Trzęsienie ziemi w Ukrainie? Śledczy przeszukują dom "wiceprezydenta"
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) prowadzą przeszukania u Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, w dzielnicy rządowej w Kijowie — poinformował portal Ukrainska Prawda. Jermak to najbliższy współpracownik prezydenta Ukrainy.
Na nagraniu wideo, opublikowanym przez portal, widać, jak na teren dzielnicy rządowej wchodzi około 10 pracowników NABU i SAP. Jak pisaliśmy na money.pl - przeszukanie o Andrija Jermaka byłoby trzęsieniem ziemi w Kijowie. Stripes.com, amerykański portal o tematyce wojskowej, pisał kilka miesięcy temu, że "Zełenski jest twarzą rządu, ale to jego szef sztabu Andrij Jermak pociąga za sznurki, konsoliduje władzę i eliminuje rywali". Działania Jermaka porównuje się do ośmiornicy rozciągającej macki nad służbami specjalnymi czy organami ścigania.
Jak podaje "Kyiv Independent" jedna z luksusowych rezydencji w pobliżu Kijowa, którą sfinansowano w ramach korupcyjnego programu Energoatom, była przeznaczona dla Jermaka.
"Śledczy nie napotykają żadnych przeszkód. Moi prawnicy są na miejscu i współpracują z funkcjonariuszami organów ścigania. Z mojej strony zapewniam pełne wsparcie" - napisał na telegramie Jermak.
Nazwisko Jermaka pojawiło się wcześniej w kontekście afery korupcyjnej w ukraińskim sektorze energetycznym, ujawnionej przez NABU i SAP na początku listopada (w aktach śledztwa Jermak figuruje pod pseudonimem Ali Baba). NABU odmówiło wówczas potwierdzenia lub zaprzeczenia, czy podejrzenia dotyczą także tego polityka. Według portalu Ukrainska Prawda Jermak był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia jego kompetencji.
Przeszukanie u "wiceprezydenta"
Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej" oraz autor książki "Polska na wojnie" oceniał, że "od początku wojny trwają naciski na Zełenskiego, żeby wyrzucił Jermaka".
On jest jak wiceprezydent. Natomiast ukraińscy politycy nie mają w zwyczaju pozbywania się swoich bliskich współpracowników pod naciskiem zagranicy. Nigdy nie przedstawiono też przeciwko Jermakowi jednoznacznych dowodów, że jest skorumpowany - mówił nam Parafianowicz.
Jego zdaniem, "żeby załatwić coś w Kijowie, trzeba umówić z Jermakiem. I wiedzą to np. polscy politycy".
W 2024 r. Marcin Jędrysiak z Ośrodka Studiów Wschodnich pisał w analizie "Zełenski, Jermak i wojenny mechanizm władzy na Ukrainie", że pod rządami Zełenskiego i w warunkach wojennych szef jego biura ma bezprecedensowo silną pozycję. "Głowa państwa nazywa go wybitnym menadżerem i publicznie deklaruje pełne zaufanie do jego działań. Status Jermaka rodzi jednak wątpliwości co do tego, kto naprawdę podejmuje niektóre najważniejsze decyzje – wybrany 73 proc. głosów prezydent czy mianowany urzędnik" - czytamy.
Wielka afera w Ukrainie
Utworzone w 2014 r. NABU zajmuje się zwalczaniem korupcji na najwyższych szczeblach władzy, prowadząc śledztwa wobec urzędników państwowych, polityków i menedżerów państwowych spółek; powstanie urzędu było jednym z warunków współpracy Ukrainy z UE i MFW. SAP nadzoruje te postępowania i kieruje akty oskarżenia do sądu.
Przypomnijmy, że w czasie operacji "Midas" zatrzymano co najmniej osiem osób. Akcję przeprowadzono w ramach śledztwa przeprowadzonego przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP). Śledczy przez 15 miesięcy zebrali tysiąc godzin nagrań, które miały udokumentować "zakrojoną na dużą skalę, korupcyjną strukturę wpływu na strategiczne przedsiębiorstwa sektora państwowego, w szczególności na spółkę akcyjną Enerhoatom", której roczny dochód sięga 5 mld dolarów.
Ponadto grupa przestępcza miała przyjmować 15-proc. łapówki na podwykonawcach Enerhoatomu. Zdaniem śledczych ze spółki wyprowadzono 100 mln dol. Za procederem miał stać 46-letni Timur Mindicz, który oficjalnie nie piastuje żadnego państwowego stanowiska, ale od lat jest przyjacielem Zełenskiego.