Drugi próg w górę. Oto kto zyska, a kto straci na zmianach

- Nowa skala PIT to realna ulga, ale tylko dla wąskiej grupy i w ograniczonej wysokości - tak zmiany podatkowe przyjęte we wtorek przez rząd komentuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu. Rada Ministrów opowiedziała się za podniesieniem progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł i obniżeniem wysokości podatku dla tych, którzy zarabiają nieco powyżej tego progu.

Piotr Juszczyk tłumaczy, kto skorzysta, a kto straci na zmianach podatkowych szykowanych przez rządPiotr Juszczyk tłumaczy, kto skorzysta, a kto straci na zmianach podatkowych szykowanych przez rząd
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, InFakt | Adam, ZipZapic.com
Tomasz Sąsiada

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy zmieniający skalę podatkową. Projekt zakłada podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł. Kancelaria premiera napisała w komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów, że reforma podatkowa sprawi, iż odsetek osób płacących podatek według stawki 32 proc. spadnie z 14 do 7,2 proc. Na zmianach ma skorzystać ok. 3,5 mln podatników, a roczny zysk dla każdego z nich może wynieść do 3,6 tys. zł.

W celu sfinansowania powyższej propozycji rząd planuje również podwyżki niektórych podatków. Stawka daniny solidarnościowej, płaconej przez osoby o najwyższych dochodach, ma wzrosnąć z 4 do 5 proc. podstawy. Ministerstwo Finansów podkreśliło, że według danych za 2024 r. daninę tę płaci 39 tys. osób. Stawka podatku CIT płaconego przez podatników, których przychody z poprzedniego roku przekroczyły 50 mln euro, ma wzrosnąć z 19 do 22 proc. Resort finansów przekonuje, że dotyczy to tylko firm o największej skali działalności. Wyłączone z tego mają zostać banki, bo CIT płacony przez nie został już podwyższony w innej ustawie.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Zmiany obejmą też zakres stosowania ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Limit przychodów warunkujących możliwość wyboru opodatkowania ryczałtem zostanie obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro. Dodatkowo stawka 17 proc. będzie stosowana dla nadwyżki przychodów osiągniętych w trakcie roku ponad 300 tys. euro.

Ekspert o podwyżce drugiego progu: realna ulga, ale dla wąskiej grupy

- Nowa skala PIT to realna ulga, ale tylko dla wąskiej grupy i w ograniczonej wysokości - komentuje dla money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu. - Zyskają wyłącznie osoby rozliczające się według skali, których roczny dochód przekracza 120 tys. zł. U pracownika na etacie oznacza to mniej więcej 12 tys. zł brutto miesięcznie. Maksymalny zysk to 3,6 tys. zł rocznie, czyli średnio 300 zł miesięcznie, ale przy dochodach na poziomie co najmniej 150 tys. zł rocznie. Składa się na to 2 tys. zł z przesunięcia progu do 130 tys. zł i 1,6 tys. zł z nowej stawki 24 proc. zamiast 32 proc. w przedziale 130-150 tys. zł - wylicza.

- Przykładowo: przy dochodzie 125 tys. zł podatnik zyska tysiąc złotych rocznie, przy 140 tys. zł - 2,8 tys. zł, a pełne 3,6 tys. zł dopiero od 150 tys. zł dochodu, czyli od ok. 14,8 tys. zł brutto miesięcznie na etacie. Osoby na podatku liniowym i ryczałcie nie zyskają nic, a najlepiej zarabiający zapłacą więcej, bo danina solidarnościowa wzrośnie z 4 do 5 proc. - tłumaczy ekspert.

- Rachunek za nową skalę zapłacą między innymi ryczałtowcy. Limit przychodów spada z 2 mln do 250 tys. euro, czyli do ok. miliona złotych. O prawie do ryczałtu w 2027 r. zdecyduje przychód z 2026 r. Kto w trakcie 2027 r. przekroczy 300 tys. euro, zapłaci 17 proc. od nadwyżki, a od 2028 r. straci ryczałt. Proporcje dobrze pokazuje przykład handlowca z przychodem 100 tys. zł i kosztami 75 tys. zł miesięcznie. Po utracie ryczałtu zapłaci ok. 10,5 tys. zł rocznie więcej, nawet przy najkorzystniejszym dla siebie podatku liniowym. To prawie trzy razy więcej niż maksymalny zysk z nowej skali - podkreśla Juszczyk.

Nie wiadomo, co zrobi prezydent

Kiedy rządowa ustawa zostanie uchwalona przez parlament, trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego i to on ostatecznie zdecyduje, czy wejdzie w życie, czy nie - a dał już się poznać jako głośny krytyk rządowych inicjatyw, wetujący dużą część z nich. Dlatego premier Donald Tusk zaapelował we wtorek do Nawrockiego o podpisanie tych zmian. - Nie mam złudzeń co do stosunku pana Prezydenta do rządu, ale ludzie nie mogą za to płacić. Bardzo liczę na to, że realne obniżenie podatków odczuwalne dla 3,5 miliona ludzi, to jest argument, żeby podpis Prezydenta znalazł się na tych ustawach - stwierdził Tusk.

Wybrane dla Ciebie