Zamachy w Afryce. "Wojna hotelowa Al-Kaidy z kalifatem"

Afrykańscy dżihadyści wydali wojnę luksusowym hotelom, ulubionym oazom obywateli Zachodu na Czarnym Lądzie. Ale choć wymierzona w Zachód, hotelowa wojna jest też rozgrywką między rywalizującymi ze sobą dżihadystycznymi armiami Al-Kaidy i Państwa Islamskiego.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/EPA

Sześciopiętrowy hotel "Splendid" i położona po sąsiedzku restauracja "Cappuccino", zaatakowane w zeszły piątek w stolicy Burkiny Faso, Wagadugu, były już trzecim tego typu obiektem, który na swój cel wzięli w ostatnich miesiącach dżihadyści z Sahelu, Sahary i Maghrebu.

W listopadzie zaatakowali oni hotel "Radisson Blu" (ok. 20 zabitych) w stolicy Mali, Bamako, w sierpniu hotel w innym malijskim mieście - Sevare (tam również zginęło ok. 20 osób), w marcu - popularną restaurację w Bamako (5 zabitych). Wszystkie zaatakowane hotele były znane jako ulubione miejsca odpoczynku i rozrywki miejscowych dygnitarzy i bogaczy, a przede wszystkim pracowników ONZ i organizacji dobroczynnych, dyplomatów i przedsiębiorców z Zachodu oraz francuskich żołnierzy z ich baz wojennych w Burkinie Faso, Mali i Czadzie.

Z relacji ludzi, którzy przeżyli zamachy, wynika, że za każdym razem celem napastników byli obcokrajowcy. W Sevare zginęli głównie cudzoziemcy z miejscowego przedstawicielstwa ONZ, w hotelu "Radisson Blu" w Bamako - Amerykanie, Rosjanie, Chińczycy, Belgowie. W Wagadugu zginęło prawie 30 osób, w tym cudzoziemcy - z Kanady, USA, Ukrainy, Szwajcarii, Holandii, Francji, Portugalii. "Nie ma wątpliwości, że napastnicy polowali na cudzoziemców, na białych, a ich zamiarem było spowodować jak najwięcej ofiar" - powiedział po zamachu prezydent Burkiny Faso, Roch Marc Kabore.

Nazajutrz po ataku na hotel w Wagadugu, na północy Burkiny Faso, w pobliżu granicy z Mali, dżihadyści uprowadzili małżeństwo Australijczyków. Na początku stycznia w malijskim Timbuktu porwana (już po raz drugi) została Szwajcarka, a w kwietniu w Burkinie Faso - Rumun. W grudniu ambasada Francji w Burkinie Faso ostrzegła swoich obywateli (w tej byłej kolonii francuskiej mieszka wciąż ok. 4 tys. Francuzów), żeby powstrzymali się przed wyprawami do parków narodowych na wschodzie kraju, bo safari może zakończyć się niewolą u dżihadystów.

Wszystkie ataki przeciwko hotelom i wszystkie porwania cudzoziemców są dziełem partyzantów podległych weteranowi dżihadu w Maghrebie, na Saharze i w Sahelu, a wcześniej także w Afganistanie i Algierii, 44-letniemu Mochtarowi Belmochtarowi. Był on jednym z założycieli filii Al-Kaidy w Maghrebie i na Saharze, potem poróżnił się z towarzyszami, a zwłaszcza z lokalnym emirem Abdulmalikiem Drukdelem. Jesienią Belmochtar pogodził się z Drukdelem i sprzymierzył swoje partyzanckie wojsko z ruchu Al-Murabitun - Strażnicy z maghrebską filią Al-Kaidy. Listopadowy atak na hotel "Radisson Blu" był pierwszą wspólną wyprawą wojenną.

Choć za swojego wroga Belmochtar i maghrebska al-Kaida uznaje "Francję, krzyżowców i wszystkich niewiernych, okupujących muzułmańskie ziemie w Afryce", ataki na hotele są także - a może przede wszystkim - częścią ich rywalizacji z afrykańskimi filiami Państwa Islamskiego, próbującego zakładać swoje przyczółki także na Czarnym Lądzie. Oficjalnym wilajetem samozwańczego kalifatu pozostaje jedynie basen jeziora Czad, gdzie działa nigeryjska partyzantka Boko Haram, ale kwatera główna i magazyny broni Państwa Islamskiego w Afryce znajdują się w Libii, która po obaleniu Muammara Kadafiego stała się państwem upadłym, przejętym przez wszelkiej maści dżihadystów.

Półpustynny Sahel, rozciągający się na południe od Sahary, od wybrzeży Atlantyku po brzegi Morza Czerwonego, był dotąd domeną Al-Kaidy i wszystkich sprzymierzonych z nią afrykańskich dżihadystów - od somalijskiej partyzantki Al-Szabab po dżihadystów z Mali, którym w 2012 r. udało się nawet przejąć pod kontrolę północną część kraju i ogłosić tam powstanie własnego państwa (upadło dopiero w 2013 r. w wyniku inwazji zbrojnej Francuzów). Znawcy afrykańskich dżihadystów twierdzą, że tamtejsza Al-Kaida, zagrożona przez ekspansję Państwa Islamskiego na Saharze i w Sahelu, przeszła do kontrnatarcia, a ataki na hotele i pierwsze od trzech lat porwania cudzoziemców są demonstracją siły i pierwszeństwa w rywalizacji między dżihadystami.

Dowodzą też nieskuteczności zachodnich operacji zbrojnych w Sahelu. Mimo trzyletniej obecności wojsk francuskich i 10-tysięcznego kontyngentu wojsk ONZ wyparci przez nich z Mali dżihadyści znów atakują dziś w Bamako i Timbuktu, a ze swoich kryjówek na Saharze zapuszczają się też do Burkiny Faso, uważanej dotąd za oazę bezpieczeństwa. Okazuje się, że nietykalność zapewniał jej obalony w 2014 roku w wyniku ulicznej rewolucji prezydent Blaise Compaore, który na przemian wywołując i gasząc wojny w sąsiednich krajach, wyrósł do roli regionalnego żandarma. Ciesząc się względami Paryża, nie zaniedbywał też konszachtów z afrykańskimi dżihadystami. Podejmował się w ich imieniu mediacji okupu za porwanych cudzoziemców, a w zamian dżihadyści zostawiali jego państwo w spokoju.

Głównym powodem ekspansji dżihadystów w Sahelu jest słabość tamtejszych państw oraz jego terytorium, a przede wszystkim upadek libijskiego państwa (do czego, przyłożywszy rękę do obalenia Kadafiego, przyczynił się niechcący także Zachód) i zawłaszczenie go przez dżihadystów.

Na rywalizacji między Al-Kaidą i kalifatem oraz wojnie hotelowej przeciwko Zachodowi zamierza skorzystać Belmochtar, który pozostając wierny Ajmanowi al-Zawahiriemu liczy, że w końcu emir Al-Kaidy mianuje go szefem odrębnej filii terrorystycznej międzynarodówki na Saharze i w Sahelu, o co od lat bezskutecznie zabiega (podległość filii z Maghrebu i jej emirowi stała się głównym powodem sporu Belmochtara z Drukdelem). Zdaniem ekspertów ambicje Belmochtara mogą sięgać nawet wyżej. Skonfliktowany od lat z afrykańską filią Al-Kaidy i otwarcie wrogi Państwu Islamskiemu Algierczyk próbuje prezentować się afrykańskim dżihadystom jako emir niezależny i alternatywa dla wyboru między Al-Kaidą a kalifatem.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Notowania Orlenu przebiły kolejną granicę
Notowania Orlenu przebiły kolejną granicę
Ceny paliw od środy. Jest nowe obwieszczenie
Ceny paliw od środy. Jest nowe obwieszczenie
Polska firma uruchomiła zakład wzbogacania rud w afrykańskiej kopalni
Polska firma uruchomiła zakład wzbogacania rud w afrykańskiej kopalni
Niemcy odcięte od dostaw ropy z Kazachstanu? Motyka składa deklarację
Niemcy odcięte od dostaw ropy z Kazachstanu? Motyka składa deklarację
Jeden z gigantów przepłynął Ormuz pod eskortą USA. Firma potwierdza
Jeden z gigantów przepłynął Ormuz pod eskortą USA. Firma potwierdza
Orlen uruchomił nowe złoże na Morzu Północnym. Gaz już płynie do Polski
Orlen uruchomił nowe złoże na Morzu Północnym. Gaz już płynie do Polski
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
Fałszywe akty urodzenia dzieci z Chin. Władze Tajlandii mają dość
Fałszywe akty urodzenia dzieci z Chin. Władze Tajlandii mają dość
Polsko-chiński statek "Kopernik" gotowy. Imponujące parametry
Polsko-chiński statek "Kopernik" gotowy. Imponujące parametry
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły