Złoto i srebro łapią oddech. Rekordowe wyceny pod presją dolara
Po serii historycznych szczytów notowania metali szlachetnych zanotowały korektę. Jak podaje Reuters, impuls do spadków dało umocnienie amerykańskiej waluty oraz zmiana retoryki Donalda Trumpa wobec Iranu.
Rynek metali szlachetnych, który w ostatnich tygodniach rozgrzewał wyobraźnię inwestorów na całym świecie, w czwartekdoświadczył wyraźnego schłodzenia nastrojów. Bezpośrednią przyczyną spadków okazały się dane z amerykańskiego rynku pracy, które zaskoczyły analityków i doprowadziły do aprecjacji dolara. Mniejsza od oczekiwań liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych została odebrana jako sygnał siły gospodarki USA, co natychmiast przełożyło się na wyceny kruszców.
Dolar w górę, metale w dół
Cena złota spot spadła o 0,29 proc., osiągając poziom 4602,43 dolarów za uncję. Mimo tej korekty, królewski kruszec wciąż notuje ponad 2-procentowy wzrost w skali tygodnia, a jeszcze w środę ustanowił absolutny rekord wszech czasów na poziomie 4642,72 dolarów. Podobny los spotkał srebro, które po osiągnięciu historycznego maksimum wynoszącego 93,57 dolarów, cofnęło się o 0,8 proc. do poziomu 91,68 dolarów za uncję.
Kluczowym czynnikiem presji podażowej był indeks dolara, mierzący siłę amerykańskiej waluty wobec koszyka głównych walut światowych (w tym euro i jena). Wskaźnik ten wzrósł o 0,24 proc. do poziomu 99,31, w szczytowym momencie sesji osiągając nawet pułap 99,49 – najwyższy od początku grudnia ubiegłego roku. Silniejszy dolar tradycyjnie sprawia, że surowce wyceniane w tej walucie stają się droższe dla posiadaczy innych walut, co ogranicza popyt.
Nie bez znaczenia dla sentymentu rynkowego pozostaje geopolityka. Złoto straciło część swojego powabu jako "bezpieczna przystań" po tym, jak prezydent USA Donald Trump zasygnalizował łagodniejsze stanowisko w relacjach z Iranem. Zmniejszenie napięcia na Bliskim Wschodzie skłoniło część inwestorów do realizacji zysków po ostatnich dynamicznych wzrostach.
Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało
Srebro wyprzedza złoto?
Mimo czwartkowej korekty, uwaga ekspertów coraz mocniej koncentruje się na srebrze, które w ostatnich miesiącach wykazuje niezwykłą dynamikę. Amit Goel, główny strateg globalny w Pace 360, zwraca uwagę na zmianę w korelacji metali. – Jeszcze dwa tygodnie temu wszystkie metale podążały w jednym kierunku, ale dziś sytuacja wygląda inaczej. Metale nieszlachetne straciły impet. W rywalizacji między złotem a srebrem to srebro obecnie błyszczy mocniej, dlatego spodziewam się, że to złoto jako pierwsze osiągnie swój szczyt – ocenia analityk.
Skalę gorączki na rynku srebra obrazują również doniesienia z rynków azjatyckich. W Indiach kontrakty terminowe na srebro na giełdzie MCX osiągnęły w czwartek nowy szczyt, przebijając poziom 292 tys. rupii za kilogram, podczas gdy złoto dotarło do poziomu ponad 143 tys. rupii za 10 gramów.
Przemysł bije na alarm
Obecna sytuacja jest kontynuacją trendu, który przybierał na sile przez cały 2025 rok. Warto przypomnieć, że jeszcze pod koniec grudnia Elon Musk ostrzegał przed konsekwencjami tak gwałtownego wzrostu cen srebra dla sektora przemysłowego. Szef Tesli podkreślał wówczas na platformie X, że "nie jest to dobra sytuacja", wskazując na kluczową rolę srebra w wielu procesach produkcyjnych. Metal ten jest niezbędny m.in. w elektryfikacji, produkcji paneli słonecznych, pojazdów elektrycznych oraz w centrach danych.
Analiza długoterminowa pokazuje skalę zjawiska – na początku 2025 roku uncja srebra kosztowała zaledwie 29 dolarów. Obecne poziomy powyżej 90 dolarów oznaczają potrojenie wartości w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy. Tony Sycamore, analityk rynku w IG, określił to zjawisko mianem "bańki pokoleniowej", napędzanej strukturalną nierównowagą między podażą a popytem.
Sytuację podażową dodatkowo komplikują nowe regulacje. Od 1 stycznia 2026 roku obowiązują nowe ograniczenia w eksporcie srebra z Chin, co budzi obawy o dostępność fizycznego kruszcu. Równocześnie rynek żyje oczekiwaniami na obniżki stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną w bieżącym roku, co historycznie sprzyja wzrostom cen metali szlachetnych, traktowanych jako ochrona przed inflacją i spadkiem wartości pieniądza.