Notowania

budżet
10.06.2009 07:00

Gomułka: Rząd zwiększy deficyt. Podatków nie podniesie

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Rząd rozpoczął prace nad przyszłorocznym budżetem. Dotychczas przedstawiał do niego takie założenia: PKB wyniesie od 0,5 do 1,3 proc, a inflacja 0,5-1,3 proc. Myśli Pan, że to rozsądne prognozy i można na nich oprzeć wyliczenia?

*Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC: *Tak, to dobre prognozy. Zastanawia mnie jednak co innego. Dlaczego w obu tych przypadkach rząd podaje przedział. Przecież do konkretnych kalkulacji budżetu potrzebna jest jedna liczba i taką rząd będzie musiał wypracować.

Myśli Pan, że dla potrzeb wewnętrznych rząd ustali konkretną liczbę, a opinii publicznej przedstawi przedział - tak dla bezpieczeństwa?

Według mnie oznacza to co innego. Po prostu ludzie, którzy odpowiadają w rządzie za szacowanie najważniejszych wskaźników różnią się w opiniach.

Taki rząd, czy takie czasy?

Takie czasy.

Czy w tych czasach prawdopodobne jest, że rząd źle oszacował budżet i z roku na rok dziura budżetowa będzie się powiększać.

Jej pogłębianie to niemal pewny scenariusz. W zeszłym roku dług całego sektora finansów publicznych wyniósł 50 miliardów złotych, czyli 3,9 proc. PKB. W tym roku, według szacunków Komisji Europejskiej, sięgnie ona 6 proc. PKB, czyli około 80 mld złotych. W 2010, według tych samych prognoz, należy się spodziewać już deficytu rzędu 7,3 PKB - to jest 95 mld zł.

Czy rząd może to zmienić?

Niestety, w obecnej sytuacji politycznej możliwości koalicji są bardzo niewielkie. Prezydent blokuje bowiem wszelkie ustawowe działania po stronie wpływów i wydatków. Np. jest on zwolennikiem obniżenia VAT-u, więc z podwójną przyjemnością zawetuje prawo zwiększające ten podatek - podobnie będzie zresztą ze wszystkimi ustawami nakładającymi na Polaków większe zobowiązania wobec kasy państwa. Taka sytuacja będzie utrzymywać się do 2011 roku - czyli do wyborów prezydenckich. Rządowi do tego czasu pozostaje tylko dywidenda ze spółek Skarbu Państwa i akcyza.

To mało?

Bardzo mało. Większe dywidendy to tylko 2 mld złotych dodatkowych wpływów, a akcyza też niewiele więcej. Zresztą w sytuacji, gdy złoty jest słaby, nie powinno podnosić się akcyzy.

Jak to się odbije na nas?

No cóż, umiarkowanie. Nie będziemy musieli płacić większych podatków, a narastający dług publiczny będą spłacać kolejne pokolenia.

A euro, oddala się chyba perspektywa jego wprowadzenia w naszym kraju?

Nie ma już szans, byśmy weszli do strefy w 2012 roku. Według mnie może to nastąpić w latach 2013-2015. W tym i w następnym roku nasza gospodarka będzie jeszcze cierpieć z powodu kryzysu, ale w kolejnych znów wróci szybki wzrost gospodarczy.

I wtedy reforma finansów publicznych?

Wtedy prawdopodobnie nawet bez reformy będziemy spełniać kryteria potrzebne do wejścia do strefy euro.

Tagi: budżet, rząd, prognoza, deficyt, gomułka, podatki, obniżka, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz