Z Poloneza do 10 tys. dolarów miesięcznie. "To był inny świat"
Marek Koźmiński, wicemistrz olimpijski z 1992 r., jest dziś współwłaścicielem deweloperskiej grupy KG Group. W rozmowie w „Biznes Klasie” opowiedział o swoich pierwszych doświadczeniach z dużymi pieniędzmi. Oto, jak wspomina moment, w którym jako 21-latek z Polski trafił do włoskiej ligi.
Marek Koźmiński trafił do Włoch w 1992 roku, mając zaledwie 21 lat. Dla młodego piłkarza z Polski był to ogromny skok – nie tylko sportowy, ale także finansowy. Jak wspomina, wcześniej jego sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
W Polsce Koźmiński był zatrudniony w hucie w Krakowie na etacie spawacza. Jego wynagrodzenie wynosiło wówczas równowartość 30–40 dolarów miesięcznie. - Śmiesznie brzmi, ale takie to były czasy – mówił w "Biznes Klasie".
Z Poloneza do wielkich pieniędzy
Przełom przyszedł wraz z wyjazdem do włoskiej ligi. Koźmiński jako 21-latek trafił do kraju, w którym dostał nie tylko samochód i bilet, ale przede wszystkim pieniądze, jakich wcześniej nie miał okazji zarabiać.
- Przyjeżdżam do Włoch jako 21-latek, dostaję bilet, dostaję do wyboru samochód, dostaję nieprawdopodobne środki jak na takiego młodego człowieka – wspominał. Kontrast był tym większy, że jeszcze niedawno jeździł Polonezem.
Pierwszy włoski kontrakt opiewał na równowartość 10 tys. dolarów miesięcznie. Umowa była zawarta w dolarach, choć wypłaty realizowano w lirach włoskich, które – jak zaznacza Koźmiński – były wówczas dość niestabilne.
- To była inna liga, to był świat – mówił były reprezentant Polski. W jego przypadku nie chodziło jednak wyłącznie o nagły dostęp do dużych pieniędzy. Istotne było również to, że początkowo nie wiedział, jak długo potrwa jego pobyt we Włoszech. Koźmiński wyjechał bowiem na roczny kontrakt. Dopiero po jego zakończeniu miała zapaść decyzja, czy klub zdecyduje się zatrzymać młodego zawodnika na dłużej.
Rodzice studzili emocje
W tym momencie ważną rolę odegrali rodzice piłkarza. Gdy pojawiły się pierwsze duże pieniądze, mieli przekonywać go, żeby nie traktował ich jak czegoś, co będzie mu przysługiwać już zawsze.
- Całe szczęście gdzieś tam trochę rodzice też powiedzieli spokojnie, spokojnie, dawaj tą kasę tutaj – opowiadał Koźmiński.
Pieniądze zaczęły być więc odkładane, a po pierwszym roku piłkarz miał już kupionych kilka mieszkań. Miały być zabezpieczeniem na wypadek, gdyby jego zagraniczna kariera nie potoczyła się zgodnie z planem. Ostatecznie nie musiał wracać do Polski. Po zakończeniu pierwszego roku zdecydowano, że zostaje we Włoszech, gdzie spędził kolejną dekadę.
To właśnie ten wyjazd Koźmiński wskazuje jako jeden z najważniejszych momentów swojej życiowej drogi. Pierwszy kontakt z dużymi pieniędzmi przyszedł bardzo szybko, ale wraz z nim pojawiła się też świadomość, że sportowa kariera może skończyć się równie szybko, jak się zaczęła. - To były pierwsze kontakty z wielkimi pieniędzmi – podsumował w "Biznes Klasie".
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.
Pochodzi z Trójmiasta i swoją przygodę z mediami zaczynała od pisania o grach, a dziś zgłębia świat finansów w money.pl. Choć dopiero stawia pierwsze kroki w zawodzie, to dziennikarstwo to maraton, a nie sprint, więc na wszystko przyjdzie czas. W pracy interesuje ją, jak gospodarka wpływa na naszą codzienność, a także psychologia biznesu. Prywatnie uwielbia składać klocki LEGO i relaksować się włączając konsolę.