Na początku marca, gdy również gościł z wizytą w Warszawie, Michael O'Leary przewidywał, że konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa mniej niż 10 dni. – Byłem w błędzie. Ale wcześniej mówiłem też, że COVID potrwa około trzech tygodni, bo to tylko grypa. Jak widać, zawsze się mylę – stwierdza dziś. We wtorek O'Leary ogłosił rekordowy zimowy rozkład lotów z Lotniska Chopina i Modlina.
Ceny biletów reagują na wahania cen ropy
Ostrzegł też, że ceny biletów pójdą w górę i przyszłoroczne wakacje lepiej kupić już teraz. Czy i tym razem się pomyli? Przekonuje, że nie.
– Ceny biletów będą wyższe. Gdy ceny ropy gwałtownie rosną, musimy przenieść ten koszt na pasażerów w postaci droższych biletów – stwierdza w rozmowie z money.pl. Jego zdaniem w całym sektorze lotniczym w Europie szczególnie bolesne podwyżki mają być widoczne w sezonie wiosenno-letnim 2027 r.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Przerabialiśmy to już podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, po zamachach z 11 września oraz podczas drugiej wojny w Zatoce. Kiedy w 2022 r. Rosja zaatakowała Ukrainę, ceny ropy gwałtownie wzrosły. Gdy później się ustabilizowały, okazało się, że zmiany cen biletów reagują na wahania cen ropy z około 12-miesięcznym opóźnieniem
– mówi money.pl Michael O'Leary, CEO Ryanair. Ryanair ma zabezpieczone dostawy paliwa
Tym, co obecnie chroni Ryanaira przed szczególnie dotkliwymi skutkami wahań cen ropy i paliw na światowych rynkach, jest hedging paliwowy. To długoterminowe kontrakty zabezpieczające dostawy po gwarantowanej cenie.
– Niektórzy konkurenci już nie mają zabezpieczonego paliwa. My mamy dobre zabezpieczenie cen paliwa do marca 2027 r., około 80 proc. zapotrzebowania na poziomie około 67 dol. za baryłkę. Jednak, podobnie jak wszystkie inne linie lotnicze w Europie, na lato 2027 r. nie jesteśmy w zasadzie zabezpieczeni. Wszystkie linie płacą wyższe rachunki za paliwo i będziemy przenosić to na pasażerów w postaci znacznie wyższych cen biletów. O ile wzrosną ceny w przyszłym roku? Nie wiemy. Ile wyniesie nasz rachunek za paliwo latem przyszłego roku? Nie wiemy – dodaje Michael O'Leary.
– Wiemy jednak, że gdy cena ropy wyniesie 130 dol. za baryłkę, nasze wydatki wzrosną z 6 do 7,5 mld dol. Przewożenie 220 mln pasażerów rocznie oznacza, że ceny biletów muszą wzrosnąć o około 6–7 euro na pasażera, czyli mniej więcej 15 proc. Przyszłoroczne lato będzie bardzo trudne dla wszystkich linii lotniczych. Skutkiem będą droższe bilety – mówi.
Wskazał na poważne problemy części europejskich konkurentów, szczególnie łotewskich linii airBaltic, które są w trakcie procedury upadłościowej, hiszpańskiego taniego przewoźnika Volotea, jak i Norwegiana borykającego się z problemami finansowymi. – Niektóre z tych linii nie przetrwają – ocenia O'Leary.
Michał Fijoł, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT, w kuluarach Kongresu Rynku Lotniczego wskazywał, że negocjowanie nowych umów hedgingowych dziś to duże ryzyko, bo ceny paliwa lotniczego są na historycznie wysokich poziomach.
– Tak, zabezpieczanie dostaw paliwa po dzisiejszych cenach byłoby szaleństwem. Na przyszły rok mamy zabezpieczone 15 proc. zapotrzebowania w cenie 85 dol. za baryłkę, gdy obecna cena na rynku to około 130 dol. Żadna linia lotnicza nie ma dziś znaczących zabezpieczeń na przyszły rok, więc koszty paliwa będą znacznie, znacznie wyższe – potwierdza O'Leary.
Przypomina złożoną w ostatnich dniach deklarację irlandzkiego przewoźnika o braku zamiaru wprowadzenia dopłat paliwowych. Ale jest haczyk. O'Leary twierdzi, że inne linie lotnicze będą do tego zmuszone. – I jeśli wszyscy inni to zrobią, będzie to jednak nieuniknione. Nasze bazowe ceny pójdą w ślad za opłatami paliwowymi konkurencji. Ale dopłaty paliwowej jako takiej nie będziemy stosować – dodaje.
Tanie bilety po 99 zł nie znikną. "Zawsze będą jakieś promocje. Zawsze"
Pytamy prezesa Ryanaira, czy to oznacza koniec tanich biletów po 99 zł. – Takie bilety nigdy nie znikną, bo zawsze będą jakieś promocje. Zawsze. Ale w tym roku nasza średnia cena biletu wynosi około 50 euro, w poprzednim było o 2–3 euro więcej, co oznacza spadek cen w 2026 r. o 6 proc. Uważam, że w 2027 r. średnia cena biletu będzie musiała wzrosnąć do poziomu 57–58 euro. Co do tego nie mam wątpliwości. Przy Trumpie w Białym Domu, trwających wojnach na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, ceny ropy będą znacznie wyższe, a co za tym idzie, znacząco wzrosną też ceny biletów lotniczych – podkreśla Michael O'Leary w rozmowie z nami.