Turystyka paliwowa do Polski? Tusk: to oznacza koncentrację i czujność
Premier Donald Tusk zareagował na zarzuty dotyczące nierynkowego rozwiązania, jakim jest odgórne regulowanie cen paliw przez państwo. Przed posiedzeniem rządu potwierdził, że właściwi ministrowie będą na bieżąco odpowiadać za spodziewane zjawisko "turystyki paliwowej" do Polski.
Mamy problem globalny, toczącą się wojnę na Bliskim Wschodzie, która ma wpływ na ceny paliwa na świecie - mówił przed posiedzeniem rządu Tusk. Skoro tak, to musimy przyjąć pewne nadzwyczajne zasady. Ma to na celu ochronę obywateli przed nieuzasadnionymi wzrostami cen - tłumaczył premier.
Tusk zaznaczał, że z tego powodu rząd wdrożył pakiet "CPN", który ma chronić kierowców. Podkreślił, że nie ma on wpływu na to, jak kształtują się czynniki zewnętrzne na świecie.
Mamy wpływ na przepisy krajowe, (po zmianach - red.) są one najintensywniejsze w Europie. Cena maksymalna, podawana codziennie, ma uwzględniać to, co dzieje się na rynkach światowych. Ograniczając nieuprawnione zyski pośredników, hurtowników, spółek paliwowych, mamy też mechanizm, który zabezpiecza nas przed wywróceniem się rynku do góry nogami - mówił Donald Tusk.
"Nie będzie mu na rękę". Analityk mówi, co dla Trumpa oznacza długi konflikt z Iranem
Szef rządu podkreślał, że obniżki podatków paliwowych czynią polskie paliwo "tak tanim jak to tylko możliwe" oraz nie zagrażają załamaniu łańcucha dostaw. Zwrócił się też do ministrów, by zajęli się na bieżąco kwestią "turystyki paliwowej".
- Obserwujemy to, co się dzieje na Słowacji. Na razie nie mamy wzmożonego ruchu z Niemiec, ale nie ulega wątpliwości, że pojawią się chętni, aby tańsze paliwo w Polsce kupować. To oznacza koncentrację i czujność ze strony instytucji. Będą czuwały, żeby nie popełnić błędów - powiedział o monitorowaniu stacji paliw przy granicach RP Donald Tusk.
Źródło: TVP Info.