Tusk odblokował zarząd NBP. Na reakcje w sieci nie trzeba było czekać

Premier Donald Tusk podpisał kontrasygnatę pod wnioskiem o powołanie nowych członków zarządu NBP. Decyzja ma zapobiec paraliżowi banku centralnego. Sprawę komentują politycy, ekonomiści i przedstawiciele rynku.

Tusk odblokował zarząd NBP. Mentzen wbija szpilęTusk odblokował zarząd NBP. Mentzen wbija szpilę
Źródło zdjęć: © Getty Images | Foto Olimpik
Magda Żugier

Premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod wnioskiem o powołanie nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Szef rządu uzasadnił decyzję ryzykiem paraliżu banku centralnego. Sprawa wywołała falę komentarzy wśród polityków, ekonomistów i przedstawicieli rynku.

– Groził nam klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok i ten gest – powiedział premier przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Dokumenty zostały odesłane do prezydenta Karola Nawrockiego, który musi jeszcze złożyć podpis pod nominacjami.


WIDEO
"Nikt nie jest przygotowany". Polak wrócił do OpenAI i ostrzega

"Jeden kryzys mniej". Komentarze po decyzji premiera

Do decyzji Tuska odniósł się m.in. Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. Zwrócił uwagę, że dzięki kontrasygnacie nie dojdzie do paraliżu NBP. "Nie będzie paraliżu NBP. Krytyczna infrastruktura finansowa Państwa nie podlega sporom politycznym" – napisał na platformie X.

Podkreślił, że premier, po konsultacji z ministrem finansów Andrzejem Domańskim i prezesem NBP Adamem Glapińskim, podpisał wniosek dotyczący powołania nowych członków zarządu.

Podobnie decyzję ocenił Szymon Machalica ze Strefy Inwestorów. Według niego kontrasygnata oznacza koniec ryzyka paraliżu decyzyjnego w banku centralnym.

"Premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod wnioskiem prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie nominacji do zarządu NBP, realizując rekomendację ministra finansów Andrzeja Domańskiego" – napisał na X.

Mentzen ironizuje. Pojawił się też wątek wynagrodzeń

Sprawę skomentował również Sławomir Mentzen. Polityk odniósł się do decyzji premiera z ironią, nawiązując do wcześniejszych działań rządu wobec innych instytucji.

"Tusk podpisał w końcu nominacje członkom zarządu NBP, dzięki czemu mamy jeden kryzys mniej. Ale tak zwyczajnie? Dziwne. Nie mógł po prostu w stanie wyższej konieczności konstytucyjnej wjechać tam z policją, pałami, członkami uzurpatorami i jakąś Grażyną?" – napisał na platformie X.

Z kolei zastępca redaktora naczelnego Business Insider Polska zwrócił uwagę na wynagrodzenia nowych członków zarządu. "Ciekawostka. Nowi członkowie zarządu NBP, którzy idą tam z RPP mogą liczyć na solidną podwyżkę" – napisał.

Jak wskazał, wynagrodzenie członka Rady Polityki Pieniężnej wynosiło około 500 tys. zł brutto rocznie, a szeregowego członka zarządu NBP około 900 tys. zł. Dane dotyczą 2025 r. i nie uwzględniają podwyżek od października 2026 r.

Kto ma wejść do zarządu NBP?

Wniosek dotyczy powołania do zarządu trzech obecnych członków RPP: Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego, a także byłej wiceprezes NBP Marty Kightley.

Kontrasygnata premiera była potrzebna, ponieważ zgodnie z konstytucją powołanie członków zarządu banku centralnego wymaga podpisu szefa rządu. Kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego kończy się 4 listopada. Bez uzupełnienia składu zarząd mógłby spaść poniżej minimalnej liczby członków wymaganej ustawą.

Wybrane dla Ciebie