Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Przesłuchanie Marcina P. Zobacz, co twórca Amber Gold powiedział komisji śledczej

Przesłuchanie Marcina P. Zobacz, co twórca Amber Gold powiedział komisji śledczej

Fot. PAP/Tomasz Gzell

- Nie mam nic do zwrócenia Polakom. Zupełnie nic - tak zaczął przesłuchanie Marcin P. To twórca i główny podejrzany w aferze Amber Gold. Podczas przesłuchania mówił o planach sprzedaży LOT, informacjach od dziennikarzy i pracowników służb specjalnych i niechęci do polityków.

- Politycy sami ze mną szukali kontaktu. Ja się od nich chciałem odciąć - mówił Marcin P. Jak twierdził kontakt z nim chciał mieć prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. P. opowiadał też, że to prezydent miasta Gdańska rozmawiał o sponsorowaniu filmu o Lechu Wałęsie. Amber Gold ostatecznie wyłożył pieniądze na te produkcję.

- Kontakt z politykami był. Najczęściej z politykami z Gdańska, bo tam firma miała siedzibę - mówił Marcin P. - Głównie chodziło o sponsorowanie czegoś dla miasta, wydarzeń kulturalnych - opowiadał. - Nie pojawiłem się na otwarciu terminala lotniczego w Gdańsku, bo właśnie chciałem unikać kontaktu z politykami - opowiadał. Paweł Adamowicz w mediach społecznościowych odparł, że Marcin P. nie mówi prawdy.

„Nie zabiegałem o spotkanie z nim. Nigdy się z nim nie spotkałem” - napisał.

 

 

Marcin P. mówił również, że zatrudnienie Michała Tuska nie było dla niego z korzyścią. Dlaczego? - Bo był to syn premiera Donalda Tuska - mówił. Jednocześnie opowiadał, czym zajmował się Michał Tusk w jego firmie.

Miał dostarczać informacje o możliwościach rozwoju siatki połączeń. Zdaniem Marcina P. w trakcie pracy często przynosił dane, które nie były jawne. Marcin P. podkreślił to kilka razy.

Tłumaczył również, ze nigdy nie wykorzystał pracy Michała Tuska w firmie. Mówił otwarcie, że nie miał pojęcia, czym zajmował się dokładnie syn premiera Tuska. Dlaczego? Od sprawdzania jego pracy byli inni. Podczas tej części przesłuchania znów doszło do zabawnej pomyłki posła Marka Suskiego. Zamiast o Józefie Bąku, jak o sobie pisał Michał Tusk, mówił o Józefie Brodzi. Gdy świadek zwrócił uwagę, że mówi źle, oparł, że to specjalnie.

Marcin P. przed komisją ds. Amber Gold: nic Polakom do zwrócenia nie mam

 

 

Marcin P. mówił również, że dostał ofertę kupienia linii lotniczych LOT. Ofertę przekazał mu jeden ze współpracowników, miała pochodzić z Ministerstwa Gospodarki. W momencie, gdy oferta pojawiła się u Marcina P. to Ministerstwo Skarbu, a nie Ministerstwo Gospodarki było odpowiedzialne za LOT.

- Nie miałem planów przejęcia LOT - mówił Marcin P. Opowiadał za to, że chciał przejąć rynek lotniczy i go sprzedać z zyskiem. Było to możliwe, bo LOT miał problemy finansowe w tych latach. Dopiero później narodowy operator wyszedł na prostą.

W przypadku pytań o środki na rozpoczęcie działalności i o to, ile złota firma kupiła - Marcin P. odmówił odpowiadania na pytania. Wielokrotnie zresztą korzystał z tego prawa podczas przesłuchania.

Zarzucił za to dziennikarzom, że przekazywali mu informacje. Pojawiły się dwa nazwiska - Sylwestra Latkowskiego, byłego redaktora naczelnego Wprost i Pawła Mitera. Latkowski miał mówić o zainteresowaniu ABW, Miter przekazać notatkę. Obaj dziennikarze odnieśli się do zarzutów. Latkowski odpiera, że spotkał się raz, a o zainteresowaniu ABW mówił, jak już Marcin P. siedział.

Sejmowa komisja nie mogła się odbyć bez kontrowersji. Na krótką pyskówkę w stosunku do posłanki Andżeliki Możdżanowskiej z PSL pozwolił sobie główny przesłuchiwany. Powiedział, że posłanka "nie zna podstawowych pojęć ekonomicznych" i "zadaje głupie pytania".

Nazwiska polityków wśród lokujących w Amber Gold

Posłowie przez pierwsze tury nie pytali o to, co się działo z pieniędzmi. Zamiast tego pytali o stan posiadania Marcina P. Zarzekał się, że w tej chwili ma na koncie tylko 600 zł. – Dokładnie nie wiem ile - mówił. Pieniądze dostarcza mu siostra.

