"Być może zyskamy kilka lat". Szef Hyundaia w Europie o tamie UE dla hybryd z Chin

Nie liczmy na to, że regulacje nas uratują. Dzięki nim być może zyskamy kilka lat – mówi money.pl Xavier Martinet, szef Hyundai Motor Europe, pytany o nowe narzędzia, którymi Bruksela chce ratować europejski przemysł motoryzacyjny przed skutkami ekspansji producentów z Chin. Jego zdaniem samochody, ich napędy i ceny powinny bronić się same.

Xavier Martinet, prezes i dyrektor generalny Hyundai Motor EuropeXavier Martinet, prezes i dyrektor generalny Hyundai Motor Europe
Źródło zdjęć: © AI, Materiały prasowe | Hyundai Motor Europe • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marcin Walków

Cła na chińskie samochody elektryczne nie zatrzymały ekspansji producentów z Państwa Środka w Europie. Kluczowe w ich ofercie stały się samochody z napędem hybrydowym i hybrydowym plug-in, a także z konwencjonalnymi silnikami, których wprowadzone jesienią 2024 r. cła nie objęły. Teraz, dwa lata później, Komisja Europejska chce ugasić pożar nowymi ograniczeniami – w imporcie właśnie hybryd i hybryd plug-in.

– Opowiadamy się za uczciwą rywalizacją na równych zasadach, więc oczywiście popieramy wszelkie rozwiązania, które takie warunki zapewniają – stwierdził Xavier Martinet, prezes i dyrektor generalny Hyundai Motor Europe, w odpowiedzi na pytanie money.pl. Dodał jednak, że kolejne regulacje Unii Europejskiej nie wystarczą.

Takie środki są zazwyczaj ograniczone i wprowadzane z opóźnieniem. Nie liczmy, że regulacje nas uratują. Dzięki nim być może zyskamy kilka lat. Klienci oczekują aut o odpowiednim wzornictwie i wyposażeniu, właściwych układów napędowych, odpowiedniego poziomu emisji CO2 i, przede wszystkim, w odpowiedniej cenie. Szukają po prostu najlepszego stosunku jakości do ceny

 – podkreślił Xavier Martinet, odpowiadając na nasze pytanie. 

DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

W miniony piątek komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczowicz ogłosił osiągnięcie porozumienia Brukseli z Pekinem ws. ograniczenia napływu samochodów hybrydowych i hybrydowych plug-in na rynek europejski. Dodał, że ta dwustronna umowa prawdopodobnie "otwiera perspektywę spadku chińskiego eksportu o ponad połowę". Nie podał jednak żadnych szczegółów.

Według agencji AFP, cytującej unijnego urzędnika, Unia Europejska ograniczy import hybryd z Chin do maksymalnie 350 tys. sztuk rocznie.

Komisja Europejska przed wprowadzeniem ceł na samochody elektryczne z Chin przeprowadziła dochodzenie. W jego wyniku stwierdziła, że Chiny dofinansowują produkcję samochodów elektrycznych, dzięki czemu mogą je sprzedawać po sztucznie zaniżonych cenach. Już wtedy wzbudziło to w Unii obawy, że europejski przemysł motoryzacyjny stanie się kolejną branżą, która nie poradzi sobie z nieuczciwą konkurencją ze strony Chin. Dziś zwolnienia i zamykanie fabryk motoryzacyjnych w UE są rzeczywistością.

"Wiem, co możemy zrobić, aby skutecznie konkurować" z Chińczykami

Zapytaliśmy szefa Hyundaia w Europie, gdzie jego zdaniem przebiega granica między zdrową polityką przemysłową państwa, wspierającą inwestorów, a nieuczciwą konkurencją.

– To nie ja wyznaczam tę granicę. W niektórych przypadkach występują dotacje państwowe, które w pewnym stopniu zakłócają zasady konkurencji. Komisja Europejska przeprowadziła analizę działań Chin na rzecz wspierania pojazdów elektrycznych i sporządziła listę stosowanych praktyk. Nie mnie oceniać, co dokładnie się działo – stwierdził Xavier Martinet.

Hyundai i Kia, a wcześniej Toyota czy Mazda, też były kiedyś "obcymi" markami na europejskim rynku motoryzacyjnym. Szef Hyundaia wielokrotnie podkreśla, że na europejskim rynku jest miejsce dla chińskich marek. – Muszę powiedzieć, choć może to brzmieć jak typowy komunikat PR, że z zadowoleniem przyjmujemy konkurencję. Taka jest prawda. To właśnie konkurencja napędzała globalny rozwój Hyundaia w ostatnich dekadach – podkreślił.

– Wiem, co możemy zrobić, aby skutecznie z nimi konkurować. To dlatego tak ważna jest jakość oferty. Wszyscy ci nowi gracze na rynku wymuszają na nas wejście na kolejny, wyższy poziom. Bo jeśli firma robi coś tylko przeciętnie, jak może oczekiwać, że państwo ją ochroni, gdy sama nie wykonuje należycie swojej pracy? Trzeba robić swoje: rozumieć potrzeby klientów i wyprzedzać konkurencję – przekonywał Martinet.

Jego zdaniem tu tkwi przewaga Hyundai Motor Group nad nowymi graczami w przemyśle motoryzacyjnym. – Naszą grupę tworzy 70 podmiotów zależnych. Sami produkujemy stal. Rozwijamy własne kompetencje w dziedzinie technologii, dysponujemy ogromną wiedzą i doświadczeniem wewnątrz organizacji. To nasza przewaga nad konkurencją. Dlatego pokazujemy autonomiczną taksówkę Waymo, robota humanoidalnego Spot czy egzoszkielety. To rozwiązania, które wdrażamy, a inni nie – dodał.

100 proc. "elektryków" w UE? Trzech na czterech klientów kupuje co innego

Szef Hyundaia, wcześniej związany wiele lat z Renault i Dacią, konsekwentnie nie podziela optymizmu Brukseli w kwestii realizacji wyznaczonych celów w zakresie elektromobilności. W ofercie Hyundaia są i samochody w 100 proc. elektryczne, jak również hybrydy plug-in, hybrydy i samochody z silnikami benzynowymi. Czy Europa przesiądzie się już tylko do aut elektrycznych?

– Zobaczymy, czas pokaże. Warto spojrzeć na miniony rok. Spodziewano się, że w okolicach 2025 r. samochody elektryczne będą stanowić już 30 proc. rynku. Ich udział obecnie to 20 proc. i cieszymy się, że on rośnie. W krajach takich jak Anglia, Francja czy Niemcy to 25–30 proc. A to oznacza, że 70–75 proc. rynku dokonuje zakupu w oparciu o kryterium ekonomiczne. I my nie chcemy mówić "z takimi klientami nie rozmawiamy" – podkreślił Xavier Martinet podczas Paris Motor Show 2026.

Wybrane dla Ciebie