Wejście Ukrainy do Unii. "W interesie Polski"
W interesie Polski jest, żeby Ukraina dołączyła do Unii, ale rok 2027 wydaje się bardzo ambitny i bardzo trudny - powiedział w poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki. Jak dodał, wyobraża sobie członkostwo częściowe, ale nie jest przekonany, czy Ukraina by tego chciała.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w niedzielę, że jego państwo będzie w pełni gotowe technicznie w 2027 roku, aby stać się członkiem UE. Ta data pojawiała się także w kontekście planu pokojowego, z którym wyszły Stany Zjednoczone.
- Tutaj musimy spojrzeć na to, jak idą rozmowy związane z planem pokojowym. Wszyscy wiemy, że ewentualne członkostwo Ukrainy będzie jakimś jego elementem składowym - przypomniał wiceminister spraw zagranicznych, który w poniedziałek w Brukseli wziął udział w posiedzeniu ministrów państw członkowskich odpowiedzialnych za rozszerzenie Unii o kolejne kraje.
Jak podkreślił Niemczycki, nie chce się deklarować co do daty. - Rok 2027 wydaje się bardzo ambitny i bardzo trudny - zaznaczył.
Natomiast w naszym interesie jest, żeby Ukraina do Unii dołączyła i w naszym interesie jest też to, żeby Ukraina jak najszybciej zaczęła spełniać unijne standardy, czy to produkcji, czy prowadzenia biznesu, bo o tym często mówią polscy przedsiębiorcy - dodał.
Notowania wystrzeliły. Co dalej ze złotem? Analityk wyjaśnia
Pytany o to, czy możliwe jest członkostwo częściowe, np. bez udziału Ukrainy w polityce spójności czy wspólnej polityce rolnej, odpowiedział, że takie rozwiązanie "nie jest niemożliwe".
- Traktaty akcesyjne są na równi z traktatami o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, więc można sobie wyobrazić takie rozwiązanie - powiedział Niemczycki. - Pytanie, czy Ukraina byłaby zainteresowana takim członkostwem - dodał.
Jak zaznaczył wiceszef MSZ, istotną kwestią jest też to, czy takie rozwiązanie odpowiednio zabezpieczało interesy polskich rolników i przedsiębiorców.