Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polskie warzywa i owoce przetrwały rosyjskie tsunami. Teraz jedzą je Chińczycy

Polskie warzywa i owoce przetrwały rosyjskie tsunami. Teraz jedzą je Chińczycy

Fot. BOGDAN SARWINSKI/EastNews
W 2014 roku Rosja zafundowała polskim eksporterom warzyw i owoców prawdziwe trzęsienie ziemi, nakładając embargo na nasze produkty. Sprzedaż owoców za granicę spadła o kilkanaście procent. W 2015 roku było jeszcze gorzej, bo traciły również warzywa.

Okazuje się jednak, że polski eksport zaczął rosnąć, a jabłka, których popyt znacząco spadł, zaczynają pozyskiwać nowych nabywców na rynku chińskim, a wkrótce może i w Dubaju.

Polska jabłkową potęgą, królestwem pieczarek, potentatem w eksporcie kapusty, marchwi i cebuli – tak było jeszcze w lipcu 2014 r. W sierpniu Rosja ogłosiła embargo na polskie warzywa i owoce. Polscy producenci skutki tej politycznej decyzji odczuli natychmiast.

2014 r. Owocowo-warzywne tsunami

W całym 2014 r. Polska wyeksportowała 1338 tys. ton owoców i 741 tys. ton warzyw. To w sumie 2079 tys. ton, za które krajowi producenci otrzymali 1 mld 189,5 mln euro.

W eksporcie warzyw dominowały pieczarki – sprzedaliśmy ich niecałe 203,5 tys. ton, ale też warzywa kapustne – około 180,8 tys. ton i cebula – ponad 124,7 tys.

W owocach królowały oczywiście jabłka – 1062 tys. ton, ale też gruszki, czereśnie i maliny.

Czy to dużo? W porównaniu do poprzedniego roku, eksport warzyw wzrósł o 3,6 proc., ale wywóz owoców spadł, i to o 12 proc. To właśnie producenci owoców w pierwszej kolejności odczuli skutki rosyjskiego embarga.

Okazało się, że w 2014 r. eksport warzyw i owoców do Rosji skurczył się aż o 40 proc. Łącznie wyeksportowaliśmy do tego kraju 561,8 tys. ton tych produktów.

Warto jednak dokładnie przeanalizować te dane, żeby zobaczyć, co się tak naprawdę stało. Otóż z 561,8 tys. ton aż 559,3 tys. ton Polska sprzedała Rosji w okresie pierwszych siedmiu miesięcy 2014 r., czyli przed wprowadzeniem embarga na polskie produkty.

Od sierpnia, kiedy zamknięto dla naszych produktów granice, do grudnia 2014 r. na rosyjski rynek trafiło jedynie 2,5 tys. ton polskich owoców i warzyw. To zaledwie ułamek. W analogicznym okresie rok wcześniej sprzedaliśmy Rosjanom 214,7 tys. ton.

Niestety, 2015 rok był jeszcze gorszy, bo problem dotyczył już nie tylko owoców, ale i warzyw. Eksport polskich owoców spadł o kolejne 19 proc. r/r do 1113 tys. ton. Mniej sprzedaliśmy również świeżych warzyw za granicę o 10 proc. r/r, co oznacza spadek do 680 tys. ton.

2016 r. polski eksport się podnosi

Potrzeba było czasu, żeby załatać dziurę po rosyjskim popycie, ale 2016 r. przyniósł w końcu odbicie. Eksport warzyw i owoców wzrósł o 10 proc. r/r, przekraczając 2 mln ton.

Gdzie wysyłaliśmy nasze produkty? Przede wszystkim na Białoruś, na ten rynek trafiło 688,4 tys. ton. To aż o 74 proc. więcej niż rok wcześniej. Pozostając w byłych republikach radzieckich,
89,6 tys. ton warzyw i owoców zakupiła Ukraina, a 63,3 tys. ton Kazachstan.

W Unii Europejskiej największym odbiorcą były Niemcy (180 tys. ton), Rumuni zakupili od nas (117 tys. ton), a Czesi (116,8 tys. ton). W dalszej kolejności Wielka Brytania (104,3 tys. ton), Litwa (82,2 tys. ton) oraz Słowacja i Holandia (po 64 tys. ton).

Nadal nasz hit eksportowy stanowiły pieczarki (220,6 tys. ton), cebula (107,8 tys. ton) i pomidory (95 tys. ton). Sprzedaliśmy ok. 50 tys. ton różnych rodzajów kapusty i tyle samo gruszek. 37 tys. ton stanowiły banany – oczywiście reeksportowane – oraz kapusta biała i czerwona. Natomiast kalafiory i brokuły to wartość równoznaczna 27,7 tys. ton.

Ale co najważniejsze, w 2016 r. Polska wyeksportowała ponad 1 mln ton jabłek, co stanowi ponad połowę całego polskiego eksportu owoców i warzyw.

Kto je kupował? Niecałe 70 tys. ton zakupili Rumuni, 60 tys. ton Kazachowie i 51 tys. ton Niemcy. Ale bezsprzecznie największym odbiorcą jabłek w 2016 r. była Białoruś (513,6 tys. ton), co wiele wyjaśnia.

Sposób na jabłka. Tranzytem przez Białoruś

Na rosyjskim embargu najmocniej oberwały oczywiście jabłka. W 2014 r. wyeksportowaliśmy
418 tys. ton tych owoców, podczas gdy rok wcześniej aż 580 tys. ton. Najgorzej było tuż po wprowadzeniu embarga przez Rosję, zanim polscy producenci odnaleźli się w nowej sytuacji.

W problem zaangażowała się nawet Unia Europejska, przyznając producentom rekompensaty za przekazanie niesprzedanych produktów na cele charytatywne lub ich zniszczenie. Nie dotyczyło to zresztą jedynie jabłek, ale również gruszek i warzyw.

Polscy sadownicy szybko jednak znaleźli sposoby, by poradzić sobie z tym problemem. Jednym z nich jest Białoruś.

Nagle okazało się, że Białoruś stała się potentatem w eksporcie owoców do Rosji. Kraj ten w okresie od 1 sierpnia 2014 r. do końca lipca 2015 r. podwoił eksport owoców na rynek rosyjski. Eksport jabłek z Białorusi do Rosji wzrósł o 96 proc.

Trudno nie podejrzewać, że ma to związek z embargiem na polskie owoce. Z danych Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA) wynika, że w 2014 r. eksport polskich warzyw i owoców spadł o niemal 400 tys. ton r/r, jednak w tym samym czasie dostawy akurat na Białoruś wzrosły o ponad 200 tys. ton, zwiększając się niemal dwukrotnie.

Białorusini zaczęli nagle spożywać więcej warzyw i owoców? Wszystko wskazuje na to, że nasze polskie produkty tranzytem przez Białoruś po prostu omijają formalne embargo Rosji.

"Chcemy jabłka, które jadł Xi Jinping"

Drugim sposobem na poradzenie sobie z rosyjskim embargiem jest znalezienie nowych rynków, które zastąpią ten rosyjski, a to polskim producentom całkiem zgrabnie wychodzi. Swoje dokłada też polski rząd, który promuje polską żywność na świecie.

- Znaczną część utraconego rynku rosyjskiego udało się zastąpić innymi. O ile jeszcze w sezonie 2013/14 polskie jabłka trafiały do 57 krajów, w sezonie 2016/17 było ich już 75 – podkreśla Anna Kitala, ekspert ds. Analiz Sektorowych i Rynków Rolnych Banku BGŻ BNP Paribas.

Warto podkreślić, że Bank BGŻ BNP Paribas uruchomił dla polskich eksporterów platformę, na której przez 24h/5 dni w tygodniu mogą oni wymieniać złotówki na walutę – bez wychodzenia z domu czy firmy. By dołączyć do FX Pl@net, wystarczy konto walutowe w banku.

Jednym z ważniejszych partnerów dla Polski są dziś Chiny.

W ubiegłym roku braliśmy udział w otwarciu Nowego Szlaku Jedwabnego China Railway Express. Zastanawialiśmy się, co pokazać jako nasze dobro narodowe. Na imprezie, na której byli obecni prezydenci Xi Jinping i Andrzej Duda, postawiliśmy na polskie jabłka. Namówiliśmy naszego prezydenta, aby przekazał jabłko prezydentowi Chin, żeby ten ugryzł i spróbował. Zdjęcia prezydentów z jabłkami obiegły cały świat, przede wszystkim Polskę i Chiny. W ciągu tygodnia dostaliśmy z Chin całą masę e-maili o treści: "my chcemy dokładnie te jabłka, które jadł Xi Jinping". To przykład nowoczesnych i sprytnych działań, które chcemy realizować – mówił jesienią br. Paweł Kocon z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Eksport polskich jabłek do Chin jest możliwy dopiero od listopada 2016 r. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat znacznie wzrośnie przyczyniając się do tego, że polscy sadownicy będą wysyłać do Państwa Środka po 100 tys. ton owoców rocznie.

A sadownicy nadal walczą o coraz to nowe rynki. W lutym br. rozpoczęli kampanię reklamową polskich dwukolorowych jabłek w sieciach supermarketów z Dubaju i Abu Zabi.

- Polskie jabłka zaczęły docierać na coraz bardziej odległe rynki, m.in. do Mongolii, Algierii, Tadżykistanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Iraku, Senegalu, Nigerii, Uzbekistanu, Sudanu, Bahrajnu, Ghany, Hondurasu czy też Tanzanii – wylicza Anna Kitala z BGŻ BNP Paribas.

- Choć ich udział jest niewielki, charakteryzuje się dużą dynamiką wzrostu. Zdobywanie nowych rynków zbytu jest jednak procesem długotrwałym i trudnym, często związanym z koniecznością dostosowania się do restrykcyjnych wymogów jakościowych, a także odmiennych preferencji odmianowych – dodaje.

Polskim producentom jednak to się udaje. O ile jeszcze w sezonie 2004/2005 Polska wysłała za granicę ok. 18 proc. całej produkcji jabłek, to w sezonie 2016/2017 trafiło tam już 28 proc. krajowej produkcji.

Partnerem artykułu jest Bank BGŻ BNP Paribas

Czytaj także
Polecane galerie
torbiel
2017-12-05 19:29
tak. wyście znaleźli.
bnb
2017-12-05 11:03
W Polsce brakuje koncentratu jabłkowego więc sprowadzamy go z Chin,w tym czasie wysyłamy do Chin nasze jabłka,Wychodzi na to że kupujemy swoje jabłka tylko przetworzone gdzie tu sens?
Hiob
2017-12-04 21:57
Najwięcej jabłek kupuje San Escobar. A jak obiecał Duda zwany prezydentem po wizycie "gospodarczej" w Chinach stwierdził, ze każde Chińskie dziecko codziennie w szkole będzie jadło polskie jabłko na śniadanie w szkole. Policzmy. Szacuje się, że w Chinach jest około 600 mln. dzieci. To jest 600 mln jabłek dziennie.
Przemnóżmy to przez 200 dni szkolnych w roku. Liczycie??? To jedynie Morawiecki z Dudą są wstanie policzyć. A dla specjalistów pytanie. Ile jabłek jest w stanie urodzić jedna jabłonka w okresie owocowania??? I ile mamy jabłonek w Polsce.
Pokaż wszystkie komentarze (64)