Indeks śledzący globalne ceny surowców zmierza po piąty z rzędu tydzień wzrostów, osiągając kolejne historyczne maksima. Jak jednak zauważają analitycy, ten rajd w górę to zasługa wyłącznie jednego sektora. – Za mocnym wynikiem całego rynku kryje się coraz bardziej zróżnicowany obraz – mówi Ole Hansen, dyrektor do spraw strategii rynku surowców w Saxo Banku. Ekspert zwraca uwagę, że bez uwzględnienia paliw tegoroczne zyski na rynku surowców byłyby znacznie skromniejsze.
Sytuacja na rynku energii robi się coraz bardziej napięta. Na giełdach mocno drożeje ropa Brent, a także kluczowy dla transportu olej napędowy i europejski gaz ziemny. Powodem są nasilające się walki na Bliskim Wschodzie oraz obawy o bezpieczeństwo dostaw z Arabii Saudyjskiej. – Ataki na saudyjską infrastrukturę energetyczną zmusiły część obiektów do wstrzymania działalności – wskazuje przedstawiciel Saxo Banku. Dodatkowym problemem są oficjalne dane o spadku saudyjskiej produkcji ropy do poziomów niewidzianych od ponad trzydziestu lat.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Drożyzna uderza w gospodarkę
Wyższe ceny paliw to problem dla całej światowej gospodarki. Droższa energia oznacza bowiem wyższe koszty transportu i produkcji, co może ponownie napędzić wzrost cen w sklepach.
Szok energetyczny nie tylko podbija już ceny samych surowców. Poprzez wpływ na globalny wzrost gospodarczy, oczekiwania inflacyjne, politykę pieniężną i rentowności obligacji zaczyna jednocześnie tworzyć coraz silniejszą presję na inne segmenty rynku – tłumaczy Ole Hansen.
Na światowych parkietach widać już wyraźną nerwowość. Inwestorzy obawiają się, że banki centralne będą musiały utrzymać wysokie stopy procentowe przez dłuższy czas, aby walczyć z powracającą inflacją. To z kolei powoduje wyraźny wzrost oprocentowania państwowych papierów dłużnych, co przekłada się na wyższe koszty kredytów w całej gospodarce.
Metale i żywność pod presją. Dlaczego złoto i miedź tanieją?
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na rynku metali. Złoto, które zazwyczaj zyskuje w czasach globalnych niepokojów, tym razem tanieje. Powodem jest wspomniane wyższe oprocentowanie obligacji państwowych, które stają się dla inwestorów ciekawszą alternatywą niż nieoprocentowany kruszec. Złoto spadło do poziomów, przy których inwestorzy wstrzymują się z dalszą wyprzedażą, czekając na rozwój wydarzeń.
Zauważalnie tanieje również miedź. Wcześniej jej ceny rosły w obawie przed nałożeniem przez Stany Zjednoczone dodatkowych ceł na import tego surowca, co doprowadziło do sztucznego gromadzenia potężnych zapasów w amerykańskich magazynach. – Wyprzedaż w tym tygodniu oznacza więc przede wszystkim redukcję premii wynikającej z oczekiwań dotyczących polityki handlowej, a nie nagłe zniknięcie strukturalnych wyzwań na rynku miedzi – wyjaśnia ekspert Saxo Banku.
Wyczekiwanie na rynku produktów rolnych
Z kolei na rynku produktów rolnych, po okresie silnych wzrostów, zapanowała stagnacja. Wcześniej fundusze inwestycyjne masowo obstawiały wzrosty cen zbóż, co wywindowało liczbę takich zakładów do rekordowych poziomów. Obecnie jednak brakuje nowych informacji, które mogłyby pchnąć ceny żywności wyżej.
– Rynek coraz bardziej potrzebuje nowych pozytywnych impulsów już tylko po to, by utrzymać dotychczasową dynamikę – podsumowuje Ole Hansen. Według analityków uwaga handlujących skupia się teraz na skutkach letniej suszy w Stanach Zjednoczonych oraz na sytuacji w rejonie Morza Czarnego, gdzie trwający konflikt zbrojny cały czas zagraża światowemu handlowi zbożem.