Rewolucja w zakupie wyposażenia. "Nie ma sensu z tym walczyć"

– Tak zwana zielona lista rekomendowanego wyposażenia żołnierzy to racjonalna próba uporządkowania przez MON zjawiska, które i tak od lat funkcjonuje w polskim wojsku – ocenia kmdr por. rez. Włodzimierz Kopeć, były szef szkolenia specjalistycznego Formozy. Żołnierze kupują na własną rękę wyposażenie dostępne na rynku cywilnym. – Nie ma możliwości, by indywidualne wyposażenie było jednakowe dla wszystkich – ocenia Kopeć.

Poland Marks Historic 1920 Victory Over Russia With Major Warsaw Parade
WARSAW, POLAND - AUGUST 15: Special operations forces soldiers from the Polish Armed Forces march in camouflage tactical gear while carrying a unit standard during the annual Armed Forces Day military parade along the Wislostrada highway in Warsaw, Poland, on August 15, 2026. The elite foot columns demonstrated high-readiness capabilities during the national holiday event commemorating the 106th anniversary of the historic 1920 Battle of Warsaw victory over Soviet Russia. (Photo by Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)
NurPhoto
banner, standard, multicam, rifles, special operations forces, wislostrada, holiday, operators, commando, goggles, emblem, defilada, polish armed forces, forces, balaclavas, uniforms, armed, helmets, wojska, discipline, columns, vistula, polskiego, swieto, gear, formation, troops, special, soldiers, tactical, commemoration, weapons, eagleŻołnierze kupują na własną rękę wyposażenie dostępne na rynku cywilnym
Źródło zdjęć: © getty images | Artur Widak
Katarzyna Kalus

Na początku listopada ma ruszyć pierwszy nabór zgłoszeń firm chcących umieścić swoje produkty na tzw. zielonej liście Ministerstwa Obrony Narodowej – podała "Polska Zbrojna". Lista ta to wykaz rekomendowanego wyposażenia indywidualnego, które żołnierze będą mogli kupować za własne pieniądze i legalnie używać podczas służby.

Producenci i dostawcy będą zgłaszać produkty za pośrednictwem serwisu internetowego, dołączając wymaganą dokumentację. Ofertę – jak czytamy w PZ – ocenią wojskowi eksperci skupieni w czterech zespołach, odpowiedzialnych za wyposażenie materiałowe, ochronę i rażenie, indywidualne wyposażenie medyczne oraz łączność. Wpis na listę będzie zatwierdzał minister obrony narodowej.


WIDEO
Na emeryturę zmienili dom. Na tym zaoszczędzili tysiące

Inicjatywa ma na celu ułatwienie żołnierzom wyboru wyposażenia dostosowanego do indywidualnych potrzeb bez konieczności samodzielnego sprawdzania dokumentacji i wiarygodności producentów. Nie zastąpi dotychczasowego systemu wojskowych zakupów i przydziału wyposażenia ani nie nałoży na żołnierzy obowiązku kupowania dodatkowego sprzętu.

Szef zespołu Military Training Team, starszy wykładowca Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu oraz były szef szkolenia specjalistycznego w Jednostce Wojskowej Formoza kmdr por. rez. Włodzimierz Kopeć ocenił w rozmowie z PAP, że zamiar stworzenia takiej listy jest działaniem racjonalnym.

Ministerstwo próbuje bowiem w cywilizowany sposób usankcjonować coś, przyznał, co i tak od lat funkcjonuje w siłach zbrojnych. Argumentował, że żołnierze kupują na własną rękę wyposażenie dostępne na rynku cywilnym, doposażają się w produkty, które uważają za bardziej funkcjonalne i lepiej odpowiadające ich potrzebom. Zjawisko takie występuje już od niemal dekady.

Nie ma sensu z tym walczyć, bo samo w sobie to nie jest złe. Problem polega na tym, że nie wszyscy żołnierze mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie. Niektórzy po prostu idą do sklepu i kupują to, co im się spodobało, niekoniecznie zwracając uwagę na jakość czy funkcjonalność – zwrócił uwagę Kopeć.

Żołnierz nie mógł kupić innych butów

Dodał, że różna jest też zasobność portfeli żołnierzy, więc możliwości indywidualnego doposażenia się nie są jednakowe. Jego zdaniem lista rekomendowanych produktów pozwoli, przynajmniej w pewnym stopniu, uporządkować ten rynek i ograniczyć ryzyko nietrafionych zakupów.

