Zwrot ws. NBP. Premier właśnie ogłosił

Premier Donald Tusk potwierdził, że złożył kontrasygnatę pod propozycjami nowych członków zarządu NBP. – Groził nam klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok i ten gest i zaakceptowałem proponowane zmiany – mówi premier przed posiedzeniem rządu.

Donald Tusk
Warszawa, 13.10.2026. Premier Donald Tusk na posiedzeniu rządu w KPRM w Warszawie, 13 bm. Rada Ministrów zajmie się projektem ustawy umożliwiającej stosowanie unijnego Data Act. Chodzi m.in. o udostępnianie użytkownikom danych generowanych przez inteligentne AGD czy auta. Rząd omówi też wsparcie dla rolników poszkodowanych w wyniku przymrozków i upałów. (mr) PAP/Leszek Szymański
Leszek Szymański
kancelaria, kancelaria prezesa rady mistrzów, KPRM, obrady, polityk, polityk polityka, polityka, posiedzenie, rada ministrów, rady ministrów, rząd, rząd Tuska, rząduPremier Donald Tusk na posiedzeniu rządu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Leszek Szymański
Katarzyna KalusTomasz Setta

- Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu - powiedział Tusk przed posiedzeniem rządu.

Dla mnie jest bardzo ważne – ktoś w naszym kraju musi myśleć o tym, jak stabilizować sytuację, jak stabilizować polskiego złotego. Niezależnie od tego, jak wyglądają sprawy prezesa Adama Glapińskiego, mówię tutaj o postępowaniu w Sejmie, to sam Narodowy Bank Polski musi być chroniony przede wszystkim przed jakimiś niepotrzebnymi wstrząsami. Groził nam taki klincz, brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP i dlatego zdecydowałem się na ten krok i ten gest i zaakceptowałem proponowane zmiany – dodał.

Nasi rozmówcy z Narodowego Banku Polskiego spodziewali się, że premier prędzej czy później prawdopodobnie zgodzi się na uzupełnienie składu zarządu. - Moim zdaniem "uzysk polityczny" z zablokowania tych nominacji byłby ograniczony, bo chyba niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, kto w ogóle wchodzi w skład zarządu, natomiast skutki prawne mogłyby być bardzo poważne - mówi money.pl źródło w NBP.


WIDEO
Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji

Jak tłumaczy, na krótką metę można byłoby wyobrazić sobie funkcjonowanie banku z zarządem o ograniczonej liczbie członków. Ale w dłuższej perspektywie aktywność zarządu jest niezbędna do podejmowania wielu działań wskazanych w ustawie. - Prezes, zarząd i Rada Polityki Pieniężnej to jeden spójny organizm - komentuje nasz rozmówca i zwraca uwagę, że decyzje podejmowane przez zarząd w niepełnym składzie mogłyby wiązać się z ryzykiem ich podważenia.

Dodaje przy tym, że o ile w przypadku Trybunału Konstytucyjnego obecna koalicja rządowa może uzasadniać podejmowane przez siebie decyzje głębokim kryzysem trwającym od wielu lat, o tyle w przypadku Narodowego Banku Polskiego trudno było o podobną argumentację. - Prawdę mówiąc takiego wyjaśnienia dla zablokowania tych nominacji po prostu nie było - słyszymy.

Problem z NBP. O co chodzi?

Prezydent RP Karol Nawrocki przekazał w październiku do kontrasygnaty premiera wnioski o powołanie do zarządu NBP trzech obecnych członków RPP Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka, Marcina Zarzeckiego oraz byłej wiceprezes NBP w latach 2020-26 Marty Kightley.

Obecny zarząd NBP liczy minimalną przewidzianą prawem liczbę 6 osób. 4 listopada upływa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego. Jeżeli wakat po Lipińskim nie zostanie uzupełniony, liczba członków zarządu spadłaby poniżej poziomu wymaganego ustawą o NBP.

Problem niepełnej obsady zarządu miał zostać rozwiązany już w pierwszej połowie tego roku. Prezes Adam Glapiński na przełomie lutego i marca skierował do prezydenta Karola Nawrockiego wnioski o powołanie do władz banku czterech osób.

Dokumenty w tej sprawie wymagały kontrasygnaty, czyli zgody premiera Donalda Tuska. Tej jednak zabrakło. Wnioski wróciły do Narodowego Banku Polskiego bez podpisu z Kancelarii Premiera.

W ubiegłym miesiącu nastąpiła kolejna próba. Prezydent Nawrocki przekazał w październiku do kontrasygnaty premiera wnioski o powołanie do zarządu NBP trzech obecnych członków RPP, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka, Marcina Zarzeckiego oraz byłej wiceprezes NBP w latach 2020-26 Marty Kightley.

Zgodnie z ustawą w skład zarządu Narodowego Banku Polskiego wchodzi prezes banku centralnego oraz od sześciu do ośmiu członków, w tym dwóch wiceprezesów. Kadencja członków zarządu trwa 6 lat, a ta sama osoba nie może pełnić tej funkcji dłużej niż dwie kolejne kadencje.

Członkowie zarządu są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek prezesa NBP. Jednakże zgodnie z konstytucją, co do zasady akty urzędowe prezydenta wymagają kontrasygnaty premiera z wyjątkiem m.in. wniosku do Sejmu o powołanie prezesa NBP czy członków RPP. Kontrasygnaty wymaga zatem powołanie członków zarządu banku centralnego.

Aktualny skład zarządu NBP wraz z upływem kadencji:

  • Adam Lipiński – wiceprezes NBP – kadencja do 4 listopada 2026 r.,
  • Marta Gajęcka – kadencja do 1 stycznia 2027 r.,
  • Paweł Mucha – kadencja do 1 września 2028 r.,
  • Artur Soboń – kadencja do 6 grudnia 2029 r.,
  • Rafał Sura – kadencja do 28 lipca 2028 r.,
  • Paweł Szałamacha – kadencja do 12 października 2028 r.

Wybrane dla Ciebie