Umowa UE-Mercosur pod lupą. Te polskie branże mogą zyskać najwięcej
Choć polityczne porozumienie z krajami Ameryki Południowej zostało podpisane, jego wejście w życie stoi pod znakiem zapytania. Analitycy Credit Agricole sprawdzili, jak ewentualna liberalizacja handlu wpłynie na polski przemysł i rolnictwo.
W połowie stycznia Unia Europejska oraz państwa zrzeszone w bloku Mercosur – Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj – sfinalizowały negocjacje trwające ponad dwie dekady. Podpisanie umowy o wolnym handlu miało wymiar symboliczny, jednak entuzjazm szybko ustąpił miejsca politycznej i prawnej niepewności. Zaledwie kilka dni po uroczystym parafowaniu dokumentów Parlament Europejski wstrzymał prace ratyfikacyjne, kierując sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Ekonomiści banku Credit Agricole w swoim najnowszym raporcie zwracają uwagę, że proces ten może potrwać miesiące, a nawet lata. – Decyzja ta odzwierciedla narastające wątpliwości prawne dotyczące sposobu zawarcia umowy, zakresu kompetencji instytucji unijnych oraz potencjalnych konsekwencji dla przyszłego stanowienia prawa w obszarach takich jak ochrona środowiska, standardy produkcji czy polityka rolna – czytamy w raporcie Credit Agricole. Mimo tej luki czasowej i niepewności regulacyjnej, eksperci podjęli próbę oszacowania, co w praktyce oznaczałoby wdrożenie porozumienia dla polskiej gospodarki.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Asymetria korzyści i ceł
Aby zrozumieć potencjalny wpływ umowy na Polskę, należy najpierw przyjrzeć się strukturze wymiany handlowej między Starym Kontynentem a Ameryką Południową. Obecnie relacja ta opiera się na wyraźnej specjalizacji. Unia Europejska eksportuje do krajów Mercosur głównie towary przemysłowe: maszyny, elektronikę, chemię oraz pojazdy. W drugą stronę płyną przede wszystkim surowce mineralne oraz produkty rolno-spożywcze.
Kluczowym elementem porozumienia jest zniesienie ceł na ponad 90 proc. towarów. Analitycy zwracają uwagę na istotną dysproporcję w obecnych barierach handlowych. Rynek europejski jest już teraz stosunkowo otwarty, z cłami na towary przemysłowe często nieprzekraczającymi 5 proc. Tymczasem państwa Mercosur chronią swój rynek wysokimi barierami. Jak zauważają autorzy raportu: – Przykładowo, w przypadku samochodów osobowych stawki celne w krajach Mercosur sięgają 35 proc., dla części samochodowych wynoszą zwykle od 14 proc. do 18 proc., a dla maszyn, urządzeń mechanicznych czy sprzętu elektrycznego często przekraczają 10-20 proc.
Oznacza to, że liberalizacja handlu otworzy szerzej drzwi przede wszystkim dla europejskich eksporterów przemysłowych, znosząc bariery, które dotychczas skutecznie hamowały ekspansję na rynkach południowoamerykańskich. Beneficjentem ma być głównie przetwórstwo, które zyska dostęp do nowych rynków zbytu oraz tańszych surowców.
Polska w łańcuchu dostaw
Wpływ umowy na polską gospodarkę nie będzie jednak wynikał wyłącznie z bezpośredniego eksportu gotowych produktów do Brazylii czy Argentyny. Polskie firmy są silnie zintegrowane z zachodnioeuropejskimi łańcuchami dostaw, pełniąc rolę kluczowych poddostawców dla gigantów przemysłowych z Niemiec, Francji czy Włoch. Jeśli niemiecki koncern motoryzacyjny sprzeda więcej aut w Ameryce Południowej dzięki zniesieniu 35-procentowego cła, zwiększy zamówienia na podzespoły produkowane nad Wisłą.
Credit Agricole, wykorzystując analizę przepływów międzygałęziowych, oszacował ten pośredni wpływ. – Najsilniejszych efektów można oczekiwać w branżach surowcowo-metalurgicznych – wskazują analitycy. Zgodnie z ich wyliczeniami, produkcja metali nieżelaznych mogłaby wzrosnąć o około 0,4 proc., a wydobycie rud metali oraz hutnictwo żelaza i stali o niespełna 0,3 proc. Wyraźny impuls odczuje również sektor motoryzacyjny (wzrost o ponad 0,2 proc.) oraz branża chemiczna.
Choć procentowe wzrosty mogą wydawać się niewielkie, pokazują one mechanizm, w którym polski przemysł zyskuje na globalnej ekspansji europejskich marek. Pozytywne efekty, choć w mniejszej skali, dotkną także producentów urządzeń elektrycznych oraz wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych.
Obawy sektora rolnego
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w sektorze rolno-spożywczym, gdzie kraje Mercosur posiadają potężne przewagi konkurencyjne. Tutaj relacja jest odwrotna – zyskają importerzy taniej żywności, a stracą jej europejscy producenci. Eksperci Credit Agricole nie ukrywają, że dla Polski bilans w tym obszarze może być trudny.
– Polska może najsilniej odczuć negatywne skutki umowy w przypadku rynków drobiu, wołowiny, cukru oraz miodu – wyliczają autorzy analizy. Jednocześnie potencjalne korzyści dla polskich eksporterów żywności, na przykład w segmencie słodyczy czy alkoholi, oceniane są jako ograniczone. To właśnie obawa przed napływem tańszej żywności z Ameryki Południowej jest głównym paliwem protestów rolniczych w całej Europie i jednym z powodów politycznego oporu wobec ratyfikacji umowy.
Długi marsz, a nie sprint
Podsumowując wpływ makroekonomiczny, analitycy zachowują dużą wstrzemięźliwość. Całkowity wpływ realizacji umowy na polskie przetwórstwo przemysłowe oszacowano na wzrost produkcji o około 0,11 proc. w długim okresie. Nie jest to impuls, który z dnia na dzień zmieni obraz polskiej gospodarki czy wpłynie na bieżące wskaźniki PKB.
– Wpływ umowy UE-Mercosur na tempo wzrostu gospodarczego w Polsce oraz bieżącą koniunkturę w przetwórstwie przemysłowym należy oceniać jako w dużej mierze zaniedbywalny – konkludują ekonomiści Credit Agricole. Zwracają jednak uwagę, że porozumienie to ma znaczenie strukturalne. Może ono wzmacniać potencjał produkcyjny wybranych branż w perspektywie wieloletniej, cementując pozycję Polski w europejskich łańcuchach tworzenia wartości. Biorąc jednak pod uwagę skomplikowany proces ratyfikacji i rozłożone na dekadę okresy przejściowe, ewentualne korzyści będą materializować się bardzo powoli.