Zbliża się chwila prawdy. Limity cenowe na gaz będą faktyczne czy iluzoryczne?

Za kilka dni dyplomaci mają ustalić ostateczny kształt tzw. mechanizmu korekty rynku gazu. To procedura, która ma przystopować rosnące ceny, jeśli po raz kolejny wymkną się tak logice, jak i kontroli. Jednak państwa UE nie mogą dogadać się co do kluczowej kwestii - wysokości limitu ceny. A od tego zależy, czy mechanizm będzie faktycznym wsparciem rynku, czy jedynie iluzją pomocy. Polska chce ostrzejszej gry niż Zachód i ma w tym wielu popleczników.

Unijni dyplomaci spróbują ustalić wysokość faktycznego limitu na ceny gazu w kontraktach TTFUnijni dyplomaci spróbują ustalić wysokość faktycznego limitu na ceny gazu w kontraktach TTF
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Mechanizm korekty rynku gazu to rozwiązanie, które ma chronić firmy i konsumentów przed nadmiernym wzrostem cen. Bazą są tu kontrakty TTF, czyli ceny z holenderskiej giełdy, która jest punktem odniesienia dla całego rynku europejskiego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Mołdawia bez prądu. "System energetyczny jest mocno powiązany z Ukrainą"

Spór o wysokość limitu

Jak pisze "Bloomberg", we wtorek 13 grudnia unijni dyplomaci mają spotkać się celem ustalenia faktycznego pułapu cenowego. Według propozycji KE z października limit cenowy miałby wynieść 275 euro dla instrumentów pochodnych TTF z terminem wygaśnięcia w następnym miesiącu, przy różnicy między cenami światowymi większej niż 58 euro. Jak dokładnie miałoby to wyglądać? Mechanizm włączałby się automatycznie, gdy:

  • cena rozliczeniowa instrumentu pochodnego TTF przekracza 275 euro przez dwa tygodnie
  • ceny TTF są o 58 euro wyższe niż cena referencyjna LNG przez 10 kolejnych dni w ciągu dwóch tygodni.

A teraz trochę teorii. Gdyby limit ustalono, a powyższe warunki zostałyby spełnione, Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) opublikuje zawiadomienie o korekcie rynkowej, a następnego dnia ma to się odbić na cenach. Zwyczajnie, zlecenia z cenami przekraczającymi ten pułap nie będą przyjmowane.

Takiej formy mechanizmu będą bronić Niemcy, Holandia, Dania. Popierają je m.in. Austria, Węgry i Estonia. Kraje argumentowały, że z rynek nie lubi ręcznego sterowania i trzeba to robić ostrożnie. Nie chcą wylać dziecka z kąpielą, bo cała Europa szuka nowych kierunków dostaw, a zatem europejskie ceny muszą być konkurencyjne do tych światowych.

Obniżenie limitu zaproponowały sprawujące tymczasową prezydencję Czechy. Ich propozycja, przedstawiona na początku grudnia, to próba osiągnięcia swoistego kompromisu. W tym wariancie pułap cenowy na megawatogodzinę miałby wynosić 220 euro, a różnice między cenami na światowych rynkach do 35 euro.

Mamy wreszcie trzecią stronę, grupującą 12 krajów, w tym Polskę, Grecję, Bułgarię czy Włochy, a więc kraje znacznie w mniejszym stopniu niż Zachód uzależnione od taniego do początku wojny rosyjskiego gazu. To front, który dopuszcza tylko ostrą grę. Z ich perspektywy obniżka zaproponowana przez Czechy jest nie do przyjęcia i musi być większa. Polska wcześniej proponowała pułap 150-180 euro. A do tego mechanizm powinien być rozszerzony poza sam TTF, na wszystkie europejskie huby handlowe i rynki pozagiełdowe.

Poszukiwania kompromisu

To oczywiście bardzo nie na rękę krajom Zachodnim, pomysłowi mocno sprzeciwiają się Niemcy czy Holandia. Dyplomaci będą mieli twardy orzech do zgryzienia, próbując połączyć wszystkie interesy. A czas się kończy, bo mechanizm miałby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2023 r. By przepchnąć dany wariant, musi się zgodzić na to 15 z 27 krajów.

Jak pisaliśmy w money.pl, sprawa jest wyjątkowo skomplikowana i trudno przewidzieć jej skutki. Eksperci Goldman Sachs w komunikacie tłumaczyli, że "najlepsze w propozycji KE jest to, że limit prawdopodobnie nigdy nie zostanie uruchomiony". Ceny 275 euro na TTF-ach możemy się ich zdaniem spodziewać, jeśli zbiegnie się kilka czynników, jak na przykład atak surowej zimy równocześnie z poważną awarią/atakiem na instalacje gazowe służące do transportu gazu z USA do Europy.

Wybrane dla Ciebie
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce