USA odetną dostawy diesla? To byłby cios dla Europy
USA odetną dostawy diesla? To byłby cios dla Europy
W tym tygodniu pojawiła się informacja, że USA przygotowują się do czasowego wstrzymania eksportu diesla. Dla Europy byłby to cios, bo USA odpowiadają za połowę morskich dostaw tego paliwa na Stary Kontynent. Skąd taka decyzja? Amerykańskie zapasy są najmniejsze od 30 lat. A ceny na stacjach - podobnie jak w Europie - biją rekordy.
Decyzja w sprawie ograniczenia jeszcze nie zapadła. Ale prezydent Trump już wysłał sygnał, że jest na "tak". Sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił, że administracja bada, czy taki ruch jest wykonalny.
Cios dla Europy
Europa na efekty tych badań czeka w napięciu. Globalny rynek paliw znalazł się w punkcie, w którym najdrobniejsze zakłócenie w łańcuchu dostaw może wywołać wstrząs w całej gospodarce. Europa ma bowiem coraz mniej alternatyw.
DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Z opublikowanego we wrześniu raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) wyłania się obraz kontynentu, który w dużej mierze uzależnił swoje bezpieczeństwo energetyczne od jednego, zamorskiego dostawcy - właśnie od USA.
Nie dość, że Europa jest uzależniona, to jeszcze słono za to płaci. Wskazuje na to postępujące rozwarstwienie między cenami surowca a cenami gotowych produktów. Amerykański olej napędowy był we wrześniu wyceniany niemal dwukrotnie wyżej niż przed wybuchem globalnych konfliktów. To efekt potężnego wąskiego gardła, jakim stały się globalne moce rafineryjne. Świat ma dostęp do ropy, ale brakuje mu instalacji, które mogłyby ją sprawnie i w wystarczających ilościach przetworzyć na paliwo zasilające europejskie ciężarówki i maszyny rolnicze.
Diesel musi więc być sprowadzany.
Płynie do Europy już tylko z dwóch źródeł - Stanów Zjednoczonych i dalekich Indii. Kolejne istotne źródło - Bliski Wschód - jak na razie jest ofiarą pata między USA a Iranem. Ostatnie ze źródeł - Rosję - UE odcięła sama, by nie finansować wojny w Ukrainie petrodolarami. A jak to wygląda w szczegółach?
Stany Zjednoczone. USA stały się głównym zewnętrznym dostawcą dla Europy, zastępując kierunki wschodnie. W sierpniu 2026 r. Stany Zjednoczone odpowiadały za około połowę europejskiego importu diesla drogą morską spoza regionu. Przełożyło się to na wolumen rzędu 520 000 baryłek dziennie (bpd).
Indie. Przejęły rolę stabilizatora na kierunku wschodnim, z którego wciąż docierają pewne partie ładunków. W sierpniu 2026 r. wschodnim szlakiem przez cieśninę Bab el-Mandeb płynęło do Europy łącznie około 200 000 baryłek diesla i oleju napędowego dziennie. Dostawy z Indii stanowiły około 60 proc. tego wolumenu.
Bliski Wschód. Przed eskalacją kryzysu był to kluczowy kierunek, który w 2025 r. zaspokajał blisko 41 proc. europejskiego importu diesla. Po zamknięciu lub ograniczeniu przepustowości strategicznych szlaków żeglugowych, takich jak cieśnina Ormuz, miliony baryłek paliwa zostały zablokowane, a eksport do Europy gwałtownie spadł.
Rosja. Unia Europejska wprowadziła embargo na rosyjskie produkty naftowe, co drastycznie zmieniło globalne rynki. Dodatkowo rosyjskie możliwości eksportowe mocno ucierpiały na skutek uszkodzeń krajowych rafinerii oraz wewnętrznych zakazów eksportu, co doprowadziło do usunięcia ogromnych wolumenów gotowego paliwa z rynku globalnego.
Z powyższej analizy firmy Vortexa, przytaczanej w raporcie IRU, wynika, że w sierpniu Stany Zjednoczone stały się głównym zewnętrznym dostawcą Europy. Zabezpieczały około połowy wszystkich morskich dostaw oleju napędowego na Stary Kontynent. To wyraźna zmiana w architekturze handlu paliwami. Przed wybuchem wojny w Ukrainie i eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie Europa polegała głównie na dostawach z regionu Zatoki Perskiej oraz w mniejszym stopniu z Indii i USA. A jeszcze wcześniej diesla brała z Rosji.
Ten krajobraz to już przeszłość. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że eksport netto diesla z krajów Bliskiego Wschodu spadł do zaledwie kilkuset tysięcy baryłek dziennie. Stanowi to ułamek przedwojennych wolumenów. Europejscy odbiorcy musieli gorączkowo szukać alternatyw.
Zwrócili się więc ku rafineriom w Zatoce Meksykańskiej, które teraz mogą odciąć kroplówkę.
Zapasy w USA najniższe od lat
Nie jest to złośliwość amerykańskiej administracji. System rafineryjny w USA pracuje na granicy swoich technicznych możliwości, a mimo to zapasy w samych Stanach Zjednoczonych dramatycznie spadają.
Z danych amerykańskiej agencji rządowej EIA wynika, że pod koniec lata zapasy destylatów na wschodnim wybrzeżu USA spadły do poziomu nienotowanego od 1990 r., kiedy to rozpoczęto prowadzenie cotygodniowych statystyk. W skali całego kraju zapasy są znacząco poniżej pięcioletniej średniej, a rafinerie pracują przy wykorzystaniu niemal 98 proc. swoich mocy przerobowych.
To oznacza, że nie mają już przestrzeni na zwiększenie produkcji.
USA znalazły się pod olbrzymią presją. Ceny diesla wystrzeliły i biją rekordy. Według American Automobile Association średnia cena galona oleju napędowego zwiększyła się w ciągu miesiąca o 91 centów, a od 2025 r. o 2,83 dolara. Obecnie galon, czyli ok. 3,79 litra, kosztuje średnio 6,52 dolara.
I Europa, i Stany Zjednoczone stoją u progu sezonu grzewczego, a trwające zbiory w rolnictwie dodatkowo windują popyt na olej napędowy na rynku wewnętrznym. Jeśli Waszyngton uzna, że krajowe rezerwy są na niebezpiecznie niskim poziomie, może dojść do rynkowego ograniczenia eksportu gotowych paliw.
Wcale nie musi to być formalne embargo - wystarczy, że wewnętrzne ceny w USA wzrosną na tyle, by amerykańskim producentom przestało opłacać się wysyłanie tankowców przez Atlantyk.
Dla Europy taki scenariusz oznaczałby kryzys, bo trwale uzależniliśmy się od importu gotowego produktu. Bez amerykańskiego diesla, przy jednoczesnym braku dostaw z Rosji i zablokowanym Bliskim Wschodzie, europejski rynek stanąłby w obliczu fizycznych niedoborów.
Europa polega na amerykańskich dostawach nie tylko w zakresie gotowego paliwa. Zza oceanu płynie też na Stary Kontynent sporo surowców, z których diesel jest wytwarzany. Najwięksi dostawcy energii do UE w II kwartale 2026 r. pozostali bez zmian.
W imporcie ropy naftowej dominowały Stany Zjednoczone z udziałem 18,8 proc., przed Norwegią (14,3 proc.) i Kazachstanem (13,4 proc.).
W przypadku LNG zdecydowanie największym dostawcą były USA, odpowiadające za 63,2 proc. importu, podczas gdy Rosja miała 17,3 proc., a Algieria 8,1 proc.
Z kolei w imporcie gazu ziemnego przesyłanego gazociągami pierwsze miejsce zajęła Norwegia z udziałem 51,2 proc., wyprzedzając Algierię (18,2 proc.) i Wielką Brytanię (11,1 proc.), która wyprzedziła Rosję (10,2 proc.) i awansowała do grona trzech największych partnerów UE.
Dlaczego produkcja nie ratuje sytuacji? UE przez ostatnie 15 lat systematycznie demontowała infrastrukturę, która mogłaby ją dziś chronić.Jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia ds. Środowiska, Zdrowia i Bezpieczeństwa w Przemyśle Naftowym (Concawe), w latach 2009-2024 w całej Unii Europejskiej zamknięto około 30 rafinerii.
Nawet jeśli unikniemy scenariusza pustych dystrybutorów, szok cenowy już jest faktem. Z danych IRU wynika, że średnia cena oleju napędowego w Unii Europejskiej osiągnęła we wrześniu poziom 2,26 euro za litr, bijąc dotychczasowe rekordy.
Rządy państw europejskich, które w poprzednich latach chętnie stosowały tarcze antyinflacyjne i cięcia akcyzy, obecnie wycofują się z tych mechanizmów. Z końcem lata wygasły obniżki w wielu krajach regionu, a flagowym przykładem są Niemcy, gdzie brak interwencji państwowej wywindował ceny do jednych z najwyższych w Europie.
Dla branży transportowej to sytuacja krytyczna. Olej napędowy jest podstawowym kosztem działalności firm przewozowych. Utrzymujące się wysokie ceny, przy jednoczesnym braku perspektyw na szybkie zwiększenie podaży ze strony globalnych rafinerii, oznaczają konieczność przerzucania kosztów na klientów. To z kolei potężny impuls, przez który inflacja uderzy w całą gospodarkę, ponieważ wyższe koszty logistyki ostatecznie znajdują odzwierciedlenie w cenach towarów na sklepowych półkach.
Nadchodzące miesiące będą prawdziwym testem wytrzymałości dla europejskiego systemu energetycznego. Zapotrzebowanie na średnie destylaty, w tym olej opałowy, tradycyjnie rośnie w okresie jesienno-zimowym. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że rynki diesla pozostaną niedostatecznie zaopatrzone, chyba że nastąpi gwałtowne załamanie popytu.
Europa znalazła się w pułapce własnych wieloletnich decyzji infrastrukturalnych - zdemontowała własne rafinerie, a teraz z niepokojem musi patrzeć na poziom zapasów na wschodnim wybrzeżu USA. Jeśli ten kluczowy dostawca skupi się na własnych potrzebach, Stary Kontynent będzie musiał zmierzyć się z kryzysem, jakiego w tej dekadzie jeszcze nie doświadczył.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Robert Kędzierski
Zajmuje się dziennikarstwem od 15 lat. Specjalizuję się w tematyce makroekonomicznej, choć bliskie są mi również kwestie społeczne i technologiczne. Wierzę, że sztuczna inteligencja nie zabiera pracy, lecz ją transformuje. Swoimi analizami pomagam czytelnikom zrozumieć złożone zjawiska gospodarcze i ich wpływ na codzienne życie. Śledzę najnowsze trendy technologiczne, badając ich konsekwencje dla społeczeństwa i rynku pracy.