nad Bałtykiem. Tym samym bliscy Kremlowi oligarchowie, szefowie największych rosyjskich firm, nabijają kieszenie. Jak część tego zysku zasila budżet Rosji?

Według oficjalnych danych rosyjskiego resortu finansów, gaz ziemny stanowił 3,7 proc. dochodów federalnych w tym roku. Gaz wraz z kondensatem stanowił 5,1 proc. budżetu, a ropa i gaz łącznie – 18,5 proc. W oficjalnych zestawieniach nie wyszczególnia się samego LNG.

– Komponent gazowy jest wielokrotnie mniejszy niż wpływy naftowe, w dodatku od kilku lat maleje – tłumaczy dr Szymon Kardaś, analityk think tanku European Council on Foreign Relations.

Dane Ministerstwa Finansów Rosji opublikowane przez rosyjski dziennik ekonomiczny "Kommiersant" w połowie października wskazują, że udział wpływów z ropy i gazu spadł z 41,6 proc. w 2022 r. do 18,5 proc. w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 r.

– Nie przeceniałbym więc na tym tle wpływu LNG na budżet państwa. Z pewnością jednak zadowoleni są rosyjscy właściciele firm – dodaje analityk European Council on Foreign Relations.

Jednak w ostatnich miesiącach dochody z LNG zyskały na znaczeniu. – Putinowi pomaga czynnik kryzysowy – ocenia dr Szymon Kardaś. – To on spowodował, że mamy dziś tendencję wzrostową importu z Rosji zamiast spadkowej.

Ciągła niepewność dostaw przez kluczowe cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab, ryzyko eskalacji wojny z Iranem, a przede wszystkim problemy Kataru, drugiego co do wielkości eksportera LNG na świecie, powodują, że podaż surowca na rynek jest bardzo ograniczona. Katar szybko nie wróci na rynek LNG. Spółka QatarEnergy do listopada przedłużyła wobec azjatyckich odbiorców długoterminowy stan siły wyższej, a wobec odbiorców europejskich ma potrwać do grudnia.

Więcej gazu płynie do Europy

Ograniczenie dostaw z regionu, który wcześniej odpowiadał za około piątą część globalnej podaży, zmusza Europę i Azję do rywalizacji o alternatywny gaz głównie ze Stanów Zjednoczonych oraz innych kierunków, w tym z Rosji.

Eksport rosyjskiego LNG do państw UE wzrósł we wrześniu 2026 r. o 60 proc. w porównaniu z sierpniem. Od stycznia do września 2026 r. do europejskich portów dotarło rekordowe 12,18 mln ton LNG tylko z projektu Jamał za około 7,88 mld euro. Jednocześnie UE wyprzedziła Turcję jako trzeci największy importer rosyjskich paliw kopalnych.

Jak przypomina dr Przemysław Zaleski, wzrost eksportu w całości wchłonęły europejskie porty ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia). Bliskość geograficzna i dostępność LNG powodują, że część krajów UE wciąż kupuje rosyjski gaz. Wśród odbiorców są: Francja, Hiszpania, Belgia, Holandia i Portugalia. Największy, bo aż 72 proc., udział w imporcie rosyjskiego gazu LNG miała Francja. Paryż sprowadził we wrześniu surowiec za 446 mln euro.

– Gazu w magazynach europejskich mamy mało, zbliża się zima. Do tego widmo wejścia w życie rozporządzeń UE o zakazie importu rosyjskiego LNG od stycznia 2027 powoduje, że europejskie firmy maksymalizują zakupy gazu, póki mogą. To dlatego import z Rosji rośnie – podkreśla Agata Łoskot-Strachota.

Dr Szymon Kardaś podkreśla, że zwyżka importu, wciąż legalnego, bo nieobjętego sankcjami, gazu LNG w końcu roku nie powinna przesłaniać trendu i kierunku, w jakim zmierza Europa.