Kiedyś żartowaliśmy, że wojsko stoi na power tape’ach (taśmy naprawcze) i trytytkach (opaski zaciskowe). Trzeba było sobie wszystko dopasowywać, naprawiać, żeby się trzymało, a zarazem żeby było funkcjonalne. Obecnie sytuacja bardzo się zmieniła. Poprawiła się dostępność produktów, pojawiło się więcej firm, które zaczęły budować swoją pozycję dbałością o jakość. Oczywiście wciąż dobrze mieć power tape i trytytkę, ale jeżeli chodzi o gotowe rozwiązania, to nie jest już to, co było 10 czy 15 lat temu – zaznaczył rozmówca PAP.

Ekspert zwrócił jednak uwagę na fakt, że projekt MON pokazuje jednocześnie ogromne problemy naszego wojska związane z tzw. "białą taktyką". – Mamy procedury, na te procedury są kolejne procedury, a na każdy dokument – kolejnych dziesięć. Wojskowe struktury zabezpieczenia logistycznego są tak rozbudowane, a procedury tak absurdalne, że postępowania potrafią ciągnąć się miesiącami, a nawet latami. Kiedy wreszcie udaje się doprowadzić do wprowadzenia danego rozwiązania, bywa już ono przestarzałe – powiedział Kopeć.

Zastrzegł, że tzw. zielona lista nie ma zastąpić wojskowej logistyki ani obowiązku zapewnienia żołnierzom należnych im sortów mundurowych. Pokazuje jednak, jak trudno jest w obecnym systemie wprowadzać nowe rozwiązania i dostosowywać wyposażenie do rzeczywistych potrzeb wojska.

– Dobrze obrazuje to kwestia obuwia – przywołał przykład. – Jeszcze do niedawna wszystko, co pochodziło spoza wojskowego systemu zaopatrzenia i nie było zatwierdzone, traktowano jako niedopuszczalne. Żołnierz nie mógł oficjalnie używać innych butów niż przydziałowe. Podobnie wyglądała kwestia łączenia umundurowania z elementami odzieży cywilnej. Regulaminy zabraniały takich praktyk. Oczywiście żołnierze i tak kupowali sobie lepszą bieliznę, np. z wełny merino, ale w wojskach konwencjonalnych dostęp do tego rodzaju wyposażenia był znacznie bardziej ograniczony niż np. w wojskach specjalnych – wyjaśnił Kopeć.

Żołnierze wykonują różne zadania i mają odmienne potrzeby

Przypomniał, że kupienie odpowiednich butów dla naszych sił zbrojnych przez dwie dekady było zadaniem niemożliwym do zrealizowania.

– Odejście od starych wojskowych opinaczy było wówczas jak lot na Księżyc. I czym się to skończyło? Niepowodzeniem. Wojsko nie ma jednego buta, który rozwiązywałby ten problem. Dopuszczono więc możliwość używania przez żołnierzy obuwia kupowanego na rynku cywilnym, pod warunkiem, że jest ono brązowe, a logo producenta pozostaje niewidoczne (możliwość tę wprowadzono 6 grudnia 2024 r. nowelizacją rozporządzenia MON w sprawie noszenia umundurowania przez żołnierzy) – dodał ekspert.

Obecnie – jak wyjaśnił – żołnierze mogą nosić buty, które spełniają współczesne standardy i po prostu im odpowiadają. Nie muszą mieć tego samego modelu. Ważne, by nie były w jaskrawych kolorach.

Kopeć przyznał, że nie ma możliwości, by indywidualne wyposażenie było jednakowe dla wszystkich. – Próba znalezienia jednej kamizelki kuloodpornej dla całych sił zbrojnych jest pomysłem, którego nie da się zrealizować. Żołnierze wykonują różne zadania i mają odmienne potrzeby. Jeden siedzi w samochodzie i nie biega, inny pracuje w pojeździe opancerzonym, jeszcze inny wykonuje zadania związane z obsługą określonego sprzętu – wyliczył.

Dotyczy to również drobnego sprzętu, który pomaga w wykonywaniu zadań, zarówno bojowych, jak i mniej bezpośrednio związanych z walką – dodał Włodzimierz Kopeć. – Nie ma sensu kupować stu tysięcy identycznych egzemplarzy czegoś, co powinno być dostosowane do konkretnych potrzeb i sposobu działania żołnierza – podsumował Włodzimierz Kopeć.

Wybrane dla Ciebie