UE dąży do umowy z Australią. Ta branża już alarmuje

Umowa UE-Australia o wolnym handlu zakłóci warunki konkurencji na unijnym rynku, co przekłada się bezpośrednio na opłacalność produkcji w polskich gospodarstwach - oceniły organizacje producentów wołowiny. Umowa zakłada m.in. zwiększenie kontyngentu na import wołowiny.

 Ok. 80 proc. polskiej wołowiny trafia na rynki zagraniczne
Źródło zdjęć: © East News | Andrzej Zbraniecki
Malwina Gadawa
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Unia Europejska razem z Australią zakończyła rozmowy dotyczące umowy o wolnym handlu, co wiąże się ze zniesieniem ceł na wiele produktów rolnych eksportowanych z UE do Australii, w tym sery, przetwory mięsne i wino. Z kolei Europa otworzy się na australijskie produkty, takie jak wołowina, baranina czy cukier, z ograniczonymi kontyngentami celnymi.

Branża ma obawy ws. nowej umowy UE

Polskie organizacje producentów wołowiny alarmują o możliwych trudnościach związanych z nową umową.

Czeka nas skok cen po ETS II? Ekspert: jest takie ryzyko

Jak wskazano, sektor wołowiny w Polsce ma charakter eksportowy. Ok. 80 proc. krajowej produkcji trafia na rynki zagraniczne, a wartość eksportu produktów wołowych przekracza 3,2 mld euro rocznie. W 2025 r. łączny eksport wołowiny przekroczył 360 tys. ton, z tego 75 proc. eksportu trafiło na rynek UE.

"Oznacza to, że każda zmiana warunków konkurencji na rynku UE przekłada się bezpośrednio na opłacalność produkcji w polskich gospodarstwach" - podkreśliła branża.

Organizacje producentów wołowiny zauważają, że na rynek unijny sprzedawane są przede wszystkim elementy o najwyższej wartości dodanej, takie jak antrykot, rostbef czy polędwica. Zwiększenie importu wołowiny z Australii dotyczy bezpośrednio tych samych elementów, a to prowadzi do bezpośredniej konkurencji w najbardziej dochodowej części rynku.

"Argument KE o ograniczonej skali importu, przedstawiany jako udział w całkowitej konsumpcji wołowiny w UE, nie oddaje rzeczywistych skutków rynkowych. Produkcja i handel wołowiną funkcjonują w konkretnych segmentach jakościowych, w których nawet relatywnie niewielkie wolumeny mogą wywołać istotną presję cenową" - przekonują organizacje, dodając, że skutki umowy nie wynikają wyłącznie z wielkości kontyngentu, który wzrasta ponad trzykrotnie, lecz z różnic w warunkach produkcji.

Oto czego oczekuje branża od UE

Polski sektor wołowiny oczekuje od Komisji Europejskiej przedstawienia szczegółowej analizy wpływu umowy na poszczególne segmenty rynku wołowiny, realnego egzekwowania zasady wzajemności w zakresie standardów produkcji, zapewnienia równych warunków konkurencji dla producentów unijnych, a także wdrożenia skutecznych oraz wiążących mechanizmów ochronnych.

Producenci wołowiny chcą też, aby KE zwiększyła środki na Wspólną Politykę Rolną, w szczególności na interwencje wzmacniające konkurencyjność sektorów zagrożonych oraz stworzenia oddzielnego funduszu "kryzysowego" dla sektorów zagrożonych skutkami wejścia w życie umów handlowych.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie