Uderzają w turystykę porodową. Człowiek Trumpa: obywatelstwo USA nie na sprzedaż

Sekretarz Stanu Marco Rubio ogłosił kampanię, która uderza w sieci organizujące wyjazdy do USA w celu uzyskania obywatelstwa dla noworodków. Departament Stanu cofnął już ponad 600 wiz. To odpowiedź administracji Donalda Trumpa na zjawisko tak zwanej turystyki porodowej.

WASHINGTON, DC - AUGUST 07: U.S. Secretary of State Marco Rubio (R) listens as U.S. President Donald Trump speaks during a roundtable on the American mining industry at the U.S. Department of State on August 07, 2026 in Washington, DC. Trump attended the event as his administration aims to secure additional supplies of critical minerals in an effort to replenish weapons stockpiles that have been depleted during the U.S. conflict with Iran.  (Photo by Eric Lee/Getty Images)Marco Rubio popiera prezydenta Trumpa
Źródło zdjęć: © GETTY | Eric Lee
Robert Kędzierski

Administracja w Waszyngtonie rozpoczyna zdecydowaną walkę z procederem, który pozwala obcokrajowcom na zdobycie amerykańskiego paszportu dla swoich dzieci. Sekretarz Stanu Marco Rubio poinformował w środę, że powołano specjalną grupę zadaniową do spraw zapobiegania zjawisku, jakim jest turystyka porodowa. W pierwszym miesiącu działalności nowa komórka doprowadziła do anulowania kilkuset dokumentów wjazdowych.

Szef amerykańskiej dyplomacji przekazał te informacje za pośrednictwem platformy X. Zaznaczył tam, że "amerykańskie obywatelstwo nie jest na sprzedaż". Polityk oskarżył zorganizowane grupy o ułatwianie obcokrajowcom podróży do Stanów Zjednoczonych wyłącznie po to, aby ich dzieci nabyły prawa obywatelskie.

Nowa inicjatywa stawia Marco Rubio na czele działań rządu przeciwko nadużywaniu przepisów. "Newsweek" przypomina historię samego polityka, gdyż jego rodzice przybyli z Kuby. Uzyskał on obywatelstwo na mocy tej samej zasady konstytucyjnej, która obecnie wywołuje ożywioną debatę polityczną.

Konstytucyjne prawo a oszustwa wizowe

14. Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych gwarantuje obywatelstwo niemal wszystkim dzieciom, które przychodzą na świat na terytorium państwa. Status imigracyjny ich rodziców nie ma tu znaczenia. Nowe działania Departamentu Stanu nie mają na celu zmiany tego prawa, lecz uderzają w osoby, wobec których wysuwa się oskarżenia o oszustwa podczas procesu wizowego.

Colleen Putzel-Kavanaugh z Migration Policy Institute w rozmowie z "Newsweekiem" wyjaśnia zawiłości tego problemu. Ekspertka podkreśla, że sam poród na terytorium USA nie łamie prawa. Przestępstwem są natomiast celowe przyjazdy w tym zamiarze oraz działania firm, które opisuje Rubio, takie jak fałszowanie dokumentów.

Decyzja Sądu Najwyższego

Warto przypomnieć, że zaledwie kilka tygodni wcześniej Sąd Najwyższy wydał wyrok stosunkiem głosów 6 do 3 w sprawie "Trump przeciwko Barbara". Sędziowie orzekli, że dzieci, które rodzą się w Stanach Zjednoczonych w rodzinach przebywających w kraju nielegalnie lub tymczasowo, otrzymują obywatelstwo w momencie narodzin. Decyzja ta odrzuciła wcześniejszy dekret prezydenta Donalda Trumpa z 2025 r. Dokument ten miał ograniczyć to prawo.

Określenie dokładnej liczby dzieci, które uzyskały obywatelstwo w wyniku turystyki porodowej, sprawia trudności. Dane Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wskazują, że zjawisko to odpowiada za mniej niż 1 proc. wszystkich rocznych urodzeń w kraju. Mimo to organizacje popierające reformy imigracyjne domagają się stanowczych działań.

Departament Stanu od stycznia 2020 r. posiada wytyczne w tej sprawie. Nakazują one odmowę wydania wizy turystycznej typu B, jeśli urzędnik podejrzewa, że głównym celem wyjazdu jest poród. Obecnie nowa grupa zadaniowa znacznie rozszerza te działania. Urzędnicy analizują historie podróży wstecz i cofają dokumenty, które już przyznano, zamiast tylko odrzucać nowe wnioski. Sekretarz Stanu zapowiada, że rząd użyje wszystkich dostępnych narzędzi, aby zlikwidować sieci organizatorów tego procederu.

Wybrane dla Ciebie