Międzynarodowe sankcje gospodarcze, wycelowane w rosyjskie przedsiębiorstwa, doprowadziły do trudnej sytuacji na Słowacji. Ofiarami restrykcji nałożonych na sieć dyskontów MERE padli bezpośrednio lokalni pracownicy, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni środków do życia. A jednocześnie zablokowano im prawną możliwość poszukiwania nowego zatrudnienia.
Sprawa dotyczy personelu zatrudnionego w słowackich oddziałach rosyjskiej sieci handlowej. Jak donosi serwis aktuality.sk, sytuacja stała się trudna po tym, jak na początku sierpnia bieżącego roku definitywnie zamknięto wszystkie trzy placówki tej marki zlokalizowane w Bańskiej Bystrzycy, Prievidzy oraz Nowych Zamkach.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Zakładnicy biurokratycznego systemu
Głównym problemem nie jest jednak sama utrata miejsca pracy, lecz pułapka prawno-administracyjna, w jakiej znalazła się załoga. Z powodu zamrożenia rachunków bankowych spółki, pracownicy zostali całkowicie odcięci od należnych im wynagrodzeń. Co więcej, kierownictwo firmy nie dopełniło kluczowych formalności związanych z zakończeniem działalności operacyjnej w tym kraju.
Zamknięte sklepy, puste portfele i związane ręce. Taka jest okrutna rzeczywistość dziesiątek pracowników rosyjskiego dyskontu MERE na Słowacji – relacjonuje słowacki portal informacyjny Aktuality.sk, który nagłośnił sprawę.
Brak oficjalnych zwolnień
Dziennikarze zwracają uwagę na absurdalne położenie, w jakim znaleźli się zatrudnieni. Brak wypłat to tylko jedna strona medalu. Znacznie poważniejsze konsekwencje niesie za sobą fakt, że do dzisiaj żaden z pracowników nie otrzymał oficjalnego wypowiedzenia umowy o pracę.
Po tym, jak na spółkę spadły twarde restrykcje, a jej placówki definitywnie opuściły rolety, pracownicy znaleźli się w absolutnej próżni – wskazuje Martin Odkladal, redaktor ekonomiczny serwisu Aktuality.sk. – Nie dostali wypłat, ale co gorsza, do dnia dzisiejszego nie mają w rękach oficjalnych wypowiedzeń – dodaje dziennikarz.
Prawny pat uniemożliwia podjęcie nowej pracy
Brak formalnego rozwiązania stosunku pracy generuje poważne problemy w świetle słowackiego prawa. Z punktu widzenia przepisów cała załoga zamkniętych sklepów formalnie nadal pozostaje zatrudniona w rosyjskiej spółce. Ten stan rzeczy całkowicie paraliżuje ich możliwości na rynku pracy.
– Ten pozornie drobny szczegół administracyjny zrobił z nich zakładników systemu – oceniają słowaccy komentatorzy rynkowi, odnosząc się do braku dokumentów wypowiedzenia.
Urzędy mają związane ręce
Konsekwencje tego stanu rzeczy są dla pracowników dotkliwe. Z racji posiadania aktywnego statusu osoby zatrudnionej, nie mają oni prawa zarejestrować się w tamtejszych urzędach pracy. To z kolei automatycznie blokuje im drogę do wnioskowania o zasiłek dla bezrobotnych, który mógłby stanowić poduszkę finansową w okresie przejściowym. Ponadto, formalne związanie umową z siecią MERE drastycznie utrudnia, a w wielu przypadkach wręcz uniemożliwia, podjęcie nowej, legalnej pracy u innego pracodawcy.
– Międzynarodowe sankcje miały ukarać rosyjski biznes, ale na Słowacji miażdżą także zwykłych ludzi – podsumowuje portal Aktuality.sk, zwracając uwagę na niezamierzone skutki uboczne rynkowych restrykcji.
Sytuacja byłych pracowników MERE na Słowacji pozostaje nierozwiązana. Zablokowane konta firmy i brak kontaktu z osobami decyzyjnymi sprawiają, że procedura formalnego zwolnienia załogi utknęła w martwym punkcie, pozostawiając dziesiątki osób bez bieżących dochodów i bez możliwości legalnego powrotu na rynek zatrudnienia.