Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ludzie tracili nawet 99 proc. zainwestowanych pieniędzy. To ostatni moment na ich odzyskanie

Ludzie tracili nawet 99 proc. zainwestowanych pieniędzy. To ostatni moment na ich odzyskanie

Fot. Shutterstock/www.BillionPhotos.com

"Przywiązani do Polisy" wszczynają alarm - dla wielu klientów to ostatni moment na odzyskanie pieniędzy, które stracili na polisolokatach. Ich roszczenia zaczynają się już przedawniać, a wielu ludzi straciło nawet 99 proc. zainwestowanych pieniędzy.

- Polisolokaty pojawiły się w Polsce w 2006-2007 roku, część klientów szybko z nich zrezygnowała i straciła swoje pieniądze. Dla nich to ostatni moment, żeby je odzyskać - alarmuje Piotr Sułek ze stowarzyszenia "Przywiązani do Polisy".

Rzecz w tym, że jeśli ktoś zawarł umowę na polisolokatę i zrezygnował z niej już w pierwszym roku jej obowiązywania, tracił nawet 99 proc. zainwestowanych środków z powodu tzw. opłaty likwidacyjnej.

Z każdym rokiem była ona nieco niższa, a jej wysokość mogła się różnić w zależności od ubezpieczyciela, z którym klient podpisywał umowę. Niezależnie od tego, opłaty były absurdalnie wysokie.

Ten problem z polisolokatami w ciągu ostatnich miesięcy został częściowo rozwiązany, bo ubezpieczyciele podpisali ugody z UOKiK, na podstawie których klienci mogli odzyskać swoje pieniądze. Mówiąc dokładniej, ugody zakładały radykalne obniżenie opłat likwidacyjnych, co umożliwiło klientom odzyskanie większej części zainwestowanych pieniędzy.

Problem polega na tym, że ugody zawarte z UOKiK dotyczą jedynie tych klientów, którzy wytrwali i nadal wpłacali swoje składki.

Ci, którzy zrezygnowali wcześniej, zanim ubezpieczyciele zawarli ugody z Urzędem, swoje pieniądze stracili. Dla nich jedyną szansą jest pójście do sądu.

Fala przedawnień dopiero przed nami

Tylko że nie mogą tego odwlekać w nieskończoność. - Umowy na polisolokaty to tzw. umowy mieszane, więc dotyczy ich dziesięcioletni okres przedawnienia. Liczy się on od momentu zakończenia umowy z ubezpieczycielem. Jeśli więc ktoś zerwał swoją polisolokatę w drugiej połowie 2007 roku, ma ostatnią szansę na odzyskanie swoich pieniędzy - podkreśla Piotr Sułek.

Największy boom na tego typu produkty to lata 2008-2009. To oznacza, że większość klientów, którzy stracili swoje oszczędności, bo zerwali umowę z ubezpieczycielem już w pierwszym roku, też ma już niewiele czasu. Ich ewentualne roszczenia zaczną się przedawniać w 2018-2019 roku.

A chodzi o niemałą grupę ludzi. W sumie stowarzyszenie "Przywiązani do Polisy" szacuje, że problem z polisolokatami ma około 3,5 mln osób. Ugody, jakie zawarł z ubezpieczycielami UOKiK, dotyczą jedynie 1,4 mln klientów. To oznacza, że około 2 mln Polaków nadal musi walczyć w sądzie, jeśli chcą odzyskać pieniądze.

I walczą. W pozwach zbiorowych, ale i indywidualnych. Okazuje się, że klienci walczący w tej sprawie zapychają wręcz sądy. - Widzimy, że w Warszawie połowa spraw dziennie na wokandzie dot. właśnie polisolokat - mówił jeszcze na początku maja Piotr Sułek.

Zobacz również: Polacy ruszyli do sądów. Chcą odzyskać pieniądze z polisolokat


Nie musisz mieć prawnika

- Ważna jest data wniesienia pozwu przed upływem 10 lat od zamknięcia polisolokaty - wyjaśnia Sułek. I tym, których nie objęły porozumienia z UOKiK radzi, że owszem, zanim pójdą do sądu, mogą rozpocząć postępowanie mediacyjne z ubezpieczycielem. Ale może to być ryzykowne.

- Wyznaczenie terminu mediacji może trwać nawet pół roku. Jeśli w tym czasie minie termin przedawnienia, może się okazać, że klient zostanie na lodzie, bo przepadnie mu termin na wniesienie pozwu. Jeśli więc ktoś ma mało czasu, od razu powinien wejść na drogę sądową - radzi Sułek.

Podkreśla jednocześnie, że nie ma obowiązku zastępstwa procesowego, więc nie należy się obawiać wysokich kosztów wynajęcia sztabu prawników. - Mieliśmy przypadki ludzi, którzy sami poszli do sądu, bez pomocy prawnika, i wygrali z ubezpieczycielem - podkreśla stowarzyszenie "Przywiązani do Polisy".

I samo oferuje pomoc. Na stronach internetowych stowarzyszenia można pobrać odpowiednie wzory pism. Lada chwila powstanie baza kontaktów w poszczególnych miastach w Polsce, szczególnie tych wojewódzkich z polecanymi prawnikami i kancelariami prawnymi.

- Nie chcemy, żeby były to kancelarie odszkodowawcze, bo one same żerują na klientach, pobierając wysokie opłaty. To będą kontakty do prawników, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu spraw dot. polisolokat - zapowiada Piotr Sułek ze stowarzyszenia.

Czytaj także
Polecane galerie
Typ spode łba
2017-07-20 15:32
Takie mamy sądownictwo. Byle sprawka w sądzie a trwa miesiącami i latami. Żeby było ciekawiej w Polsce mamy największą ilość zaraz po Słowenii sędziów na 100 000 mieszkańców. PiS słusznie chce to zreformować ale zabiera się za to za szybko i niezgodnie z elementarnymi zasadami ustrojowymi państwa prawa. Nie dziwi mnie to, że Polska jest niekwestionowanym liderem w sprawach o przewlekłość postępowań w Strasburgu. Nasze sądownictwo posiada zbyt wiele sędziów, jest nieefektywne, nieekonomiczne, sprawy są wikłane w procedury które nie mają żadnego często wpływu na prawo materialne, często papugi same chodzą do sędziów by jak najdłużej trwało postępowanie dla klienta przy kasie. PiS ma pewnym sensie rację mówiąc o kaście sędziowskiej.
BYLYPosiadacz_Polisolokaty
2017-07-20 10:30
A idzcie do sadu i sie nie bojcie..polisolakty byly zawarte z klauzlami niedozwolonymi.

Wiem bo sam mialem.. skrzyknelismy sie na forum w 50 osob i zglosilismy sie do sadu z kancelaria prawnicza i pozwem zbiorowym.

Efekt: Cala wplacona kasa odzyskana co do 1 grosza

To bylo jakies 5 lat temu.

To nie Wy macie sie bac banku tylko Bank was
Ktoś
2017-07-20 01:21
Najwięcej ludzie stracili w ZUS. I tracą dalej.
Pokaż wszystkie komentarze (57)