Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

WAŻNE:
GUS podał najnowsze dane o bezrobociu

Trwa wymiana uprzejmości między rządem a producentem wody. "Minister mija się z prawdą"

Trwa wymiana uprzejmości między rządem a producentem wody. "Minister mija się z prawdą"

Wiceminister środowiska Mariusz Gajda Fot. PAP/Tomasz Gzell
Wiceminister środowiska Mariusz Gajda

Walka na komunikaty między resortem środowiska a Górnośląskim Przedsiębiorstwem Wodociągów. "Wiceminister Mariusz Gajda mija się z prawdą, posługując się zafałszowanymi danymi i błędnie je interpretując" - napisali przedstawiciele producenta wody.

To odpowiedź największego w Polsce producenta wody i jej głównego hurtowego dostawcy w centralnej części woj. śląskiego na stanowisko Ministerstwa Środowiska.

Resort podkreślił ostatnio, że wprowadzenie nowego Prawa wodnego nie może odbywać się kosztem Polaków. Odniósł się w ten sposób do wcześniejszych zapowiedzi GPW, że przewidziany nowym prawem wzrost opłat za pobór wody przełoży się na wzrost ceny dla mieszkańców. Pisaliśmy o tym na naszych łamach w czwartek.

Co oznacza nowe Prawo wodne? We wtorek przegłosował je Sejm

Jak napisali w przesłanym PAP w piątek stanowisku przedstawiciele GPW, w czwartkowym artykule zamieszczonym na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska wiceminister środowiska Mariusza Gajda zarzuca przedsiębiorstwom wodociągowym zamiar wykorzystania nowego Prawa wodnego jako pretekstu do podniesienia cen wody.

"Odnosząc się szczególnie do środowego komunikatu GPW, dotyczącego prognozowanych skutków nowych regulacji oraz grożących odbiorcom podwyżek cen wody, wiceminister Mariusz Gajda mija się z prawdą, posługując się zafałszowanymi danymi i błędnie je interpretując" - napisała wodociągowa spółka.

Stawki w górę prawie 10-krotnie

Jej przedstawiciele przekonują, że z nowego Prawa wodnego "wyraźnie wynika", że całość opłat środowiskowych ponoszonych przez GPW może znacznie wzrosnąć. Obecne koszty za pobór wody dostarczanej dla celów zaopatrzenia ludności wynoszą bowiem 4 gr/m sześc. dla wód powierzchniowych i 6,8 gr dla wód podziemnych.

"Po wprowadzeniu nowego prawa będą wynosiły 40 gr, co przełoży się na wzrost kosztów rocznych spółki z tego tytułu z 6 mln do ponad 50 mln zł. I choć można nakazać i zaczarować wszystko, to ekonomia ma swoje prawa i jeśli faktycznie opłaty środowiskowe wzrosną wielokrotnie, wcześniej czy później za to trzeba będzie zapłacić" - napisali przedstawiciele GPW.

Podkreślili też, że jeśli przedsiębiorstwa branży wodociągowo-kanalizacyjnej nie podniosą ceny sprzedawanej wody w następstwie "zwiększenia podatku za wodę", to wykażą one stratę, chyba że ktoś dopłaci różnicę między kosztami a ceną wody. "Kto może dopłacić? Tylko samorząd, na terenie którego działa dane przedsiębiorstwo" - wskazało GPW.

Należąca w większości do samorządu woj. śląskiego spółka, które zabezpiecza dostawy wody dla ok. 3,5 mln mieszkańców woj. śląskiego, zapewniła, że wbrew twierdzeniu wiceministra płaci pełne sumy opłat środowiskowych.

Nadwyżki idą na inwestycje

Z kolei odnosząc się do sugerowanej przez wiceministra nadwyżki finansowej GPW, spółka wyjaśniła, że to część jej budżetu inwestycyjnego. Z tych środków realizowany jest wieloletni program inwestycyjny polegający na modernizacji i przebudowie liczącego 900 km systemu magistral wodociągowych, które nie były remontowane często od 30 lat. W podobnym tonie wypowiadał się również w rozmowie z WP burmistrz Grodziska Mazowieckiego Grzegorz Benedykciński.

"Nakładów liczonych w setkach milionów wymaga także wdrażany właśnie projekt poprawy bezpieczeństwa wodnego w województwie przez konsolidację i pomoc mniejszym przedsiębiorstwom wodociągowym" - dodało GPW.

Jego władze zadeklarowały i podtrzymały w piątek chęć uczestniczenia w pracach nad doskonaleniem przepisów. "Chętnie udzielimy wszelkich wyjaśnień służących rozwianiu wątpliwości czy doprecyzowaniu wyliczeń, gdyż rzecz idzie o pieniądze obywateli oraz o bezpieczeństwo dostaw wody po jak najniższej i ekonomicznie uzasadnionej cenie" - czytamy w piątkowym stanowisku GPW.

W środę spółka ta wydała komunikat, w którym podała, że jeśli nowe Prawo wodne wejdzie w życie w wersji przyjętej przez Sejm, w 2018 r. hurtowa cena wody dostarczanej przez firmę wzrośnie o ok. 20 proc., czyli 47 groszy za metr sześc.

Minister dementuje nieswoje stanowisko

Dzień później cytowany w komunikacie resortu środowiska wiceszef MŚ Mariusz Gajda "zdementował" doniesienia spółki. - Wprowadzenie ustawy Prawo wodne nie może odbywać się kosztem Polaków - GPW również powinno to wiedzieć. Odnoszę wrażenie, że to właśnie to przedsiębiorstwo chce przy okazji ustawy zarobić na mieszkańcach regionu - uznał Gajda.

Gajda odnosząc się do informacji GPW zwrócił uwagę, że zgodnie z informacjami samych akcjonariuszy przedsiębiorstwa, "nadpłynność finansowa spółki to obecnie około 250 mln zł. Ministerstwo przypomniało ponadto, że w 2015 r. spółka wodociągowa wypłaciła ponad 20 mln zł dywidendy, jednocześnie deklarując blisko 33 mln zł zysku.

- Nie jest więc jasne, dlaczego spółka, w której większość udziałów ma samorząd woj. śląskiego, chce podwyższać opłaty dla mieszkańców swojego regionu, skoro sama deklaruje znaczące zyski za wodę, którą tym mieszkańcom sprzedaje - dodał w czwartek Gajda.

Przypomniał też, że rząd chcąc przeciwdziałać nieuzasadnionym podwyżkom za wodę, zamierza powołać regulatora cen wody. Wiceminister zapewnił też po raz kolejny, że nowe Prawo wodne nie spowoduje wzrostu cen za wodę dla mieszkańców.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
mar
2017-11-14 21:00
Producent wody ciekawe określenie !!!
Nicki
2017-08-22 16:23
Zapłacą za pobranie wody 40 gr/m3 czyli o 36gr/m3 więcej niż obecnie a nam karzą zapłacic 47gr/m3 więcej czyli na czysto zarobią po 11gr/m3 wiecej. Kto zgarnie tą kasę, oczywiście ten zatroskany mieszkańcami samorzad. Ale grają z nami w bambuko.
ja45
2017-08-22 15:11
pan prezes stwierdził ,,częste mycie skraca życie'' i woda do góry
Pokaż wszystkie komentarze (41)