Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Dyrektywa o pracownikach delegowanych. Polska na przegranej pozycji

307
Podziel się

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze w sobotę, że dążenie Polski do zachowania dyrektywy o pracownikach delegowanych w obecnym kształcie jest zgodne z polskim interesem, ale szanse na przeforsowanie jej stanowiska są małe.

Prezydent Francji nie szczędzi Polsce słów krytyki.
Prezydent Francji nie szczędzi Polsce słów krytyki. (REUTERS)
bDYVwNNh

Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że dążenie Polski do zachowania dyrektywy o pracownikach delegowanych w obecnym kształcie jest zgodne z polskim interesem, ale szanse na przeforsowanie jej stanowiska są małe. Niekorzystne zmiany odczuje pół miliona Polaków.

"W zrozumiałym interesie Polski jest zachowanie dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych w obecnym kształcie" - pisze autor komentarza Reinhard Veser. I wyjaśnia, że firmy, które działają na podstawie kwestionowanej przez Francję dyrektywy, są dla Polski "znaczącym czynnikiem gospodarczym".

"Odrzucając postulowane przez prezydenta Francji zmiany, rząd w Warszawie postępuje tak samo, jak Emmanuel Macron: reprezentuje merytorycznie zrozumiałe stanowisko swojego kraju" - czytamy w "FAZ".

bDYVwNNj

Macron nie ma zdaniem Vesera racji, wiążąc "nacjonalistyczny i autorytarny kurs polskiego kierownictwa" z tym tematem (dyrektywą). "Natomiast jego (Macrona) diagnoza, że Polska wmanewrowała się na margines, jest słuszna, a to zmniejsza szanse Warszawy na przeforsowanie jej interesów" - ocenia niemiecki publicysta.

Jego zdaniem Polska "systematycznie" osłabia swoją pozycję w UE nie tylko poprzez "zasadnicze kierunki swojej polityki". "Dochodzą do tego przytyki ministra spraw zagranicznych wobec czołowych polityków europejskich czy też nominowanie nadwrażliwych nadgorliwców zamiast kompetentnych dyplomatów na stanowiska ambasadorów w ważnych stolicach UE" - kończy swój komentarz Veser.

Emmanuel Macron, komentując w piątek w Bułgarii sprzeciw Polski wobec zaostrzenia dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych, ocenił, iż stawia się ona na marginesie Europy w wielu kwestiach. - Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra - podkreślił Macron na wspólnej konferencji z prezydentem Bułgarii Rumenem Radewem w Warnie.

Propozycję nowelizacji dyrektywy z 1996 roku w sprawie delegowania pracowników w UE przedstawiono w ubiegłym roku. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

bDYVwNNp

Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, takie jak premie czy dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik delegowany - zgodnie z propozycją KE - byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego.

Polskie firmy delegują do pracy w krajach UE prawie pół miliona pracowników. W opinii polskiego rządu, jeśli przepisy weszłyby w życie, znacznie pogorszyłoby to pozycję polskich przedsiębiorców na rynku UE - m.in. firm transportowych, które przestałyby być konkurencyjne wobec zachodnich przewoźników.

W Polsce branża transportowa wytwarza 10 proc. krajowego PKB. Sektor zatrudnia 1 mln pracowników, czyli 7,5 proc. wszystkich zatrudnionych w kraju. Propozycji KE przeciwnych jest kilkanaście państw członkowskich, w tym m.in. Węgry, Słowacja, Czechy, Portugalia, Hiszpania i Polska

bDYVwNNK
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(307)
Marcin887788
4 lata temu
- Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra - podkreślił Macron. A kiedy to Polska definiowała przyszłość Europy wg Macrona? Chyba tylko podczas II wojny światowej jak zatrzymywała Niemców przez zdobyciem Angli i Francji.
Mariolo
4 lata temu
Niemcy wraz z Francją prowadzą swoją politykę europejską, kierując się własnym hegemonistycznym interesem. Macron wypowiada głośno to, czego nie chcą wprost, z różnych powodów, powiedzieć niemieccy politycy. Polska wkłada tu rękę w szprychy.
Jan
4 lata temu
To walka o kasę. Wszyscy wiemy o co chodzi bogatym krajom Europy. Ile wywalczy PIS tyle naszego. W przeciwnym razie wiele polskich firm wycofa się z Francji, Niemiec itd. Tyle tyko , że PO dawno już leżało by plackiem przed Macronem.k
bDYVwNNL
Obywatel
4 lata temu
Część kierowców skorzysta w firmach, które się utrzymają, ci co pracują w firmach , gdzie właściciel wziął kredyt na samochody i spłacą wykorzystując niską płacę stracą pracę bo właściciele zbankrutują. Część z nich znajdzie pracę za granicą. Reszta zmieni pracę lub wejdzie na rynek po upadłych pracodawcach. Generalnie dla pracowników per saldo wyjdzie na plus. Podobnie z płacą minimalną, podniesienie jej nawet do 3000 zł w dłuższym okresie poprawi gospodarkę. Odpadną cwaniacy od sprzątania, ochrony i zbijania palet, a inni zmodyfikują swoje firmy technologicznie i ich zarządzanie, co pozwoli im zwiększyć wydajność lub obniżyć zatrudnienie. Przy dzisiejszym braku rąk do pracy nie wielu fachowców będzie na bezrobociu. A jak rząd pomoże w zmianie technologii w firmach i zapowie podwyżki rozłożone na 2 lata to będzie ok. Tym bardziej, że w Polsce podział wartości dodanej pomiędzy biznesmenem a pracownikami jest najgorszy w Europie, więc właściciel nie musi od razu kupować X6, a pracownik minimalna krajowa , lub śmieciówka
mało pojętny
4 lata temu
jak proponuje pogodzić całe to towarzystwo i niech unia wprowadzi unjną płace minimalną i będzie spokój iobywatele krajów takich jak polska litwa łotwa estonia chorwacja bułgaria rumunia czechy słowacja będą się cieszyć bo do wartości takich jak we francji belgi holandi z płaca minimalną nigdy niedojada bo ich kraje na tym bazują na taniej sile roboczej gdzie założysz fabrykę we francj czy w polsce gdzie możesz płacić przysłowiowe 1500 jeszcze cie zwolnią z podatku na kilka lat
...
Następna strona