WAŻNE
TERAZ

Zgony w Szpitalu Południowym. Żurek: prokuratura analizuje 12 przypadków

Wielka rekrutacja w polskiej zbrojeniówce. Tysiące nowych miejsc pracy

Polski przemysł obronny przeżywa bezprecedensowy renesans. Wojna za wschodnią granicą i rekordowe nakłady na armię sprawiły, że państwowe i prywatne zakłady pilnie poszukują rąk do pracy. Kogo dokładnie potrzebuje zbrojeniówka i na jakie warunki mogą liczyć specjaliści?

KASSEL, GERMANY - AUGUST 01: A worker installs a machine gun mount onto a Leopard 2A7 main battle tank at the KNDS heavy weapons factory on August 01, 2025 in Kassel, Germany. Germany is investing heavily in the modernization and expansion of the Bundeswehr, its armed forces. (Photo by Sean Gallup/Getty Images)Branża zbrojeniowa zatrudnia
Źródło zdjęć: © GETTY | Sean Gallup
Robert Kędzierski

Polski sektor zbrojeniowy przechodzi obecnie transformację o niespotykanej dotąd skali. Zmiana sytuacji geopolitycznej po wybuchu pełnoskalowego konfliktu w Ukrainie oraz decyzje o drastycznym zwiększeniu wydatków na obronność całkowicie odmieniły rynek pracy w tej branży. Jak wynika z informacji opublikowanych przez dziennik "Wyborcza", krajowe zakłady zbrojeniowe wyrastają na jednych z najbardziej pożądanych pracodawców, rzucając wyzwanie o pracowników nawet globalnym korporacjom technologicznym.

Wzrost nakładów na obronność, sięgający poziomu blisko pięciu procent produktu krajowego brutto, a także uruchomienie potężnych funduszy unijnych na dozbrojenie wygenerowały ogromny popyt na wykwalifikowaną kadrę. Współczesny przemysł obronny w dużej mierze odszedł od wizerunku tradycyjnej, ciężkiej produkcji. Obecnie to wysoce zaawansowany sektor technologiczny, w którym równie mocno co mechaników czy ślusarzy poszukuje się programistów, specjalistów od cyberbezpieczeństwa oraz inżynierów projektujących w środowiskach cyfrowych.

Praca czeka

Skalę tego zjawiska potwierdzają przedstawiciele rządu. W rozmowie z dziennikiem "Wyborcza" Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych, zarysował szeroki horyzont rekrutacyjny państwowych spółek zrzeszonych wokół Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Miejsca pracy czekają w całym kraju - od fabryk amunicji, przez zakłady elektroniczne, aż po branżę morską – wskazał na łamach gazety wiceminister Konrad Gołota.

Zwrócił on również uwagę na spektakularną odbudowę potencjału niektórych zakładów, podając za przykład państwową stocznię w Gdyni, która realizuje obecnie historyczne kontrakty dla wojska.

– PGZ Stocznia Wojenna to doskonały przykład zbrojeniowego pracodawcy. Jeszcze trzy lata temu zakład był w rękach syndyka i zatrudniał zaledwie 300 osób. Dziś stocznia jest miejscem, gdzie budujemy nowoczesne okręty dla Marynarki Wojennej. Zatrudnia prawie 1000 specjalistów, a jeszcze w tym roku przyjmie kolejne 300 osób – stwierdził wiceminister w wywiadzie dla "Wyborczej".

Jak ocenił przedstawiciel resortu aktywów państwowych, zmiana koniunktury i napływ kapitału wpłynęły w sposób bezpośredni na nastroje samych zatrudnionych w państwowych molochach.

Rygorystyczne procedury i stabilność zatrudnienia

Głównym graczem na tym rynku pozostaje Polska Grupa Zbrojeniowa, która zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy osób i de facto wyznacza rynkowe standardy płacowe. Znaczącą część sektora stanowią jednak również prężnie rozwijające się firmy prywatne. Niezależnie od formy własności zakładu, praca przy produkcji sprzętu wojskowego wiąże się ze specyficznymi, surowymi wymaganiami.

Kandydaci do pracy muszą liczyć się z koniecznością przejścia bardzo szczegółowych procedur weryfikacyjnych. W przypadku stanowisk związanych z dostępem do informacji niejawnych lub objętych koncesjami wojskowymi, bezwzględnym standardem jest zaświadczenie o niekaralności oraz wywiad środowiskowy prowadzony przez policję. W niektórych przypadkach od kandydatów wymaga się także przejścia specjalistycznych testów psychologicznych i psychiatrycznych. W zamian sektor oferuje jednak warunki, które w dobie spowolnienia gospodarczego w branży cywilnej przyciągają wielu ekspertów.

Globalne sojusze i transfer wiedzy

Znakomitym przykładem takiego procesu są Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1, które uczestniczą w programach offsetowych i przygotowują się do obsługi nowoczesnych amerykańskich śmigłowców bojowych. Znaczenie tych kontraktów dla budowania suwerenności technicznej kraju podkreślił na łamach "Wyborczej" prezes tej spółki.

– Polska stanie się też jedynym krajem w Europie i trzecim na świecie z uprawnieniami do pełnego serwisu silników czołgów Abrams, co uniezależni kraj od zagranicznych warsztatów naprawczych – zapowiedział Jacek Goszczyński, prezes WZL-1.

Wybrane dla Ciebie