Banki lokalne powinny być alternatywą dla globalnych, dla mieszkańców wielu miejscowości banki spółdzielcze są jedynymi dostępnymi - mówił we wtorek podczas VII Forum Technologii Bankowości Spółdzielczej 2015 prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz (na zdjęciu).
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Pietraszkiewicz zwrócił uwagę na rolę banków spółdzielczych tłumacząc, że dla mieszkańców tysięcy miejscowości banki te są jedynymi i najbliższymi dostępnymi placówkami finansowymi. Zaznaczył, że trzeba o tym przypominać, ponieważ jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej parlamentarnej.
- Trzeba w jej toku o tym przypominać, że jest kilkanaście milionów ludzi, którzy mają prawo dostępu do nowoczesnych usług finansowych. Tego obowiązku nikt z nas nie zdejmie - powiedział.
Wskazał na wielką wartość bankowości spółdzielczej. - Z kryzysu wynika wniosek, że dla bankowości globalnej, tej wielkiej musi być pewna alternatywa, pewien balans, żeby ludzie mogli dywersyfikować swoje aktywa. Niech to czyni polska bankowość lokalna - mówił.
Według niego bankowość spółdzielcza jest dumnym przykładem dobrych relacji z klientami. Zaznaczył jednak, że trzeba się zastanowić nad tym, jak nowe technologie mogą pomóc te relacje utrzymać. Wśród proponowanych rozwiązań wskazał rozwój płatności mobilnych w tym segmencie.
Pietraszkiewicz poinformował, że aktywa polskich banków spółdzielczych systematycznie rosną, a ich fundusze własne są obecnie dwukrotnie wyższe niż fundusze własne całego polskiego sektora bankowego ponad 20 lat temu. - To jest miara postępu, jaki się dokonał. Wynik finansowy osiągany przez polskie banki spółdzielcze naprawdę jest wynikiem przyzwoitym - ocenił.
Szef ZBP zauważył, że patrząc na stopy zwrotu z aktywów i stopy zwrotu z kapitału oraz marże, to widać jednak, że banki spółdzielcze - podobnie do komercyjnych - uwzględniły bardzo mocno w swoich politykach fakt kryzysu.
Zdaniem Pietraszkiewicza, że cały sektor bankowy stoi jednak przed wieloma dylematami. Pierwszy wynika z konieczności istotnego zwiększenia funduszy własnych.
- Po drugie, czy się to komuś podoba, czy nie, musimy budować i zbudować o kilkanaście miliardów złotych większe fundusze własne polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Przyjęto tak znakomite rozwiązanie, że kryzys powstały w SKOK-ach ma być sfinansowany przez polski sektor bankowy i przez klientów polskich banków. Zapłaciliśmy 3 miliardy złotych i jeżeli dojdzie do konieczności zapłacenia kolejnych, to będzie płacił głównie sektor bankowy - mówił Pietraszkiewicz. Zwrócił przy tym uwagę na spadające przychody banków np. z opłat interchange, obniżonych "bezsensownie" jego zdaniem wdrożonymi regulacjami.
Zastępca dyrektora Departamentu Inspekcji Bankowych, Instytucji Płatniczych i SKOK w Komisji Nadzoru Finansowego Krzysztof Góral zwrócił uwagę na adresowaną do banków tzw. rekomendację D. Dotyczy ona zarządzania obszarami technologii informacyjnej i bezpieczeństwa środowiska teleinformatycznego w bankach. Instytucje te miały wcielić w życie zalecenie nadzoru do końca ubiegłego roku.
Góral powiedział, że w przeprowadzonych przez KNF-u ocen wdrożenia rekomendacji wynika, że ze zrealizowaniem niektórych wskazówek banki miały problemy, co nie jest jednak zaskoczeniem.
Wskazał m.in. na brak lub zbyt ogólnikowe strategie banków w obszarze IT, braki właściwej inwentaryzacji danych. Zastrzeżenia można mieć też do zarządzania bezpieczeństwem IT.
- Wiele rzeczy się zadziało, ale w dosyć dużych fundamentalnych obszarach jest nadal dużo do zrobienia. Ten proces osiągania odpowiednich standardów przez banki - również spółdzielcze - będzie rozciągnięty na lata. O tyle będzie to utrudnione, bowiem otoczenie będzie ewoluować i to bardzo szybko - podsumował.
Do problemu bezpieczeństwa systemów bankowych odniósł się także wiceprezes SGB-Banku (Spółdzielcza Grupa Bankowa) Paweł Masadyński. Powiedział, że sen z powiek bankowcom spółdzielczym spędza m.in. cyberprzestępczość, poziom bezpieczeństwa i ewolucja ataków. - To jest w tej chwili bardzo ważny problem. Skala ataków, które się ostatnio zdarzają - mówił.
Masadyński poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy w reprezentowanej przez niego instytucji zatrzymano ponad 190 prób wyłudzeń na ponad 2,5 mln zł. - Tutaj bez wspólnej pracy między bankami spółdzielczymi i bankiem zrzeszającym, Związkiem Banków Polskich i bankami komercyjnymi nie uda nam się tej fali przestępstw zatrzymać - ocenił.
Dodał, że konieczne jest także budowanie standardów komunikacji z klientami i zwiększanie ich świadomości. - Banki spółdzielcze nie są atakowane wprost. Nikt nie chce atakować banku spółdzielczego. Chcą zaatakować naszych klientów, być może dlatego, że nasze systemy nie są tak rozwinięte. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, musimy dokonać skoku do przodu - podkreślił.
Czytaj więcej w Money.pl