Podczas drugiej rundy pytań, pojawiła się kwestia obecności nazwiska polityków na liście lokujących w Amber Gold. Nazwiska przedstawicieli wszystkich partii występowały w bazie danych Amber Gold. - M.in. Ewy Kopacz, Pawła Adamowicza i znanego polityka PiS - powiedział Marcin P. - Trzeba by je jednak porównać z numerami PESEL, bo gdy dziennikarze zadzwonili do tych osób, wszystkie się tego wyparły - stwierdził Marcin P.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz napisał w środę po południu na Twitterze: "Kłamstw Marcina P. ciąg dalszy. Nigdy nie lokowałem środków w Amber Gold. Co jeszcze usłyszymy od człowieka, który oszukał tysiące osób".

Marcin P. obawiał się o swoje życie?

Poseł Tomasz Rzymkowski z klubu Kukiz'15 chciał poznać wiedzę ekonomiczną i podatkową Marcina P. Zadał mu szereg pytań dotyczących przepisów podatkowych, ale interesowało go też, czy twórca Amber Gold obawia się o swoje życie.

Czego świadek się obawiał? Kogo świadek się obawia? Jakie wiadomości ma świadek, że może się obawiać o życie? Czy to zagrożenie jest nadal realne? - Tomasz Rzymkowski zadał serię pytań Marcinowi P. Odpowiedź była jednak niezmiennie taka sama: odmawiam odpowiedzi na to pytanie - usłyszeli członkowie komisji z ust Marcina P.

- Do aresztu śledczego wpłynęła informacja, że mam być objęty szczególnym nadzorem i opieką psychologiczną i zdecydowałem się wystąpić z takim wnioskiem - zeznał Marcin P.

Rozruch Amber Gold z pieniędzy SKOK?

Poseł PO Krzysztof Brejza dopytywał Marcina P. z jakiej instytucji miał pieniądze na rozruch Amber Gold. Marcin P. odmówił odpowiedzi. - Czy tą instytucją był SKOK Stefczyka? - indagował Brejza. - Nie - padła odpowiedź.

- A to ciekawe, bo w zeznaniach z 24 września 2012 r. podał świadek, że rodzina zbierała środki na rozruch Amber Gold właśnie w SKOK-u Stefczyka - dodał Brejza. Wtedy szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) oświadczyła, że "nie wolno odczytywać zeznań, tylko wyjaśnienia, zgodnie z Kpk".

- Z którego gdańskiego SKOK pochodziły te środki? - dociekał dalej poseł. - Jednego z kilku, nie pamiętam z którego - odparł twórca Amber Gold.

Według posła, był to SKOK-Olech Kredyty przy ul. Kołobrzeskiej, który potem został przejęty przez SKOK Stefczyka. - Na pewno nie przy ul. Kołobrzeskiej, bo to nie są rejony, gdzie moja rodzina mieszka - skomentował Marcin. P. Poseł pytał go, czy w organizacji Amber Gold pomagał mu "ktokolwiek ze SKOK Stefczyka". - Nie, nie znam nikogo ze SKOK Stefczyka - odparł P.

 

 

Ile pan zarobił? Czy Pani jest głucha?

Z kolei posłanka Andżelika Możdżanowska z PSL, chciała wiedzieć ile Marcin P. zarobił w trakcie swojej działalności w Amber Gold i OLT Express.

- W OLT Express zero złotych, w Amber Gold około 20 milionów złotych - powiedział Marcin P. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie, ile zarobiła jego żona.

Możdżanowska dociekała ponadto, ile darowizn przekazał twórca Amber Gold przekazał członkom rodziny. Marcin P. stwierdził, ze nie zrobił żadnych darowizn. - Ani na żonę, ani na siostrę, ani na matkę, ani na psa! - ripostował.

Posłanka PSL kolejny raz spytała świadka, ile zarobił w Amber Gold. - Powiedziałem, około 20 milionów złotych w ciągu całej działalności, nie wiem, czy pani jest głucha? - zdenerwował się Marcin P. - Jest pan bezczelny, wyprowadzam pana z równowagi, dlatego, że zadaję szczegółowe pytanie i pan jest tym poirytowany - replikowała Możdżanowska. - Ja tu jestem członkiem komisji śledczej, a pan jest świadkiem i ma Pan obowiązek odpowiadać - zbeształa świadka Możdżanowska.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
stan
2017-08-16 22:36
A kto wybrał do komisji tumana Suskiego wiadomo-PIS przecież mądrzejszych w pisie już nie ma.
gdfhgdfh
2017-08-16 21:49
A co powiedział Marcin D. zięć Lecha Kaczyńskiego co okradł inwalidów na 14 milionów i chodzi wolno bo to rodzina Jarosława????
To musi się źle skończyć
2017-06-30 09:12
Takich ciemniaków jak nasze aktualne elity to daaaaaaaawno w Polsce nie było. Prostactwo i głupota przebija historyczne poziomy.( mam na myśli historię Polski ) Ma rację JKM.Głosownia w Polsce z pewnością doprowadzą do utraty niepodległości.
Pokaż wszystkie komentarze (81)