Wojsko i drogowcy wspólnie chcą sprawdzić, czy lokalne drogi w Polsce są gotowe na transport ciężkiego sprzętu wojskowego. Instytut Badawczy Dróg i Mostów rozpoczął rozmowy z dowództwem wojsk inżynieryjnych o możliwej współpracy, która miałaby objąć analizę stanu technicznego dróg powiatowych i gminnych.
To właśnie one – stanowiące ponad 95 proc. całej sieci drogowej w Polsce – są w najgorszym stanie i najmniej rozpoznane pod względem możliwości przejazdu wojskowych kolumn - podaje wnp.pl.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOTrzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1
"To poważne wyzwanie"
Jak mówił Janusz Bohatkiewicz, dyrektor IBDiM, problemem jest nie tylko ich słaba jakość, ale i brak wiedzy o ich aktualnym stanie. - Im niżej jesteśmy w sensie zarządcy drogi, tym dłuższa jest sieć drogowa, większa liczba obiektów i tym gorszy, bardziej niewiadomy ich stan - podkreśla.
To poważne wyzwanie, zwłaszcza że dopuszczalne obciążenie większości polskich dróg publicznych to 40 ton, podczas gdy zestaw z czołgiem Abrams waży nawet 100 ton - zauważa serwis.
Na poziomie dróg krajowych i ekspresowych wojsko ma już pełną wiedzę. Jak zapewniał Tomasz Kwieciński z GDDKiA, wszystkie projekty drogowe są konsultowane ze stroną wojskową i uwzględniają potrzeby transportowe armii. Modernizacje są też współfinansowane z funduszy unijnych w ramach programu Military Mobility.
Jednak jak już w 2019 r. pisał dr inż. Jarosław Tomaszewski z WAT, problemem są właśnie drogi niższego szczebla, których parametry "nie spełniają wymagań Sił Zbrojnych RP". Dlatego teraz Instytut Badawczy Dróg i Mostów planuje – po sformalizowaniu współpracy z wojskiem – przeprowadzenie analiz obejmujących nie tylko masę pojazdów, ale też takie kwestie jak szerokość jezdni, światło przejazdów czy promienie łuków.