prognoza

Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"
4:23

Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"

- Prognoza NBP dotycząca spadku inflacji jest bardzo niewiarygodna - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. – Nie usłyszałem z ust prezesa NBP, co w kwestii zamrożonych cen i stawek VAT na żywność. Nie ma o tym słowa, a przecież inflacja w Polsce została zduszona poprzez centralne sterowanie i administrowanie cenami. Jesteśmy w jakieś wirtualnej rzeczywistości. Są zamrożone ceny gazu i energii, VAT na niektóre produkty jest niższy, pytanie, co dalej? Zobaczmy, co stało się na Węgrzech, gdzie Orban przez wyborami zamroził ceny, a potem musiał je odmrozić po wyborach. Inflacja jest tam najwyższa w Europie, w sklepach brakowało towaru na półkach,a do stacji paliw ustawiały się gigantyczne kolejki. Co będzie w Polsce po wyborach, jak trzeba będzie podjąć decyzję ws. cen? Mówienie, że inflacja w tym roku będzie na poziomie 6 proc., jest niepoważne. Będziemy w okolicach dwucyfrowej inflacji. Dezinflacja nie oznacza, że ceny przestały spadać. Można to pokazać na przykładzie litra oleju rzepakowego, który kosztował 5 zł w 2020. Później w roku 2021 kosztował już 10 zł, czyli cena poszła w górę o 100 proc. W 2022 r. cena podskoczyła do 15 zł. Zatem inflacja dla oleju spadła do 50 proc. a olej jest jeszcze droższy. Czy to jest ulga dla konsumenta? Ciągle mówimy o wydatkach o kilkaset zł wyższych w przypadku przeciętnej polskiej rodziny. Za wcześniej, by otwierać szampana. Podatek inflacyjny to w Polsce 150 mld zł. Tyle zapłaciliśmy już, to jest dwa razy PIT w budżecie – wylicza gość Wirtualnej Polski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Były prezes PKO BP: Żyjemy w trudnych czasach. Władza nie może dolewać oliwy do ognia
4:44

Były prezes PKO BP: Żyjemy w trudnych czasach. Władza nie może dolewać oliwy do ognia

Pierwszy wywiad Zbigniewa Jagiełły po odejściu z PKO BP. Jaka jest jego prognoza dla polskiej gospodarki na 2022 rok? – Gdybym wiedział dokładnie, to nie byłbym teraz tutaj, a leżał w swoim ulubionym miejscu i obstawiał zakłady. Tak żartując, natomiast jasne jest, że spekulujemy, jeśli chodzi o przyszłość, choć świat staje się coraz bardziej nieprzewidywalny – powiedział w "Money. To się liczy" Zbigniew Jagiełło, członek rady nadzorczej BLIK oraz Asseco International. – Dla mnie pandemia jest pewną cezurą, która zamknęła pewien okres. Nie wiem, czy to uznają, na przykład za sto lat, że w marcu 2020 roku, kiedy nastąpiła pandemia, zamknął się XX wiek, a zaczął XXI. Kiedyś o takich czasach się mówiło, my teraz w takich czasach istniejemy. Zmiana cen gazu w ostatnich dniach to sto procent – to jest dobre dla niewielkiej części inwestorów, którzy spekulują na tego typu rynkach, natomiast jest zabójcze dla normalnej gospodarki. Ta, poddawana takim wstrząsom, jest trudna dla normalnych firm, no i dla konsumentów, bo to jest takie sprzężenie zwrotne. Żyjemy w trudnych czasach, one wymagają dużo wysiłku i nie dolewania oliwy do ognia. Jeżeli widzimy, że jest taka duża zmienność, to ustawodawcy powinni być ostrożniejsi w narzucaniu nowych pomysłów regulacyjnych dla przedsiębiorców. Z dużym rozczarowaniem patrzyłem na próbę, że nowymi regulacjami zastąpimy zdrowy rozsądek – dodał.
Damian Szymański Damian Szymański
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"
7:39

Mimo ulew, susza dotyka Polskę. "Zaczyna nam brakować wody"

Zmiany klimatu dotykają Polskę, musimy przyzwyczaić się do suszy i gwałtownych zjawisk atmosferycznych. - Problem zagrożenia powodziowego i pogłębiającej się suszy jest permanentny. Bywają momenty, gdy pewien obszar dotykany jest suszą, a w tym samym czasie w innym regionie zmagamy się z powodziami. Powódź to gwałtowne zjawisko, a susza jest cyklem długotrwałym, który powoduje, że na niektórych obszarach zaczyna nam brakować wody - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Woś, zastępca prezesa Wód Polskich ds. ochrony przed powodzią i suszą. - W gospodarce wodnej obiekty hydrotechniczne mają tę zaletę, że są wielofunkcyjne, budowa zbiorników retencyjnych sprawdza się zarówno przy powodziach, jak i suszach, bo jesteśmy w stanie tę wodę przytrzymać do czasu, gdy zaczyna jej brakować. Ale powiedzmy sobie szczerze, Polska jest krajem o stosunkowo niewielkich zasobach wodnych. Średnio na obywatela Polski mamy trzy razy mniej wody niż na obywatela Europy. Chciałbym, żeby świadomość społeczna w tym zakresie była większa. Mierzymy się w Polsce z tym, że w pewnych regionach zaczyna nam brakować wody. By łagodzić suszę najlepiej byłoby spowalniać proces odpływu wody. Przez Polskę przepływają 62 mld metrów sześciennych wody, nasze zdolności retencyjne to około 4 mld metrów sześciennych, to jest około 6 proc., a w Europie Zachodniej jest to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Dlatego musimy zacząć stosować różnego rodzaju retencję - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski