Fryderyk Wiatrowski ma 27 lat i zbudował Viktor.com, czyli "pracownika AI", który ma przejąć zadania wykonywane dziś w biurach. Twierdzi, że ponad 80 proc. tej pracy "to strata czasu". Firma zebrała już 87,5 mln dol. i jest wyceniana na 450 mln dol. Zobacz najnowszy odcinek "Biznes Klasy Young".
Według Wiatrowskiego na początku tysiąclecia PKB per capita w Polsce było bardzo niskie, a firmy z Doliny Krzemowej robiły na tym prosty arbitraż: zatrudniały polskich programistów, płacąc im pensje wysokie jak na polskie standardy, ale wielokrotnie niższe niż w USA. Powstały całe "kontraktownie" pośredniczące między zachodnimi korporacjami, a polskimi inżynierami, nie dając im nawet udziałów w firmach, tylko pensję.
Polska programistami stoi
Efekt uboczny tego mechanizmu okazał się jednak kluczowy dla dzisiejszej Polski. Zawód programisty stał się w oczach całego pokolenia czymś w rodzaju "kuloodpornej profesji" – na równi z pracą w private equity czy medycyną za granicą. To, w połączeniu z systemem edukacyjnym budowanym przez takie postaci jak profesor Ryszard Szubartowsk, III LO w Gdyni czy Staszic w Warszawie, wyprodukowało – jak twierdzi Wiatrowski – najwyższe na świecie zagęszczenie wybitnych programistów.
Światowi giganci walczą o polskich programistów
Paradoksalnie to właśnie brak lokalnych gigantów technologicznych stał się przewagą. W Dolinie Krzemowej dobry programista natychmiast trafia w pole widzenia OpenAI, Facebooka czy Anthropica i rzadko decyduje się na ryzyko małego startupu – zwłaszcza mając rodzinę. W Polsce tej konkurencji nie ma, dzięki czemu młode firmy mogą zatrudniać najlepszych ludzi, nie płacąc im milionów dolarów. - My, jakbyśmy zaczęli w San Francisco, to już by nas nie było – mówi wprost Wiatrowski, wyjaśniając, że pierwsze 1,5 miliona dolarów finansowania starczyłoby tam na zatrudnienie zaledwie trzech programistów. W Polsce ta sama kwota pozwoliła zbudować siedmioosobowy zespół, który przetrwał najtrudniejszy, czteroletni początek firmy.
Drenażu mózgów z Polski, czy szansa?
Wiatrowski przyznaje, że wielu utalentowanych Polaków wciąż wyjeżdża – choćby do OpenAI – bo za granicą mają dziś lepsze warunki pracy i życia, w tym dostęp do laboratoriów trenujących duże modele AI, których Polska jeszcze nie ma. Jego marzeniem jest jednak, by ci ludzie wrócili i zainwestowali zdobyte doświadczenie w polski ekosystem – na wzór tego, co Szubartowski zrobił w edukacji: model, w którym starsi uczniowie uczą młodszych, tworząc samonapędzające się koło. Jako przykład, że to działa w skali całego miasta, podaje Sztokholm, który po sukcesie Spotify stał się jednym z najgorętszych europejskich hubów startupowych – zainteresowanym nim już nawet Y Combinator. Wiatrowski wierzy, że podobny mechanizm może uruchomić się w Warszawie.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.