W internecie rozpowszechniano informacje sugerujące, że od 2025 roku Ukraina nie płaci Orlenowi za paliwo, a za dostawy na wschód mają w rzeczywistości płacić polscy podatnicy. Jak wskazał Demagog, wpisy te powielały konta z milionowymi zasięgami.
Sprawa wróciła również pod koniec lipca na sejmową mównicę. Łukasz Mejza, obecnie poseł niezrzeszony, mówił o obietnicy paliwa po 5,19 zł i stwierdził: "tutaj Donald Tusk przebił samego siebie. Bo paliwo nie jest po 5,19, tylko po 3 zł. Szkoda tylko, że dla Ukraińców, bo Polacy nadal tankują po 8 zł za litr".
WIDEOBezawaryjne auta to mit. Ekspert ujawnia sekret branży
Orlen tłumaczył skąd różnica cen
Jak 21 lipca Orlen przekazał money.pl, chodzi o średnią cenę eksportową netto oleju napędowego sprzedawanego na Ukrainę. Koncern podkreślił, że zestawianie jej z ceną detaliczną paliwa w Polsce prowadzi do błędnych wniosków.
"Sednem tej manipulacji jest zestawienie ceny eksportowej netto z krajową ceną paliwa zawierającą podatki i inne obciążenia fiskalne" – przekazał Orlen w odpowiedzi dla money.pl. Paliwo eksportowane - jak przekazał koncern - nie jest obciążone polską akcyzą, VAT-em ani pozostałymi krajowymi opłatami, dlatego jego cena netto jest niższa od kwoty widocznej na dystrybutorze.
Koncern zaznacza jednocześnie, że sprzedaż paliw na Ukrainę odbywa się na zasadach komercyjnych i przynosi zysk. Wcześniej Orlen wskazywał również, że rozpowszechniane zestawienia bazują na prawdziwych danych dotyczących eksportu, ale prowadzą do nieprawidłowych wniosków przez porównywanie różnych kategorii cen.
Według danych przedstawionych przez spółkę średnia cena eksportowa wynosiła 2,94 zł za litr. Po odliczeniu podatków i innych danin od ceny krajowej porównywalna wartość w Polsce była niższa i wynosiła około 2,84 zł za litr. Na takiej podstawie Orlen argumentował, że paliwo sprzedawane w kraju było tańsze od eksportowanego na Ukrainę.
Ekspert: kluczowe są ceny netto
Na różnicę między poszczególnymi kategoriami cen zwracał uwagę także Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego. Jak wyjaśniał w rozmowie z money.pl, paliwa sprzedawane za granicę są wyceniane na podstawie światowych notowań i rozliczane w cenach netto, a marże w międzynarodowym handlu są niewielkie.
Według eksperta zwykle wynoszą one od 1 do 2 proc., jednak przy sprzedaży sięgającej milionów czy miliardów litrów transakcje nadal pozostają opłacalne. Czopek wskazywał też, że porównywanie eksportowej ceny netto z ceną detaliczną na polskiej stacji pomija podatki i opłaty, które odpowiadają za około 40–50 proc. ceny paliwa przy dystrybutorze.