"Afera hejterska". Jest kara dla ministra sprawiedliwości

Prezes UODO nałożył 100 tys. kary na Ministra Sprawiedliwości po postępowaniu ws. tzw. afery hejterskiej - poinformował urząd. Chodzi o to, że ówczesny minister Zbigniew Ziobro m.in. nie wdrożył odpowiednich środków, by uniemożliwić bezprawne przetwarzanie uzyskanych z MS danych osobowych sędziów.

Konferencja prasowa Zbigniewa Ziobry w siedzibie PiS
15.03.2025 Warszawa, Konferencja Zbigniewa Ziobry, Fot Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
N/z: Zbigniew Ziobro
Tomasz Jastrzebowski/REPORTERJest Kara dla ministra sprawiedliwości, za brak działań, kiedy na czele resortu stał Zbigniew Ziobro
Źródło zdjęć: © East News | Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Malwina Gadawa

Tzw. afera hejterska w resorcie sprawiedliwości stała się głośna latem 2019 r. Chodzi o akcje prowadzone m.in. w internecie dyskredytujące niektórych sędziów sprzeciwiających się działaniom ówczesnego rządu Zjednoczonej Prawicy w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Miało się to odbywać za wiedzą ówczesnego wiceszefa MS Łukasza Piebiaka, a pomysłami miano wymieniać się w zamkniętej grupie o nazwie "Kasta" utworzonej na WhatsAppie.

UODO: 100 tys. zł kary dla Ministra Sprawiedliwości

Urząd Ochrony Danych Osobowych poinformował we wtorek, że "prezes UODO Mirosław Wróblewski nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł na ministra sprawiedliwości po przeprowadzeniu postępowania w sprawie znanej z doniesień medialnych jako tzw. afera hejterska z 2019 r.".

Ziobro w USA. Trela uderza w Pałac Prezydencki

Dane osobowe sędziów - podano - zostały pozyskane przez osoby, które później bez upoważnienia administratora, czyli ministra sprawiedliwości, lub wbrew upoważnieniu, "samodzielnie decydowały o celach i sposobach ich przetwarzania", a postępowanie wyjaśniające wykazało, że minister sprawiedliwości "nie wdrożył odpowiednich środków bezpieczeństwa, które uniemożliwiłyby niezgodne z prawem przetwarzanie danych osobowych" uzyskanych z zasobów kadrowych resortu.

Ponadto administrator-minister sprawiedliwości "nie sprawował należytego nadzoru nad upoważnieniami udzielonymi pracownikom, którzy pozyskane niezgodnie z prawem dane osobowe wykorzystywali do celów politycznych i prywatnych".

Prezes UODO - jak podkreślono w komunikacie Urzędu - "przez wiele lat bezskutecznie" usiłował dowiedzieć się od prokuratury, która wszczęła postępowanie w sprawie tzw. afery hejterskiej, jakie są ustalenia, a materiał dowodowy z postępowania przygotowawczego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przekazała Prezesowi UODO "dopiero w grudniu 2024 r.".

Na podstawie materiału z prokuratury Prezes UODO określił, że "nielegalne działania podejmowane przez funkcjonariuszy publicznych polegały m.in. na korzystaniu z upoważnienia dostępu do informacji z niejawnych akt osobowych sędziów, które następnie przetwarzali w celach osobistych i politycznych".

"Dane osobowe sędziów przekazywane były osobom nieupoważnionym (innym funkcjonariuszom publicznym, dziennikarzom). Wrażliwe informacje nielegalnie udostępniano również w internecie – na Twitterze (obecnie X) – służyło temu konto, które zostało założone za pośrednictwem adresu IP pochodzącego z puli przypisanej Ministerstwu Sprawiedliwości" - podał UODO. Z materiału dowodowego wynika, zaznaczono w komunikacie, że "dochodziło do przetwarzania danych osobowych w celu atakowania sędziów wyrażających sprzeciw wobec wprowadzanych przez ówczesny rząd reform w wymiarze sprawiedliwości".

Ponadto - jak zaznaczono - za okoliczność obciążającą trzeba uznać to, że "sprawcą naruszeń RODO jest konstytucyjny organ państwa: Minister Sprawiedliwości, podmiot publiczny, który w systemie RP pełni także funkcję Prokuratora Generalnego, a jako minister odpowiada za szeroki zakres spraw".

Wybrane dla Ciebie