– Jakkolwiek źle brzmi, że Europa wciąż zasila wojenny budżet Rosji jakimikolwiek wpływami, nie można tracić z oczu szerszego obrazu. Tu konieczny jest strategiczny ogląd. Porównując, ile wynosił rachunek importowy za rosyjski gaz w 2021 i 2022 i jak spada do 2026 r., możemy właściwie ocenić, w jakim kierunku zmierza UE. Nie dajmy się zwieść populistycznemu przekazowi ludzi ślepo wpatrzonych w Trumpa i powtarzających jego narrację. Dzisiaj to nie my jesteśmy głównymi finansującymi machinę wojenną Putina – podkreśla dr Kardaś.

Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę udział Rosji w całkowitym imporcie gazu do UE zmniejszył się z 45 proc. w 2021 r. do 12 proc. w 2025 r. Dodatkowo rozporządzenie REPowerEU, przyjęte 26 stycznia 2026 r., ustanowiło stopniowe wycofanie importu zarówno LNG, jak i gazu rurociągowego.

Będzie odcięcie. Dochody Rosjan tąpną?

Bruksela wprowadza całkowity zakaz importu rosyjskiego LNG, również na podstawie kontraktów długoterminowych od stycznia 2027 r. To oznacza, że zostały ostatnie miesiące, w których kraje Wspólnoty będą mogły sprowadzać rosyjski LNG.

Jak podkreśla dr Zaleski, Moskwa ma świadomość, że traci europejski rynek. Dlatego też prowadzi rozmowy o możliwości zwiększania eksportu na Wschód do Chin i Indii.

Żeby i to utrudnić Rosji, Europa wprowadza dodatkowe sankcje. Już w lipcu wprowadziła obowiązek zgłaszania sprzedaży tankowców LNG oraz mechanizm umożliwiający dalsze ograniczanie sprzedaży takich jednostek rosyjskim podmiotom.

– Zapisy sankcyjne i rozporządzenia UE są jednoznaczne. Rosja odczuje utratę rynku europejskiego, ale będzie ją rekompensować dostawami kierowanymi na Wschód – dodaje Agata Łoskot-Strachota.


Zdaniem analityków to, jak będą wyglądać dochody Rosji z handlu gazem za te parę miesięcy, będzie zależeć od tego, jak surowa będzie ta zima oraz jak będzie wyglądała sytuacja w cieśninie Ormuz.

– Wiele wskazuje, że wciąż nierozwiązana sytuacja w Zatoce Perskiej będzie odbijać się na rynkach. To utrzyma wysokie ceny gazu na rynkach, a wówczas Rosja znajdzie chętnych na swój gaz. W najbliższej perspektywie może więc wciąż zarabiać nawet po utracie rynku europejskiego – ocenia dr Kardaś. – W dłuższej perspektywie jednak jej pozycja słabnie.

Wiele będzie zależało również od tego, czy rosyjskie instalacje gazowe znajdą się na celowniku Ukrainy. – Do tej pory ukraińskie ataki skupiały się przede wszystkim na sektorze paliwowym i naftowym. Rosyjskie instalacje LNG więc funkcjonują i sprzedają tego gazu coraz więcej – przypomina analityczka OSW.

Te najbardziej spektakularne ataki obejmowały uderzenia w infrastrukturę portową Ust-Ługi (właściwie co roku w styczniu '24, w sierpniu '25, ostatnio w marcu '26). Pod koniec maja celem był gazoport Temriuk na Morzu Azowskim. W lipcu drony zaatakowały bałtycki port w Wysocku obsługujący m.in. LNG.

Najnowsze ataki miały miejsce 9 września 2026 r. Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych ogłosiły uderzenie na dwa zakłady przetwarzania kondensatu gazowego w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym.

– Do tej pory ukraińskie ataki skupiały się przede wszystkim na sektorze paliwowym i naftowym. Rosyjskie instalacje LNG więc funkcjonują i sprzedają tego gazu coraz więcej – przypomina analityczka OSW.

Wybrane dla Ciebie