19-latek rzucił Berkeley. W jego spółkę zainwestował Brzoska
Maciej Szymczyk na studia inżynierii i biznesu w Berkeley dostał się w wieku 17 lat. Jeszcze przed rozpoczęciem zajęć, na dniu otwartym dla przyjętych kandydatów, poznał swoich przyszłych wspólników, Bena z Bostonu, który ostatecznie wybrał MIT, oraz Nelsona z Wisconsin, z którym mieszkał potem w akademiku.
Nelson miał już za sobą jeden nieudany startup. Pracował potem w rodzinnej firmie znajomych w Wisconsin, produkującej wiązki kablowe – jak opisuje Szymczyk, "bardzo, bardzo stary biznes z archaicznymi procesami", zatrudniający około 30 osób. To tam Nelson zobaczył, "jak wygląda ta baza produkcyjna Stanów Zjednoczonych, jak ona jest zacofana", i napisał dla tej firmy oprogramowanie. Gdy poznał Szymczyka, zaczęli razem pracować nad produktem, który mógłby pomóc nie tylko jednej firmie z Wisconsin.
Miliardy dolarów w częściach do F-16
Tak powstał Sales Patriot, czyli spółka, która automatyzuje procesy dystrybutorów części zamiennych do sprzętu wojskowego: samolotów, pojazdów opancerzonych i innych platform eksploatowanych przez wojska na całym świecie. - Wszystkie kontrakty na części zamienne, które są publikowane przez rząd amerykański, przez rządy zagraniczne, które operują amerykańskie platformy takie jak C-130 czy F-15, F-16, to idzie w miliardy, dziesiątki miliardów - mówi Szymczyk.
Jak tłumaczy, dystrybutorzy magazynujący części dla rządu USA i rządów zagranicznych, w tym Polski, muszą dziś ręcznie sprawdzać, czy mają dany komponent na stanie, czy spełnia on wymagane certyfikaty i gdzie go zamówić. - Te wszystkie decyzje są obecnie podejmowane w sposób bardzo, bardzo manualny. I my to automatyzujemy - mówi Szymczyk. Sales Patriot sprzedaje oprogramowanie w modelu SaaS, pobierając opłatę subskrypcyjną, a firma coraz mocniej rozwija się także w sektorze komercyjnym, poza zbrojeniowym.
Do dziś Sales Patriot zebrał od inwestorów "ponad 10 milionów dolarów", zatrudnia blisko 20 osób i ma kilkadziesiąt klientów, głównie dystrybutorów, ale też dużych producentów sprzętu. Na rynku działa od około półtora roku. Szymczyk szacuje, że przy obecnym modelu biznesowym firma może osiągnąć skalę "kilku miliardów dolarów", ale widzi dużo większy potencjał w bezpośredniej sprzedaży do linii lotniczych, producentów silników czy samego wojska.
Budowanie relacji z klientami z tradycyjnego, konserwatywnego przemysłu wymaga, jak mówi, stałej obecności w terenie. - Trzeba wejść, wskoczyć na samolot i polecieć do klienta. Nie spodziewam się, żeby to się zmieniło - przyznaje. Sam lata kilka razy w tygodniu, a weekendy spędza zwykle w San Francisco, pracując z zespołem.
Brzoska, twórca Androida i założyciel Zyngi
Wśród polskich aniołów biznesu wspierających Sales Patriot Szymczyk wymienia Rafała Brzoskę, Bartka Pucka oraz Tomka Karwatkę. Jak mówi, to ludzie, którzy gdy najbardziej się tego potrzebuje, dowożą ogromną wartość i "nie uznają de facto weekendów". Wśród amerykańskich inwestorów wymienia m.in. Marka Pincusa, założyciela Zyngi, Richa Minera, współtwórcę systemu Android, a także Jareda Friedmana i Paula Grahama z Y Combinatora - akceleratora, przez który przeszła spółka.
Szymczyk uważa, że takiego biznesu nie dałoby się zbudować z Polski. Rynek części zamiennych do wojska jest w Europie, jego zdaniem, w "stanie zalążkowym", bo rządy wciąż kupują głównie od Amerykanów. Wskazuje też na różnice mentalnościowe, m.in. takie, że europejskie fundusze, w przeciwieństwie do amerykańskich, wciąż każą rozliczać się z każdego wydatku. - Jeżeli fundusz amerykański jest mi gotowy dać finansowanie w trzy dni i odpowiada na maile w ciągu 15 minut, a fundusz polski mówi, że on będzie sobie myślał dwa tygodnie, no to ja nawet nie będę się męczył i rozmawiał z takim polskim funduszem - mówi.
Penthouse w Warszawie i pensje od 30 tys. zł
W Warszawie firma wynajmuje niemal 300-metrowy penthouse, w którym część zespołu mieszka i pracuje – replikę tzw. hacker house'u z Doliny Krzemowej. - Pracujemy 7 dni w tygodniu i jest to zupełnie bez przymusu, po prostu mamy wszyscy na tyle energii i chęci, że chcemy to robić - mówi Szymczyk. Wynagrodzenia dla takich talentów, jak podaje, zaczynają się od poziomu "nie schodzącego poniżej 30 tys. zł miesięcznie", a najlepsi specjaliści w Dolinie Krzemowej zarabiają - jego zdaniem - nawet kilkaset tysięcy dolarów rocznie.
Na pytanie, czy jego celem jest zostać miliarderem, Szymczyk odpowiada, że to sprawa "drugorzędna". - Nie mam jakichś potrzeb (...) wartość firmy jest jakoś skorelowana z jej sukcesem i z wpływem na świat – mówi.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.