Zwolnienia grupowe pod Wrocławiem. Gigant chce ściąć 182 etaty
Firma LG Electronics chce zwolnić 182 osoby ze swojej podwrocławskiej fabryki - wynika ze zgłoszenia do Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu. Tym samym potwierdziły się wcześniejsze, nieoficjalne informacje, przekazywane m.in. przez związkowców.
Wrocławski urząd pracy poinformował w środę "Gazetę Wrocławską", że na początku listopada wpłynęło do niego zgłoszenie o zwolnieniach grupowych w LG Electronics pod Wrocławiem. Firma zapowiedziała, że chce zwolnić 182 pracowników, zatrudnionych na umowę o pracę. Jako powód podawała "konieczność likwidacji stanowisk odpowiedzialnych za produkcję lodówek". Redukcje etatów mają nastąpić na przełomie listopada i grudnia.
Tym samym oficjalnie potwierdziły się informacje, które podawali już kilka dni temu związkowcy. - Około 180 pracowników ma być zwolnionych. To są ci, którzy pracowali na lodówkach i w niemałej części pracownicy biura - twierdził w ubiegłym tygodniu w rozmowie z "Wyborczą" Kazimierz Kimso, przewodniczący "Solidarności" na Dolnym Śląsku, powołując się na informacje przekazane pracownikom przez firmę.
"Piękna i tragiczna". Przypomina historię polskiej firmy
Skupią się na pralkach
Wówczas firma, proszona o komentarz, nie podawała wprost, ile osób chce zwolnić. - LG Electronics wdraża strategiczne decyzje dostosowane do specyfiki rynku europejskiego i potrzeb konsumentów w odpowiedzi na zachodzące zmiany rynkowe. Ma to na celu zapewnienie konkurencyjności poprzez wykorzystanie zróżnicowanych globalnych ośrodków produkcyjnych - mówiła w ubiegłym tygodniu Monika Siejewicz z LG Electronics w komentarzu dla Radia Eska.
- Nie zamykamy fabryki we Wrocławiu i w ramach decyzji strategicznych rozwijamy produkcję określonych urządzeń, aby zwiększyć konkurencyjność oferty. W związku z tym firma LG optymalizuje swoją strukturę produkcyjną i portfolio produktów, aby skoncentrować się na rozszerzeniu produkcji pralek i zaspokoić rosnący popyt w Europie - podkreślała.
Z kolei odpowiedzialny za kontakty z mediami Bartosz Wódecki tłumaczył w odpowiedzi na nasze pytania, że "LG Electronics i nasz związek zawodowy szanują opinię członków zespołu naszej fabryki i prowadzą rozmowy, mając na uwadze ich perspektywę, dlatego sugerowana liczba może na tym etapie niepotrzebnie szkodzić naszym partnerom i pracownikom".
"Gazeta Wrocławska" podaje, że choć w samej fabryce pracę mają stracić 182 osoby, to skutki tej decyzji będą miały szerszy wpływ na rynek pracy - zatrudnienie stracą bowiem również podwykonawcy, a w sumie może to być 2 tys. osób.
Źródło: "Gazeta Wrocławska", "Gazeta Wyborcza", Radio Eska, money.pl