Awantura o Starlinki w Polsce. "Mają w nosie"
- Dlaczego Elon Musk nas tak traktuje? Znowu ma jakiś problem z Polską? - pytał Tomasz Żółciak w programie "Tłit" Wirtualnej Polski ws. zmian w programie Starlink dla Polaków. - Firma milczy i to jest taki przykład, że wielkie korporacje dysponują tak potężnymi budżetami, że wydaje im się, że mogą mieć w nosie państwa, rządy - odpowiedział wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
- Na przykład pański piękny telefon w Polsce nie oferuje funkcji, które oferuje w Niemczech. W Niemczech za pomocą tego pięknego telefonu można wezwać pomoc przez satelitę, w Niemczech może pan porozmawiać z tym telefonem po niemiecku, a w Polsce te funkcjonalności są wyłączone. Natomiast cena tego telefonu w Polsce i w Niemczech jest równa, albo nawet bywa, że płaci pan za niego więcej w Polsce - mówił Michał Gramatyka, tłumacząc podejście wielkich korporacji.
- W Polsce jest około 50 000 terminali, około tak plus minus zarejestrowanych. Lwia część tego to są terminale, które są w Polsce zarejestrowane, które pracują na Ukrainie. To jest pomoc polskiego rządu dla Ukrainy, która broni się przed rosyjską agresją. Płacimy za to miliony dolarów. Co więcej, żeby Starlink w ogóle w Polsce działał, potrzebne są pewnego rodzaju zezwolenia, potrzebna jest certyfikacja, potrzebne są pewne decyzje ze strony Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To jest sprawa bardzo świeża, to jest sprawa sprzed kilku dni - mówił Michał Gramatyka.
- Rozdzielmy prowadzenie biznesu i szacunek do swoich klientów od jakichś tam emocji. To emocje możemy mieć, możemy sobie wydzielać pstryczki w nos na takiej, czy innej platformie społecznościowej, ale to jest biznes. Tutaj są klienci, klientki, oni płacą za usługę, mają prawo do tego, żeby ta usługa działała tak jak działa w pozostałych krajach europejskich - dodał wiceminister cyfryzacji.