Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Przemysław Ciszak
Przemysław Ciszak
|

Negocjacje atomowe. Iran wstrząśnie rynkami?

0
Podziel się:

Umowa atomowa i zniesienie sankcji, spowoduje zalanie rynku irańską ropą naftową i kolejny spadek cen. - Czeka nas poważne zamieszanie na światowych rynkach - przekonują eksperci.

Szef irańskiego MSZ Javad Zarif
Szef irańskiego MSZ Javad Zarif (Bundesministerium für Europa, Integration und Äusseres /CC BY-SA 2.0/WIkimedia)

- Do porozumienia między Iranem a Zachodem dojdzie. Jeśli nie dziś, to w najbliższym czasie. Jest ono korzystne dla obu stron - przekonuje w rozmowie z Money.pl iranistka dr Sylwia Surdykowska. Jak wyjaśniają eksperci, umowa atomowa i zniesienie sankcji, spowoduje zalanie rynku irańską ropą naftową i kolejny spadek cen. To znów uderzy w gospodarkę Rosji.

[Aktualizacja 13:50]

Po 18 miesiącach rozmów nuklearnych między Iranem a sześcioma mocarstwami - Ameryką, Wielką Brytanią, Francją, Rosją, Chinami i Niemcami - negocjacje wchodzą w ostateczną fazę. Wstępną ugodę zawarto w kwietniu w Lozannie, ale termin wynegocjowania szczegółów dotyczących sankcji wobec Iranu czy monitorowania instalacji jądrowych upływa dziś (wtorek, 7 lipca).

Jeż wiadomo, że we wtorek nie dojdzie do podpisania długo oczekiwanego porozumienia. Szefowa dyplomacji UE Federica Mogherini poinformowała, że rozmowy sześciu mocarstw i Iranu w sprawie programu nuklearnego tego kraju będą kontynuowane jeszcze przez kilka dni. Dodała, że do rozwiązana pozostały jeszcze ostatnie trudne zagadnienia. Napięcie wynikające z przedłużających się rozmów narasta. Czeka nas poważne zamieszanie na światowych rynkach ropy naftowej.

Iran jest posiadaczem czwartych co do wielkości złóż ropy naftowej na świecie i to ona stanowi 72 proc. wartości irańskiego eksportu. Wprowadzone w 2012 roku sankcje gospodarcze spowodowały, że dochody spadły o blisko połowę. Teheran nie ukrywa, że w przypadku zniesienia embarga będzie chciał jak najszybciej odzyskać pozycję na rynku, co spowoduje kolejne spadki cen.

- Świat potrzebuje około 93 mln baryłek ropy naftowej dziennie. Już produkuje się jej aż 95 mln dziennie. Wolny od sankcji Iran zaleje świat kolejnym milionem. Ropy jest za dużo na rynku, ceny muszą spaść - wyjaśnia w rozmowie z Money.pl Grzegorz Maziak, ekspert rynku paliw e-petrol.

Według amerykańskich analityków z Agencji Informacji Energetycznej, skutki zniesienia sankcji odczuwalne mogą być już w tym roku, bo Iran ma zapasy około 30 mln baryłek ropy, zgromadzonej m.in. na tankowcach.

Zobacz, jak zmieniały się światowe ceny ropy

Wielu komentatorów zapewnia jednak, że obniżka będzie jednorazowa, gdyż Iran wypuści na rynek ropę zmagazynowaną, ale wciąż nie ma możliwości odbudowania jej produkcji. To dlatego, że wiele dawniej funkcjonujących rafinerii zostało wygaszonych. Według obliczeń ekspertów z IEA, na stworzenie warunków dla dostaw irańskiego gazu albo ropy na wielką skalę potrzeba będzie nawet 8 lat (licząc od chwili zniesienia sankcji).

Inaczej jednak wyglądają szacunki Bank of America Merrill Lynch. W najnowszym raporcie "Global Energy Weekly" prognozuje, że Iran jest w stanie zwiększyć eksport o około 650 tys. baryłek dziennie w ciągu zaledwie sześciu miesięcy po zniesieniu sankcji. - W odbudowie wydobycia pomogą zachodnie koncerny, które już zacierają ręce na kontrakty z Iranem - dodaje Grzegorz Maziak. - W pierwszym momencie spodziewałbym się nawet 10 procentowego spadku cen ropy, co z całą pewności odbije się na stacjach paliw. W dłuższej perspektywie jednak te spadki wyhamują i zatrzymają się na stałym poziomie 60 - 65 dol. za baryłkę.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna MAE szacuje całkowite zdolności produkcyjne Iranu na 3,6 mln baryłek dziennie, podczas gdy w lutym 2015 roku Teheran produkował 2,85 mln baryłek dziennie. To oznacza około 760 tys. dodatkowych baryłek dziennie. Jak oszacował Institute of International Finance, zawarcie porozumienia oznacza, że tegoroczny PKB Iranu wzrośnie o 5 proc., zaś fiasko rozmów wpłynie na to, że spadnie o kolejne 1,2 proc.

Szacunek ważniejszy od ekonomii

Spór między Iranem a krajami Zachodu trwa już 12 lat. Jak zapewniają zachodni eksperci, unormowanie stosunków tylko przysłuży się Teheranowi. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to prawda. W 2014 roku produkcja irańskiej ropy wynosiła poniżej 3 mln baryłek dziennie, zaś eksport wahał się między milionem a 1,2 miliona. Jak wyliczyli eksperci z IEA, Iran traci rocznie około 40 mld dolarów w wyniku embarga naftowego. Nie dziwi więc fakt, że Teheran prze do jak najszybszego zniesienia sankcji dławiących gospodarkę (jak widać z poniższych danych kraj zmaga się z ogromnym deficytem budżetowym). Jednak nie zrobi tego za wszelką cenę.

Gospodarka Iranu w liczbach
Iran Ostatni odczyt Poprzedni odczyt Najwyższa wartość Najniższa wartość Jednostka
Źródło: Money.pl na podstawie Trading Economics
Stosunek budżetu państwa do PKB -0,78 -0,26 7,51 -6,75 Procent PKB
Dług publiczny do PKB 10,63 11,78 24,14 9,19 Procent
Budżet państwa -480262,90 -321790,00 -19764,50 -480262,90 Miliardy rialów irańskich (IRR)

- Iran, mimo ponad dekady sankcji gospodarczych, poradził sobie i wciąż będzie sobie radził. To leży w naturze i kulturze tego narodu. W razie potrzeby potrafi zacisnąć pasa, tak jak to było w ogłoszonym przez przywódców tzw. "roku wytrzymałości ekonomicznej i politycznej". Ta wytrzymałość to cnota wpisująca się w ideę heroizmu Irańczyków. Ten kto wytrzymuje, jest bohaterem. To dlatego Iran nie pójdzie na niekorzystne dla niego albo w jego oczach upokarzające ustalenia - zapewnia w rozmowie z Money.pl dr Sylwia Surdykowska, iranistka na Uniwersytecie Warszawskim.

- W przypadku Iranu nie można brać pod uwagę jedynie czynników ekonomicznych. W tej kulturze ekonomia, polityka, religia i kultura są bardzo ze sobą powiązane, bez rozumienia wszystkich elementów nie ma mowy o zrozumieniu procesów zachodzących we współczesnym Iranie - tłumaczy. - Duma irańska to element, którego nie wolno lekceważyć. Szacunek to jedna z podstawowych rzeczy, których domagają się Irańczycy.

Współczesne elity wciąż nawiązują do tradycji achamenidzkich Iranu, kiedy był on absolutnym mocarstwem w całej Azji Środkowej po Afrykę północą. Za czasów wsparcia amerykańskiego, gdy rządził Szah Reza Pahlawi, miał największe szanse stania trzecią siłą - mocarstwem, które zawiaduje Azją. Współcześni politycy próbują wcielać tę filozofię w życie, chcąc pokazać, że można być innym, można się nie bać i prowadzić własną politykę niezależną od mocarstw, które dziś na arenie międzynarodowej są najważniejsze.

- Przed sankcjami w Iranie benzyna była tańsza niż woda, a Teheran był jednym z głównych partnerów gospodarczych USA. To przecież Amerykanie dostarczyli Iranowi pierwsze wirówki do produkcji atomu. Rewolucja i zmiana władzy spowodowała zmianę sytuacji geopolitycznej i zerwanie stosunków między Iranem i Zachodem - przypomina iranistka Uniwersytetu Warszawskiego. Faktem jednak jest, że Teheran, pomimo dławiących gospodarkę sankcji, wciąż uchodzi za jednego z najważniejszych graczy w regionie. Jak przypominają eksperci, to wciąż mocarstwo, które jest właściwie głównym gwarantem pokoju w tej części świata i jedynym partnerem dla Zachodu.

Zobacz, jak zareagowała na sankcje irańska waluta - rial (IRR)

To dlatego, jak przekonuje dr Surdykowska, Iran nie może być stawiany w roli petenta. - To bardzo dumny naród, który zdaje sobie sprawę z tego, że tak, jak Iranowi zależy na zniesieniu sankcji i dobrych kontaktach z Zachodem, tak Stanom Zjednoczonym i Europie zależy na współpracy handlowej i politycznej z Iranem. Kwestia bezpieczeństwa międzynarodowego związana z irańskim programem atomowym, to tylko jeden z aspektów tej sprawy - zapewnia.

Zachód skorzysta na współpracy z Iranem

- Pomimo wciąż toczących się rozmów na szczycie, współpraca z Iranem jest już faktem - zauważa dr Surdykowska. - Coraz więcej firm, w tym z Polski już prowadzi wstępne rozmowy. Ma on wiele do zaoferowania, nie tylko ropę, ale także np. produkty rolnicze. Poza tym dla świata zachodniego Teheran jest ważnym sojusznikiem w walce z Państwem Islamskim.

Po latach sankcji, które obciążają gospodarkę kraju, Iran ma jednak wciąż wiele do nadrobienia w dziedzinie sektora energetycznego, w przemyśle naftowym, w górnictwie, w przemyśle chemicznym i petrochemicznym, a także technologii i przestarzałym przemyśle lotniczym. To sprawia, że zachodnie firmy szukają w nim nowego rynku dla własnych produktów. Dzięki zniesieniu restrykcji na irański rynek będą mogły wrócić europejskie koncerny, m.in. Siemens. Teheran otrzyma też dostęp do europejskich inwestycji i technologii.

- Niemieckie firmy już czekają w blokach startowych - przekonuje cytowany przez "Deutsche Welle" politolog Matthias Küntzel. Jak szacuje Niemiecko-Irańska Izba Handlowa, w Iranie jest aktywnych blisko 6 tys. małych i średnich firm. Jej przedstawiciel twierdzi, że Niemcy po zniesieniu sankcji mogą liczyć na zlecenia rzędu siedmiu miliardów euro.

Obecnie obroty handlowe między tymi krajami wynoszą 3 mld euro. Zapotrzebowanie na niemiecką technologię ma zwłaszcza sektor energetyczny - przekonują niemieccy eksperci. Ale zmodernizowane lub zbudowane od nowa muszą być też rafinerie czy rurociągi. Istniejące pochodzą najczęściej z Niemiec.

Kontakty gospodarcze między Iranem i Niemcami zostały zawieszone po rewolucji islamskiej i okresie sankcji nałożonych przez wspólnotę, ale jedyna istniejąca w Iranie elektrownia atomowa Bushehr na południu kraju powstała według planów Siemensa i AEG-Telefunken. Niemieckie koncerny wybudowały też wiele innych ważnych obiektów przemysłowych i - jak podaje "Deutsche Welle" - liczą na powrót po zniesieniu sankcji.

Jednak głównym beneficjentem porozumienia z Iranem mogą okazać się Chiny. Potwierdzać to mogą ostatnie polityczne ruchy Teheranu. Według irańskiej agencji prasowej IRNA minister Zangeneh poleciał do Pekinu na zaproszenie chińskich przedsiębiorstw, związanych z przemysłem naftowym zainteresowanych irańskim rynkiem.

- Chiny realizują rozmaite inwestycje w Iranie, a my udajemy się do Pekinu w celu rozwiązania problemów związanych z tymi projektami - oświadczył dziennikarzom wiceminister do spraw stosunków międzynarodowych i handlu w irańskim Ministerstwie Ropy Naftowej Amir Zamaninia.

Wartość wymiany handlowej między Iranem i Państwem Środka w 2014 roku sięgała 51 miliardów dolarów. Chińskie firmy uczestniczyły w budowie metra w stolicy kraju ajatollahów, jak również linii kolejowych. Wygrały także szereg przetargów na budowę obiektów infrastruktury i wydobycia ropy, jednak zamroziły prace z powodu groźby akcji militarnej USA.

Chiny, których rynek pozostawał jednym z niewielu otwartych dla Iranu po nałożeniu na ten kraj ONZ-owskich sankcji w 2010 roku, importują z Iranu ropę naftową. Iran jest trzecim z najważniejszych dostawców dla Chin. Import z Iranu pokrywa około 12 proc. chińskiego zapotrzebowania na ropę.

Kto się boi umocnienia Iranu? O tym na następnej stronie

Potęgi naftowe boją się umocnienia Iranu

- Nadpodaż ropy jest bezdyskusyjnym faktem - stwierdza Grzegorz Maziak. - Jest wynikiem rozgrywek pomiędzy OPEC i Arabią Saudyjską a amerykańskimi nafciarzami. Wejście na rynek kolejnego gracza komplikuje sytuację. Kartel, aby nie dopuścić do dalszego spadku cen, ustalił limity wydobycia na 30 mln baryłek dziennie, a i tak stale go przekracza. Rodzi się pytanie, kto zrezygnuje ze swoich zysków, aby dać miejsce Iranowi?

Minister ropy i zasobów mineralnych Królestwa Arabii Saudyjskiej już zapowiedział, że jego kraj nie zamierza zmniejszać wydobycia "czarnego złota". Saudowie nie ukrywają, że ten ruch ma związek z Iranem, który w wyniku sankcji mocno zdystansowali. W końcu teraz ich odwieczny rywal w walce o wpływy na Środkowym Wschodzie wraca do gry.

Powrót Iranu na wolny rynek nafty może dotknąć również USA, obecnego lidera w wydobyciu ropy i gazu, dzięki eksplorowaniu złóż niekonwencjonalnych. Jednak Departament Energii USA (DoE) podał, że produkcja ropy z łupków spadnie w maju tego roku o 57 tys. baryłek dziennie. To pierwszy raz, gdy DoE prognozuje spadek produkcji ropy z łupków, a publikację miesięcznych danych rozpoczął jeszcze w 2013 roku.

Wydobycie tych złóż jest droższe od konwencjonalnych w państwach OPEC i Rosji. Według najnowszej prognozy EIA w kwietniu wydobycie ropy w USA co prawda wzrośnie do 9,37 mln baryłek dziennie, ale od czerwca zacznie się zmniejszać, by we wrześniu spaść do 9,04 mln baryłek i na tym poziomie ma pozostać przez kolejne 1,5 roku. Dodatkowo spadek cen baryłki ropy naftowej ogranicza opłacalność eksploatowania złóż tight ropy i gazu.

Skutki kolejnej obniżki cen ropy odczuje jednak najbardziej Rosja, której gospodarka również opiera się w dużej mierze na surowcach. Jeszcze niedawno szacowano, że na taniejącej ropie kraj Putina może stracić równowartość nawet 1,2 proc. PKB, jeśli ceny utrzymają się na poziomie 90 dolarów za baryłkę. Obecnie światowe ceny ropy spadły do około 59 dolarów za baryłkę. Rosja, by zmieścić się w planie wydatków budżetowych, potrzebuje ropy za co najmniej 100 dolarów za baryłkę.

giełda
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)