Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
MAG
|

Minister finansów przeprasza. Mówi, dlaczego ludzie dostali po kieszeniach

83
Podziel się:

Zmiany, które niesie za sobą Polski Ład, dotyczą ok. 27 mln podatników i przy takiej liczbie obywateli objętych reformą mogą się pojawić pewne nieścisłości. Nie powinny mieć one miejsca i chciałbym za nie przede wszystkim przeprosić — mówi w rozmowie z "Super Expressem" minister finansów Tadeusz Kościński.

Minister finansów przeprasza. Mówi, dlaczego ludzie dostali po kieszeniach
Osoby zarabiające do 12,8 tys. brutto na umowie o pracę na reformie nic nie stracą — zapewnia minister finansów Tadeusz Kościński (East News, Piotr Molecki)

Szef resortu finansów został zapytany o sytuację m.in. nauczycieli czy służb mundurowych. To właśnie te grupy zawodowe odczuły jako pierwsze zamieszanie z Polskim Ładem, dostając w styczniu mniejsze pieniądze niż w zeszłym roku.

Kościński przyznał, że "zmiany, które niesie za sobą Polski Ład, dotyczą ok. 27 mln podatników i przy takiej liczbie obywateli objętych reformą mogą się pojawić pewne nieścisłości". - Nie powinny mieć one miejsca i chciałbym za nie przede wszystkim przeprosić. Jest gotowe rozporządzenie, które naprawi sytuację ze stycznia związaną z tym, że niektóre zawody, w tym nauczyciele i służby mundurowe, otrzymały niższe pensje — powiedział i dodał:

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że osoby zarabiające do 12,8 tys. brutto na umowie o pracę na reformie nic nie stracą.

Jak wyjaśnił, powodów obniżenia pensji w porównaniu do zeszłego roku jest kilka. - Przykładowo niepotrzebnie złożony wniosek o rezygnację z ulgi dla klasy średniej albo brak pobrania przez pracodawcę przy zatrudnieniu tzw. formularza PIT-2, który pozwala zastosować kwotę wolną już na etapie zaliczek. Dotyczy to też np. nauczycieli, którzy pracują w więcej niż jednej szkole np. na część etatu, i w żadnej z nich nie osiągają minimalnego wynagrodzenia — podkreślił minister.

Zobacz także: Polski Ład dobije krajowe firmy? "Bardzo zły moment na wprowadzanie takich zmian"

Ulga dla klasy średniej

"SE" zapytał ministra finansów o przypadek, gdy ktoś zarabia do 12 800 zł, ale w grudniu – pechowo – otrzymuje premię od swojego pracodawcy i przekracza tę magiczną granicę o 100 czy 200 zł, więc przepada mu cała ulga. "Dochodzimy więc do paranoicznej sytuacji, kiedy pracownik będzie prosił pracodawcę, by ten nie dawał mu premii" - ocenił "SE".

Minister odpowiedział, że "przekroczenie tej granicy nie sprawi, że dany podatnik osiągnie w ciągu roku niższe wynagrodzenie netto, niż gdyby zrezygnował z wypłacenia premii". - Życząc wszystkim jak najwyższych premii, chcemy, by jej otrzymanie było czymś pozytywnym, a nie przyprawiało o ból głowy - dodał.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(83)
mirek
3 miesiące temu
jak komuś dzisiaj przy rosnących cenach zabierana jest część wypłaty to jest podłe. Minister milioner tego nie czuje ale jak ma żyć ktoś z niskimi dochodami??
Żoliborski dz...
4 miesiące temu
Co to znaczy, że ktoś zarabia normalnie?
Gryzoń
4 miesiące temu
Panie Kosiński nigdy w Polsce nie było takiego bałąganu jak za pana panowania. Jesteście amatorami bez kompetencji .
Jola
4 miesiące temu
Mam pracę w jednej szkole, nie składałam pisma o uldze i dostałam 400 zł mniej
Tom
4 miesiące temu
Wróci Donald i niczego nie będzie. Piniedzy ani roboty.
...
Następna strona